fot. PAP

Dzieci z Donbasu poszły w poniedziałek do polskich szkół

Blisko 30 dzieci ewakuowanych w połowie stycznia z Donbasu w poniedziałek po raz pierwszy poszło do polskich szkół i przedszkoli. „Trudno oceniać, czy sobie poradzą. Mamy nadzieję, że będzie dobrze” – powiedział dyrektor szkoły w Stawigudzie.

W poniedziałek w woj. warmińsko-mazurskim skończyły się ferie. Po raz pierwszy do podstawówki i gimnazjum w Stawigudzie poszli m.in. uczniowie, którzy od połowy stycznia wraz z rodzicami w mieszkają w ośrodkach w Łańsku i Rybakach. Dwie osoby poszły do liceum w Olsztynie, a troje do ukraińskiej szkoły w Górowie Iławeckim. 18 najmłodszych do zerówki i przedszkola w Stawigudzie.

Dzieci, które jechały z Rybaków do przedszkola i szkoły w Stawigudzie, były gotowe do drogi już na 10 minut przed odjazdem autobusu. Większość maluchów odprowadzili rodzice. Mimo intensywnych opadów śniegu o 7.35 przyjechał „autosan”, który zawiózł wszystkich do szkoły.

Posłałam trójkę: Władysława, który ma 14 lat, do gimnazjum, Jarosława, co ma 9 lat, do podstawówki i Światosława, który ma 5 lat, do przedszkola. Denerwuję się, ale i cieszę, że zaczną się normalnie uczyć, spędzać czas w szkole – powiedziała pani Andżelika, która kilka minut po dzwonku przyszła do stawigudzkiej podstawówki i obserwowała, jak jej syn w towarzystwie kolegów z Rybaków i polskich dzieci zwiedza z panią szkołę.

Pani Andżelika przyznała, że jej dzieci są przyzwyczajone do zmian, bo gdy wybuchł w Donbasie konflikt, to jej rodzina kilka razy się przeprowadzała i dzieci zmieniały szkoły.

Do zerówki, która działa przy przedszkolu, trafiło sześcioro uczniów, do podstawówki – 12.

Nie potrafię dziś powiedzieć, czy te dzieci poradzą sobie w szkole. Coraz lepiej znają polski, uczą się tego języka, mamy dla nich w razie potrzeby przewidziane zajęcia wyrównawcze. Mamy nadzieję, że będzie dobrze – powiedział dyrektor zespołu szkolno-przedszkolnego w Stawigudzie Andrzej Szczepkowski.

Dodał, że na przyjęcie dzieci z Ukrainy polscy uczniowie i ich rodzice są przygotowani. „Rozmawialiśmy o tym, w czasie ferii były zajęcia integracyjne, wszyscy się już trochę znamy” – podkreślił.

W niedzielę wszystkie dzieci dostały szkolną wyprawkę od warmińsko-mazurskiej kurator oświaty Grażyny Przasnyskiej. Wyprawki były „skrojone na miarę” – każdy uczeń dostał odzież i obuwie w swoim rozmiarze i te przybory, których najbardziej potrzebuje. Podręczniki kupił uczniom Caritas.

W ocenie kurator Przasnyskiej szkoły w Stawigudzie są przygotowane na przyjęcie dzieci z Ukrainy – nie tylko organizacyjnie, ale i mentalnie.

Rodzice polskich uczniów i sami uczniowie wiedzą o nowych kolegach, o trudnej sytuacji, w jakiej funkcjonowali. Liczymy na to, że kontakty między dziećmi ułożą się dobrze – powiedziała Przasnyska.

Stawiguda to niewielka gminna miejscowość pod Olsztynem. Domy zbudowało tu wiele osób pracujących na co dzień w Olsztynie, tutejsi Warmiacy zaś nawykli do tego, że ich miejscowość i najbliższe okolice często odwiedzają przyjezdni.

Zdaniem kurator Przasnyskiej to, że dzieci pójdą do szkoły i będą w niej spędzały kilka godzin dziennie, pozytywnie wpłynie na ich rodziców. „Będą mogli więcej czasu poświęcić na naukę polskiego, zająć się sprawą nostryfikacji swoich dokumentów potwierdzających ich kwalifikacje” – powiedziała.

Na razie nikt z ewakuowanych w połowie stycznia z Ukrainy nie znalazł pracy i nie zgłosił chęci wyprowadzki z Rybaków.

PAP/RIRM

drukuj