fot. pixabay.com

Trudna sytuacja na rynku zbóż

Eksport zbóż z Ukrainy negatywnie wpływa na sytuację polskich rolników – mówią sami gospodarze. O tej sprawie, a także innych postulatach rolnicy rozmawiali z premierem i ministrem rolnictwa.

Zboże z Ukrainy zalewa polski rynek. To powoduje, że rolnicy mają nie lada problem – wyjaśnia prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, Gustaw Jędrejek.

– Korytarz bezcłowy nie funkcjonuje. Jest tylko ok. 2 proc., a to miało być podstawą wywiezienia zboża z Ukrainy, aby w ten sposób pomóc ukraińskiemu rządowi i ukraińskiemu wojsku. Tak się nie stało. Zboże zostało – kukurydza i rzepak – w Polsce, co rozregulowało polski rynek.  W tej chwili rolnicy nie mają gdzie sprzedać. Ceny są bardzo niskie – zaznacza Gustaw Jędrejek.  

Dlatego rząd zaproponował dodatkowy program wsparcia dla rolników – mówi rzecznik rządu, Piotr Müller.

– Program, który dotyczy dodatkowych dopłat do hektara dla producentów zbóż, w tym m.in. kukurydzy, został przyjęty przez Radę Ministrów. On będzie teraz konsekwentnie wypłacany przez najbliższe tygodnie. Z tego programu będą mogły skorzystać te osoby, które widzą różnicę cenową pomiędzy wcześniejszymi cenami a aktualnymi cenami, związanymi m.in. z dodatkową podażą zboża z kierunku ukraińskiego – wskazuje Piotr Müller.

To jednak nie rozwiązuje problemu – dodaje prezes Lubelskiej Izby Rolniczej.

– Rząd zaproponował rozwiązanie, a więc dopłaty do zboża. Na początku miało być to do zboża konsumpcyjnego. Teraz się mówi w ogóle o zbożu, o pszenicy, ale nie uwzględniono jęczmienia, żyta, owsa, innych płodów rolnych, tylko do pszenicy i do rzepaku, a więc doprowadzi to do wielu zróżnicowań między rolnikami, bo jedni otrzymają dopłaty, inni nie. I teraz, gdy się mówi o cenie referencyjnej, to ci, którzy sprzedali troszkę drożej, powyżej 1150-1200 zł, nie dostaną żadnych dopłat – zwraca uwagę Gustaw Jędrejek.

Polska wysłała też wniosek do KE o pomoc dla rolników do sprzedanego zboża.

– Są również sygnały, że może KE uruchomi część rezerwy kryzysowej, więc nie wszystko z budżetu krajowego. Nawet gdybyśmy pokryli w części z tej rezerwy kryzysowej, to byłoby bardzo korzystne, bo wtedy mamy pewnie zatwierdzony mechanizm. A nam chodzi tak naprawdę o zatwierdzenie mechanizmu –  mówi minister rolnictwa, Henryk Kowalczyk.

O eksporcie ukraińskiego zboża z rolnikami rozmawiał zarówno Henryk Kowalczyk, jak i premier Mateusz Morawiecki. W piątek wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi spotkał się z ministrem polityki rolnej i żywności Ukrainy, Mykołą Solskim. Zapowiedziano nowe procedury przy tranzycie zboża z Ukrainy przez Polskę. Przewóz ma być usprawniony.

– Dla transportu kolejowego przewoźnik będzie miał obowiązek zabezpieczenia, zaplombowania wagonów do momentu przeładunku – po naszej stronie to będzie sprawdzać KAS – oraz bardzo jasne określenie miejsca docelowego tego produktu – wyjaśnia Henryk Kowalczyk.

Także w przypadku transportu kołowego będzie obowiązek zaplombowania towaru. Jeśli przewoźnik nie dotrzyma wskazanego miejsca docelowego, spedytor nie otrzyma już zgody na transport ukraińskiego zboża.

TV Trwam News

drukuj