(fot.PAP)

Dyplomatyczna patologia

Przy wydawaniu wiz na Ukrainie do naszego kraju dochodzi do patologii, a procedura wizowa jest korupcjogenna – alarmują posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Chcą w tej sprawie wyjaśnień od szefa MSZ Radosława Sikorskiego na posiedzeniu sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

Patologia ma dotyczyć wymuszania od starających się o wizy do naszego kraju dodatkowych opłat. – Patologie w relacjach związanych z tym, jak np. przyznawane są wizy na Ukrainie, są czymś przerażającym. Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z korupcją, po prostu z korupcją w wykonaniu dyplomatów i pracowników MSZ, przy znaczącym udziale służb PRL-owskich – wytoczył ciężkie oskarżenia przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak. Szef klubu PiS odniósł się swoją wypowiedzią do publikacji „Gazety Polskiej Codziennie”, wskazującej na możliwe nieprawidłowości przy wydawaniu wiz w naszym konsulacie w Łucku oraz zatrudnianie w resorcie spraw zagranicznych byłych agentów PRL-owskich służb specjalnych. – W związku z tym na najbliższym posiedzeniu Sejmu będziemy się domagali, żeby Komisja Spraw Zagranicznych obradowała na ten temat – dodał Błaszczak. Wiceprzewodniczący tej komisji Witold Waszczykowski (PiS) potwierdził, że do posłów już wcześniej trafiały informacje o niepokojących praktykach w związku z wydawaniem wiz na Wschodzie. – Już na ostatniej Komisji Spraw Zagranicznych zwracałem uwagę MSZ, iż mamy doniesienia od Polaków, od obywateli również Białorusi, Ukrainy, że są kłopoty z uzyskaniem wiz polskich. Polegały głównie na tym, że stworzono bardzo skomplikowany kwestionariusz wizowy, internetowy. Program ten – jak nam donoszą – zawiesza się, wielokrotnie nie odpowiada – mówił wczoraj Waszczykowski. Jak zaznaczył, jest możliwość – stworzona przez konsulaty – obejścia tego problemu. – Wizy te można uzyskać poprzez biura turystyczne, które są polecane bądź akredytowane często na stronach konsulatów. Oczywiście wtedy takie wizy trzeba uzyskiwać za dodatkową opłatą. Pytaliśmy w ubiegłym tygodniu na Komisji Spraw Zagranicznych, czy nie jest to praktyka korupcjogenna, iż wymusza się na naszych przyjaciołach z Białorusi i Ukrainy, aby płacili dodatkowo za te wizy, i niewykluczone, że tymi zyskami, które są generowane przez te wskazane biura turystyczne, dzielą się niektóre biura turystyczne z naszymi pracownikami konsulatów – powiedział Waszczykowski. Uciążliwa procedura uzyskiwania wiz przez obywateli Białorusi i Ukrainy prowadzi także do sytuacji, iż łatwiej do Polski jest wjechać obywatelom Rosji zamieszkałym w obwodzie kaliningradzkim, którzy mogą odwiedzić nasz kraj na podstawie niedawno podpisanej umowy w sprawie małego ruchu granicznego. Waszczykowski zauważył, iż w tej sytuacji bardziej uprzywilejowani są mieszkańcy Kaliningradu niż objęci programem Partnerstwa Wschodniego mieszkańcy Ukrainy i Białorusi. Witold Waszczykowski krytycznie odniósł się też do korzystania przez MSZ z usług osób związanych ze służbami PRL-owskimi. – Z niepokojem dostrzegaliśmy, iż na placówki zagraniczne kierowani są ludzie, którzy już nie powinni być twarzą nowej Polski. Po dwudziestu kilku latach niepodległości, suwerenności nie powinniśmy wracać do kandydatów, którzy ukończyli moskiewskie szkoły, czy tym bardziej ludzi, którzy współpracowali z aparatem bezpieczeństwa PRL. Takie niestety kandydatury się zdarzają – dodał Waszczykowski. Rzecznik MSZ Marcin Bosacki poinformował wczoraj w serwisie Twitter, że jeśli prokurator postawi zarzuty w związku z działalnością konsulatu w Łucku – a MSZ nie ma w tej sprawie informacji – to „winni zostaną zwolnieni – jak zawsze”.

drukuj