fot. PAP/Wojtek Jargiło

Gen. bryg. Dariusz Wroński: Każdy obiekt, niezależnie od tego, czy będzie posiadał barwy, czy nie będzie posiadał barw i cech wojskowych, musi być zniszczony jako naruszyciel

Eksperci wskazują, że naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej to test obrony powietrznej NATO. O tym, jak wyglądają procedury, mówił w wywiadzie dla TV Trwam generał Dariusz Wroński.

 

Były szef Wojsk Aeromobilnych i Zmotoryzowanych, gen. bryg. Dariusz Wroński, odnosząc się do ataku rosyjskich dronów na Polskę, powiedział, że procedury, które są obecnie w w naszym kraju, stosowane przez wojsko, są procedurami dotyczącymi  naruszyciela.

O takim zdarzeniu należy powiadomić sojuszników, czyli NATO. I te procedury przewidują odpowiednie reakcje na odpowiednim stanowisku dowodzenia. Powinna być w ciągu kilku, kilkunastu sekund wręcz decyzja: zestrzelić, nie zestrzelić – mówił gen. bryg. Dariusz Wroński.

Każdy naruszyciel – jak zauważył rozmówca TV Trwam –  jest śledzony, monitorowany, wykrywany, po czym po pozytywnej identyfikacji celu musi być zniszczony jeszcze w powietrzu, zanim wykona swoją misję.

Każdy obiekt, niezależnie od tego, czy będzie posiadał barwy, czy nie będzie posiadał barw i cech wojskowych, musi być zniszczony jako naruszyciel –  zaznaczył były szef Wojsk Aeromobilnych i Zmotoryzowanych.

Jak dodał, testowany jest nasz system obrony, nasz system ochrony powietrznej, ale również cały system i schemat reagowania na tego typu incydenty.

TV Trwam News

drukuj