
By CherryX - en:File:European Court of Human Rights.jpg, zobacz też: commons:File:European Court of Human Rights.jpg, CC BY-SA 3.0, https://pl.wikipedia.org/w/index.php?curid=4064038
Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok dot. sprawy z 2008 roku. Uznał, że Polska naruszyła prawo w związku z odmową przez prezydenta L Kaczyńskiego powołania sędziów
Europejski Trybunał Praw Człowieka znów dopatrzył się naruszenia prawa w Polsce. Po raz kolejny zastrzeżenia dotyczą polskiego wymiaru sprawiedliwości. Chodzi o sprawę z 2008 roku. Opozycja wskazuje, że rozstrzygnięcie po tylu latach jest nieprzypadkowe i może być pretekstem do próby ograniczenia uprawnień prezydenta.
Europejski Trybunał Praw Człowieka wrócił do sprawy z 2008 roku, kiedy ówczesny prezydent, Lech Kaczyński, odmówił powołania sędziów wskazanych przez Krajową Radę Sądownictwa. Brak możliwości odwołania się od decyzji prezydenta – zdaniem ETPCz – naruszył Europejską Konwencję Praw Człowieka.
– Wyciągnięcie sprawy z 2008 roku akurat teraz i takie, a nie inne rozstrzygnięcie, oznacza próbę politycznego wykorzystania i ewentualnie uderzania w prezydenta – wskazuje poseł Prawa i Sprawiedliwości, Zbigniew Kuźmiuk.
Prawnik Piotr Gaglik podkreśla, że decyzja ETPCz nie jest wiążąca dla Polski.
– Polska wyraźnie, co powtarzam, wyłączyła tego rodzaju kwestie, które dotyczą organów państwowych państwa polskiego, w tym struktury sądów, od orzekania w zakresie Trybunału Praw Człowieka i w zakresie Trybunału Sprawiedliwości – zwraca uwagę Piotr Gaglik.
Wiceminister sprawiedliwości, Arkadiusz Myrcha z Koalicji Obywatelskiej, przyznaje jednak, że decyzja Trybunału może rozpocząć dyskusję nad ograniczeniem uprawnień prezydenta.
– Kwestie nominacji i uprawnień prezydenta w zakresie samodzielnego rozstrzygania o tej nominacji jest w polskim debacie obecny od lat, czego ta skarga sprzed kilkunastu już lat jest najlepszym dowodem. Być może to jest jakiś element do dyskusji, być może nawet zmiany przepisu – mówi Arkadiusz Myrcha.
W ubiegłym tygodniu Sejm wybrał nowy skład Krajowej Rady Sądownictwa. Spośród 15 sędziów aż 13 wskazała koalicja rządząca. Wcześniej rekomendowały ich stowarzyszenia sprzyjające władzy – „Iustitia” i „Themis”.
Była przewodnicząca KRS, Dagmara Pawełczyk-Woicka, wskazuje, do czego mogą dążyć zaangażowani politycznie sędziowie.
„Szerszy plan aktywistów sędziowskich jest następujący: Związać ręce każdemu parlamentowi i rządowi wyrokami organizacji międzynarodowych. Przejąć TK, obsadzając go podobnymi aktywistami, korzystając z przychylnej takim koncepcjom chwilowej większości sejmowej. W ten sposób zmienić ustrój” – napisała w mediach społecznościowych Dagmara Pawełczyk-Woicka.
Na przeszkodzie może stanąć właśnie prezydent, który ma prawo odmówić powołania sędziego – to prerogatywa wynikająca wprost z Konstytucji. Karol Nawrocki już po to uprawnienie sięgnął w listopadzie ubiegłego roku, gdy odmówił nominacji 46 sędziów.
– Przez najbliższe 5 lat żaden sędzia, który kwestionuje konstytucyjne uprawnienia prezydenta, polską konstytucję i polski system prawny nie może, drodzy Państwo, liczyć na nominację – zapowiedział wówczas prezydent.
Nowy skład Krajowej Rady Sądownictwa budzi wątpliwości prawne, bo został wybrany wbrew zabezpieczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Pierwsze posiedzenie nowej KRS powinno zostać zwołane przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego w ciągu 30 dni od wyboru Rady. Jednak kadencja obecnej Pierwszej Prezes, prof. Małgorzaty Manowskiej, kończy się we wtorek 26 maja. Niewykluczone, że decyzje podejmie już następca wskazany przez prezydenta.
TV Trwam News



