fot. wikipedia.org

Embargo: Polskie owoce i warzywa nie wjadą do Rosji

Rozpoczyna się rosyjskie embargo na polskie owoce i warzywa. Jeden z największych rynków zbytu polskich sadowników został zamknięty, choć sama decyzja wydaje się mieć charakter polityczny. Teraz polscy sadownicy domagają się od Brukseli rekompensat za poniesione straty.

Co roku na rosyjski rynek trafia ok. 70-80 proc. krajowego eksportu jabłek. Teraz jednak Rosja wprowadza embargo na polskie owoce i warzywa, co oznacza całkowite zamknięcie się tego rynku na naszych sadowników. Straty spowodowane embargiem będą nieuniknione.

– Na rynku krajowym możemy liczyć, że zwiększy się podaż o co najmniej 500 tys. ton. To spowoduje, bardzo silne obniżenie cen z bardzo dużymi konsekwencjami kształtowania się cen skupu dla producenta – podkreśliła Bożena Nosecka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Producenci już załamują ręce. To dla nich prawdziwa katastrofa.

W roku normalnego owocowania lekko licząc milion, milion trzysta tysięcy ton jabłek musimy wyeksportować – powiedział Kazimierz Gorczyca, sadownik z Dąbrowicy k. Lublina

Problem jest o tyle większy, że ten rok zapowiada się niezwykle obficie. Według GUS zbiory jabłek przekroczą 3 mln ton, czyli o 3 procent więcej, niż przed rokiem. Minister rolnictwa Marek Sawicki na razie rozmawia z rolnikami i zapewnia, że wszystko jest pod kontrolą.

– Ja już wystąpiłem dzisiaj do Komisji Europejskiej o rekompensaty podając szacunkową wielkość strat rynkowych jaka może dotyczyć polskiego rolnika, polskich producentów owoców i warzyw. Z pewnością już jutro będziemy o tym rozmawiali z dyrektorem Dyrekcji Generalnej Rolnictwa KE oraz przewodniczącym Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi PE. Rzeczywiście, sprawa jest pilna i wymaga natychmiastowego rozwiązania – mówił Marek Sawicki, minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Rosja już wcześniej wysyłała sygnały, że zamierza wprowadzić zakaz importu. Zdaniem opozycji polski rząd po prostu zaspał.

– Trzeba było podjąć działania na forum UE, trzeba było stworzyć jakiś program awaryjny na sytuację, kiedy doszłoby do wprowadzenia tego embarga. Również arogancko odpowiadał Marek Sawicki, kpiąc sobie z tej przestrogi – podkreślił Janusz Wojciechowski, europoseł PiS.

Dziś polskim producentom jabłek pozostaje szukać innych rynków zbytu. Zmiana kierunku eksportu nie nastąpi jednak od razu, potrzeba na to kilku lat.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj