fot. PAP/EPA

Gruźlica w obozie dla uchodźców w Belgii

W jednym z obozów dla uchodźców na terenie Belgii wykryto gruźlicę. Wcześniej rząd wielokrotnie zapewniał, że wszyscy imigranci zostaną przebadani. Sprawę opisał portal RMF 24.

Okazuje się, że badania przeprowadzano, ale tylko na losowo wybranej grupie osób. Chory uchodźca bez problemów przeszedł przez centrum weryfikacyjne w Brukseli.

Dr Zbigniew Hałat, epidemiolog, wskazuje, że duże migracje ludności zawsze są związane z występowaniem chorób.

– Zarazki wywołujące ciężkie choroby, które w Europie są już nieraz zapomniane, nie znają zasad propagandy ani polityki, nie żyją swoim życiem, korzystają z najlepszej okazji, żeby kogoś zabić i wywołać u niego chorobę, same się przy tym rozmnażając. Czy to są wirusy, bakterie, grzyby, pierwotniaki czy jakiekolwiek inne zarazki, wymagają opanowania przez lekarza, który najpierw musi znać stan chorego. Pierwsza czynność to jest proces wykrywania choroby zakaźnej. Jest to proces bardzo złożony, w szczególnych przypadkach trwający nieraz miesiącami. Nie da się go zadekretować rozporządzeniem puszczającym każdego z przybyszów z bardzo ciężkich warunków życiowych, bo takie właśnie są w strefie ciepłej – mówi Dr Zbigniew Hałat.

Belgijscy eksperci wskazują, że wraz z napływem imigrantów, w Belgii oprócz gruźlicy pojawiły się takie choroby zakaźne, jak dyfteria, czyli błonica.
Rząd tego państwa zapewnia, że chory mężczyzna jest pod stałą opieką lekarzy, a wszystkie osoby, które miały z nim kontakt, zostaną przebadane i ewentualnie poddane kwarantannie.

RIRM

drukuj