fot. PAP

Duża część sześciolatków niegotowa na szkołę

Coraz więcej rodziców sześciolatków ubiega się o opinie z poradni psychologiczno-pedagogicznych odraczające obowiązek szkolny. W dużych miastach nawet co piąty sześciolatek, który od września miał rozpocząć naukę w szkole zostanie w przedszkolu.

W Szczecinie o wniosek dot. zbadania dojrzałości szkolnej dziecka ubiega się ponad 700 rodziców. Podobnie sytuacja wygląda na Śląsku. W samych Kielcach podobny wniosek złożyło ok. 300 osób – napisał jeden z dzienników.

1 września br. do pierwszych klas miało iść 550 tys. dzieci w tym 200 tys. sześciolatków. Dane te są już nieaktualne.

Rodzice podkreślają, że MEN nie może wbrew ich woli decydować
o dzieciach, które w tym wieku nie są gotowe uczęszczać do szkoły, a te zdaniem rodziców nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków.

– Zapotrzebowanie na opinie z poradni jest bardzo duże, bo wiadomo, że już przed reformą większość z tych sześciolatków, które były diagnozowane, zdiagnozowano jako niemające gotowości szkolnej. Teraz cała reforma, która zakłada, że jednym podpisem ministra one będą gotowe jest po prostu stawianiem sprawy na głowie. Dlatego też rodzice masowo zgłaszają się do tych poradni. Warto to robić – pójść do poradni psychologiczno-pedagogicznej, zbadać gotowość szkolną dziecka i w przypadku, kiedy nie ma tej gotowości, po prostu odroczyć ten obowiązek szkolny. Rodzice muszą działać na własną rękę i – jak słyszymy – masowo to robią – mówi Tomasz Elbanowski ze stowarzyszenia Ratuj Maluchy.

Na stronie www.ratujmaluchy.pl rodzice mogą uzyskać wszystkie niezbędne informacje dot. odraczania sześciolatka. Tam dostępny jest również numer infolinii z której do tej pory skorzystało ponad 2 tys. rodziców.

RIRM

drukuj