Grecja wybiera nowy parlament; wyborcy chcą zmian

W blisko 20 tys. lokali wyborczych Grecy głosują w najważniejszych od dekady wyborach parlamentarnych, w których zdecydują, czy chcą kontynuowania trudnych reform i pomocy UE. Ludzie na ulicy mówią, że ich kraj potrzebuje „nowego otwarcia”.

Większość przedwyborczych sondaży daje zwycięstwo lewicowej, populistycznej partii SYRIZA Aleksisa Ciprasa przed konserwatywną Nową Demokracją premiera Antonisa Samarasa, forsującą niepopularne reformy zgodnie z programem pomocowym Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Z kolei Cipras obiecuje, że tuż po wyborach skończy z polityką zaciskania pasa oraz będzie dążył do renegocjacji niekorzystnej – jego zdaniem – umowy z UE w sprawie udzielonej Grecji pomocy, mającej ratować jej zadłużoną gospodarkę.

Udział w wyborach jest obowiązkowy, a złamanie prawa grozi dość znaczną karą finansową. Dużo trudniej jest zagłosować poza miejscem zameldowania, dlatego wielu Greków wyjechało z dużych miast do rodzinnych miejscowości, aby wypełnić swój obowiązek.

Z samego rana w Pilos na półwyspie Peleponez głos oddał ustępujący premier i lider Nowej Demokracji. Samaras podkreślił, wychodząc z lokalu wyborczego, że „te wybory zadecydują o naszej przyszłości i przyszłości naszych dzieci”. Dodał, że jest optymistą, jeśli chodzi o wynik niedzielnego głosowania, a jego partia wygra wybory, bo „Grecy nie chcą być odsunięci od Unii Europejskiej”.

Zagłosował także lider umiarkowanej partii To Potami, Stawros Teodorakis, który powiedział, że wybory na pewno zmienią Grecję, byleby – jak się wyraził – nie spowodowały jej zapaści. Wielu komentatorów politycznych uważa, że wśród licznych partii startujących w niedzielnych wyborach w Grecji To Potami jest jedyną, która byłaby w stanie współpracować zarówno z populistyczną SYRIZĄ, jak i z drugą w sondażach Nową Demokracją.

Z kolei wicepremier i lider socjalistycznej partii PASOK Ewangelos Wenizelos oddając głos wyraził nadzieję, że Grecy dokonają wyboru, który doprowadzi do zmiany na lepsze, a nie na gorsze.

Do tej pory wybory przebiegają spokojnie mimo jednego nocnego incydentu, gdzie ktoś rzucił koktajle Mołotowa tuż przed siedzibą PASOK-u. Interweniowała policja, użyto gazu łzawiącego.

W kawiarniach, na placach i na rogach ulic w stolicy Grecji wybory są głównym tematem rozmów. Wielu Greków niezależnie od poglądów politycznych przyznaje w rozmowie z PAP, że obecne wybory muszą zmienić kraj.

„Grecja potrzebuje nowego otwarcia, zmiany rządów i całej polityki. Tego chcą wszyscy Grecy, bo jesteśmy już bardzo zmęczeni ciągłym dokładaniem podatków, obcinaniem pensji i emerytur. Grecy to naród radosnych ludzi, jednak ostatnie lata mocno nas doświadczyły i spowodowały, że wielu z nas każdego miesiąca walczy o przetrwanie. Chcemy to zmienić” – powiedział PAP Stawros.

„Przed chwilą oddałem swój głos, bo wierzę, że to coś zmieni. Jestem przedsiębiorcą, zatrudniam ludzi, płacę podatki, ale moje obroty w ciągu roku zmalały dziesięciokrotnie. Obecnie stoję przed decyzją, czy łamać prawo, czy płacić wynagrodzenie ludziom. Tak dalej być nie może” – powiedział z kolei Dionisios.

Jak dodał, „Grecy nie są naiwni i wiedzą, że SYRIZA z dnia na dzień niczego nie zmieni, a o wyjściu z euro lub umorzeniu długów możemy sobie tylko pomarzyć i pogadać w czasie kampanii”. „Ktokolwiek jutro zostanie premierem, stanie przed ogromnym wyzwaniem i oczekiwaniami. Szczerze mówiąc, nie zazdroszczę” – zaznaczył rozmówca PAP.

W niedzielnych wyborach startują 22 ugrupowania. Głosownie rozpoczęło się o godzinie 7 (godz. 6 czasu polskiego), a zakończy o godz. 19 (godz. 18 czasu polskiego). Uprawnionych do głosowania jest łącznie 9,8 mln obywateli Grecji.

Stacje telewizyjne i ośrodki badania opinii publicznej zapowiedziały, że tuż po zamknięciu lokali wyborczych będą publikowały sondaże exit poll. Pierwsze dokładniejsze wyniki na podstawie oddanych głosów mają zostać podane w niedzielę przed północą.

PAP

drukuj