Fiasko niemiecko-francuskiej współpracy przy opracowywaniu nowego wspólnego myśliwca
Fiaskiem kończy się niemiecko-francuska współpraca przy projekcie budowy wspólnego myśliwca nowej generacji. Koszt przedsięwzięcia szacowano na ponad sto miliardów euro.
Pałac Elizejski poinformował, że niemieckie władze uznały, iż firmy zaangażowane w projekt nie są w stanie dalej skutecznie współpracować. Chodzi o francuski koncern Dassault i europejskiego producenta Airbus, którzy od miesięcy nie mogą dojść do porozumienia.
Według mediów kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, miał zasugerować prezydentowi Francji, Emmanuelowi Macronowi, rezygnację z projektu.
Prof. Piotr Grochmalski, ekspert ds. bezpieczeństwa, ocenił, że sytuacja pokazuje zarówno granice możliwości współpracy, jak i narastającą rywalizację między Berlinem a Paryżem.
Zwrócił również uwagę, że w tle sporu widoczna jest walka o wpływy na europejskim rynku zbrojeniowym oraz próba ograniczania roli amerykańskich koncernów.
– To jest pewien próg możliwości pokazania absurdalnej bzdury, tej tzw. autonomii strategicznej. Nawet w tym wymiarze Francuzi i Niemcy inaczej postrzegają autonomię strategiczną. A to był pomysł wymyślony głównie po to, żeby odepchnąć amerykańską zbrojeniówkę od Europy i dać drogę do realizacji przemysłu zbrojeniowego Niemiec i Francji i to jest realizowane – mówił prof. Piotr Grochmalski.
Nowy myśliwiec miał od 2040 r. zastąpić niemieckie Eurofightery i francuskie Rafale. Program zakładał także współpracę samolotu z dronami oraz nowoczesnym systemem dowodzenia.
RIRM



