PAP/EPA

Federacja Rosyjska zmaga się z falą protestów po zatrzymaniu opozycjonisty Aleksieja Nawalnego

Podczas sobotnich protestów w Rosji zatrzymanych zostało ponad 3 tysiące osób. Świat domaga się od prezydenta Władimira Putina uwolnienia Aleksieja Nawalnego oraz pozostałych aresztowanych.

Demonstracje w Rosji wybuchły po aresztowaniu Aleksieja Nawalnego. Protesty odbyły się w 130 miastach i były brutalnie pacyfikowane przez funkcjonariuszy OMON-u.

Niepokój na arenie międzynarodowej wzbudziło zatrzymanie opozycjonisty Aleksieja Nawalnego i protestujących w jego obronie.

– Fala zatrzymań jest czymś, co nas bardzo niepokoi, podobnie jak zatrzymanie pana Nawalnego – oświadczył Josep Borrell, szef unijnej dyplomacji.

O uwolnienie demonstrantów zaapelowały władze Niemiec.

– Rosyjska konstytucja daje każdemu w Rosji prawo do wyrażania swoich poglądów i uczestniczenia w demonstracjach. Z tego powodu oczekujemy, że ci, którzy demonstrowali pokojowo, zostaną natychmiast uwolnieni – powiedział Heiko Maas, szef MSZ Niemiec.

Zupełnie inne zdanie na ten temat ma prezydent Rosji. Władimir Putin porównał protesty do wydarzeń, jakie miały miejsce w USA, kiedy demonstranci wtargnęli na Kapitol.

– Wszyscy ludzie mają prawo do wyrażania swojego zdania w ramach prawa. Wszystko, co wykracza poza ramy prawne, jest nie tylko szkodliwe, ale także niebezpieczne – stwierdził Władimir Putin.

Swój sprzeciw wobec zatrzymań wyraziły również Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i UE. Wielu zatrzymanych trafiło dziś przed sąd. Zarzuca im się umyślne blokowanie ulic, użycie siły wobec policji i naruszenie zasad kwarantanny. Opozycjoniści zapowiedzieli kolejne manifestacje.

TV Trwam News

drukuj