fot. flickr.com

Francja: przemoc policji wobec demonstrantów, są kolejne śledztwa

Francuska prokuratura poinformowała w poniedziałek o wszczęciu kolejnych śledztw w sprawie przemocy stosowanej przez policję wobec demonstrujących przeciwko reformie emerytalnej. Rzecznik rządu broni służb mundurowych.

Paryska prokuratura podała, że wszczęła kolejne śledztwa w związku z nagraniami wideo, na których służby mundurowe pacyfikują demonstrujących przeciwko reformie emerytalnej. Nagrania, które bulwersują francuską opinię publiczną, dotyczą interwencji podczas demonstracji w ubiegłym tygodniu przeciwko reformie emerytalnej oraz sobotnich protestów ruchu „żółtych kamizelek” w Paryżu. Media wspominają również śmierć 42-letniego Cedrica Chouviata, który zmarł na atak serca 5 stycznia po kontroli, jaką przeprowadzili funkcjonariusze policji.

Najnowsze nagranie wywołujące polemikę w mediach przedstawia policjanta uderzającego w zakrwawioną twarz demonstranta zakutego w kajdanki. Rzecznik policji tłumaczy, że sfilmowany mężczyzna nie odpowiadał na polecenia służb i że pluł krwią w twarz jednemu z policjantów.

Śledztwo w związku z „umyślną przemocą osoby sprawującej władzę publiczną” powierzone zostało Generalnemu Inspektoratowi Policji Krajowej (IGPN), zwanej „policją w policji”.

Minister spraw wewnętrznych Christophe Castner zapowiedział w poniedziałek, że „jeśli został popełniony błąd, konsekwencje również zostaną wyciągnięte”. Nagrania wideo określił jako „szokujące”.

Rzeczniczka rządu Sibeth Ndiaye broniła służb policyjnych po sobotnich interwencjach, tłumacząc, że służby dobrze wykonują swoje zadania oraz że policjantki i policjanci znajdują się od wielu miesięcy pod ogromną presją. Przyznała, że prowadzone jest „wiele śledztw w sprawie interwencji policyjnych”.

Tysiące protestujących „żółtych kamizelek” demonstrowało w sobotę w Paryżu, skandując hasła przeciwko polityce prezydenta Emmanuela Macrona oraz hasła antypolicyjne. Podczas demonstracji aresztowano 60 osób.

We wtorek prezydent Macron zaapelował do ministra spraw wewnętrznych o propozycje w zakresie „poprawy etyki działania policji”. Minister na konferencji prasowej zaapelował z kolei do honoru policjantów.

Szefowa skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen ponownie zażądała dymisji prefekta paryskiej policji po interwencjach w czasie sobotnich demonstracji.

Natomiast lider skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Melenchon stwierdził, że organy ścigania reagują tak, „jakby we Francji trwała woja domowa”, a tak nie jest. Według Jean-Luca Melenchona ci aktywiści, którzy chcieli „skontaktować się z prezydentem Republiki (chodzi o ewakuację prezydenta Emmanuela Macrona z paryskiego teatru w piątek wieczorem z powodu wtargnięcia lewicowych aktywistów), byli zwykłymi ludźmi, którzy uważają Emmanuela Macrona za aroganckiego monarchę i którzy nie wiedzą, jak zabrać głos”. Były kandydat na prezydenta stwierdził, że to szef państwa powinien „uważać, a nie sprawiać wrażenie, że gardzi wszystkimi”.

PAP

drukuj