Ekspert: Polska odzyskuje podmiotowość w przemyśle energetycznym

2016 rok to dobry przykład odzyskania podmiotowości Rzeczpospolitej w obszarze energetycznym w obszarze gazowym – powiedział Janusz Kowalski, ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego. Gość środowych „Rozmów niedokończonych” w TV Trwam i Radiu Maryja ocenił perspektywy budowy konkurencyjnego rynku gazu w Polsce i w Europie.

W latach 2009-2010 w kancelarii prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego działał zespół ds. bezpieczeństwa energetycznego.

– To był bardzo ważny czas polsko-rosyjskich negocjacji gazowych, które na szczęście w jednym aspekcie zakończyły się pozytywnie, bo w większości niestety negatywnie. Chodzi o kontrakt jamalski – monopolistyczny kontrakt stulecia, który obowiązuje do 31 grudnia 2022 roku. Był pomysł koalicji PO-PSL, aby tę umowę – bardzo niekorzystną dla Polski – przedłużyć do 2035 roku. Gdyby to się stało, to dzisiaj nie rozmawialibyśmy o możliwościach budowy konkurencyjnego rynku gazu, gdyż byłby monopolistycznie zabetonowany prawie do połowy XXI w. – zwrócił uwagę Janusz Kowalski.

Ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego w rozmowie z o. Januszem Dyrkiem CSsR podkreślił, iż gdyby rząd PO-PSL nie podjął w 2010 roku niekorzystnej decyzji dla Polski, to dziś moglibyśmy kupować gaz po dużo niższych kosztach.

– Dobrym projektem, który był kontynuowany przez poprzedników poprzez poprzedni rząd, a rozpoczęty przez rząd premiera Jarosława Kaczyńskiego to oczywiście budowa gazoportu w Świnoujściu również z inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Natomiast kwestia budowy drugiego połączenia, z Norwegią, a przede wszystkim kształt umowy gazowej negocjowanej w latach 2009-2010, był absolutnym przedmiotem krytyki (…). Gdyby rząd Donalda Tuska PO i PSL-u w 2010 roku nie wpisały do kontraktu jamalskiego ponad 2 mld m  sześc. gazu ziemnego (…) to dzisiaj w sytuacji, gdzie jest uruchomiony gazoport w Świnoujściu, tą ilość gazu moglibyśmy już kupować dużo taniej z każdego miejsca na świecie – zaznaczył gość TV Trwam i Radia Maryja.

Nie jest żadną tajemnicą, że rząd PO-PSL prowadził stricte prorosyjską politykę – dodał ekspert. Jednak obecnie Polska staje się podmiotem w przemyśle energetycznym.

– Uzależnienie od decyzji, które były podejmowane na Kremlu w zakresie energetycznym – widać było gołym okiem. Dzisiaj z pełną świadomością mogę powiedzieć, że 2016 rok jest w obszarze gazowym dobrym przykładem odzyskania podmiotowości Rzeczpospolitej w obszarze energetycznym. Mówimy własnym językiem i realizujemy nasze interesy. Nie patrzymy na Moskwę, Berlin czy Brukselę, tylko realizujemy projekty, które są dobre dla polskiej gospodarki – wskazał Janusz Kowalski.

Gość „Rozmów niedokończonych” mówił, że Rzeczpospolita powinna zarabiać na przesyle gazu przez nasze terytorium, a nie tracić, tak jak do tej pory.

– Jeżeli popatrzymy na mapę Europy, to Polska rzeczywiście ma doskonałą lokalizację, jeśli chodzi o przesył surowców energetycznych z kierunku wschodniego, ale również spoza Federacji Rosyjskiej, stąd projekt Odessa-Brody-Płock-Gdańsk. Warto na tym zarabiać, a nie być naiwnym i tracić. Nie może być tak, że Polska dotuje w tej chwili gospodarkę niemiecką przez to, że nie zarabia na przesyle gazu przez nasze terytorium, co powoduje, że cena dla odbiorcy niemieckiego jest dużo bardziej konkurencyjna niż dla odbiorcy polskiego – akcentował ekspert.

Janusz Kowalski przypomniał, że poprzedni rząd chciał wycofywać się z wykorzystywania w polskiej energetyce węgla, który jest głównym surowcem naszego kraju.

– To była pewnego rodzaju schizofrenia. Jednego dnia wicepremier ogłaszał, że stawiamy na węgiel, a następnego oświadczał, iż rozpoczynamy nowy projekt inwestycyjny w zakresie wykorzystania gazu ziemnego w energetyce czy w elektrociepłowniach. Tak oczywiście być nie może. Jeżeli mamy własne zasoby węgla kamiennego i brunatnego, czyli jesteśmy w tym zakresie suwerenni energetycznie, to nasza gospodarka powinna być oparta o węgiel, a nie gaz ziemny, który w większości importujemy – tłumaczył Janusz Kowalski.

Polski gaz jest dobrej jakości, a 2016 rok to nowy etap w rozważaniach, jak wykorzystywać gaz zarówno w postaci LNG, jak i CNG – wyjaśnił gość „Rozmów niedokończonych”.

– Jest to szczególnie ważne w kontekście zanieczyszczeń podczas dyskusji w Europie dotyczącej niskiej emisji, że gaz CNG (…) może być wykorzystywany w transporcie miejskim, a gaz LNG (…) – dzięki gazoportowi w Świnoujściu – może być wykorzystywany, np. do zasilania statków, które pływają po morzach, ale również chodzi tu o śródlądową żeglugę. To jest konsekwencja przestawiania gospodarki na gaz LNG – mówił Janusz Kowalski.

Ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego zapewnił, że ceny gazu będą niższe, gdy Polsce w końcu uda się uniezależnić od sprowadzania tego surowca z Rosji.

– Cena gazu dla Polaków – szczególnie tych, którzy płacą dzisiaj bardzo wysokie rachunki za ogrzewanie gazem ziemnym swoich mieszkań czy gospodarstw domowych – będzie wysoka dopóki nie będzie konkurencyjnego gazu. A co to znaczy konkurencyjny rynek gazu? To znaczy, że polskie firmy z każdego kierunku i od różnych dostawców będą mogły sprowadzać gaz ziemny po jak najniższych kosztach wtedy, kiedy jest to biznesowo opłacalne. Będzie to możliwe dopiero wtedy, gdy nie będzie monopolistycznego kontraktu gazowego z Kremlem – podkreślił Janusz Kowalski.

Cała rozmowa z Januszem Kowalskim dostępna jest [tutaj].

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj