fot. sxc.hu

Wydatki na politykę prorodzinną mniejsze niż podaje rząd?

Rządowe dane dotyczące wydatków na politykę prorodzinną są zawyżone – alarmują eksperci. Według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) państwo polskie realnie wydaje na dzieci 1,6 proc. PKB, czyli około 26 mld zł – napisał jeden z dzienników.

To jedno z ostatnich miejsc w Europie. Dla porównania w Wielkiej Brytanii, Francji czy Irlandii na ten cel przeznacza się blisko 4 proc. PKB.

Minister Finansów Mateusz Szczurek, chwali się tymczasem w Sejmie, że, łączna suma zwolnień z PIT dla osób wychowujących dzieci to 12 mld zł.

Wydatki państwa na rodzinę i dzieci kontroluje NIK. Według Izby jest to rocznie 56,5 mld zł. Opracowania krajowe i międzynarodowe wskazują kwotę 25-30 mld zł. Eksperci ostro krytykują te dane, podkreślając, że są zbyt optymistyczne i nie odzwierciedlają rzeczywistości.

Poseł Stanisław Szwed, wiceszef sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny wskazuje na kontrowersyjne źródła, które ministerstwo zalicza do pomocy rodzinom.

– To rzeczywiście są stany zdecydowanie zawyżone i zawsze się rodzi pytanie: co się w to wlicza? Jeżeli do tego się wlicza renty rodzinne, zasiłki pogrzebowe, które są bezpośrednio płacone z funduszy, na których się składają obywatele, to oczywiście takie wyliczenie można przyjąć. Doskonale wiemy, że jeśli chodzi o politykę rodzinną, to w Polsce jesteśmy na szarym końcu. Państwa zachodnie, ale przecież w ostatnim czasie i Węgry przeznaczają olbrzymie kwoty na politykę rodzinną. W Polsce to jest nieco powyżej 1 proc. PKB; żeby mówić o odpowiedzialnej polityce prorodzinnej, te środki muszą być zdecydowanie większe – mówi poseł Stanisław Szwed.   

NIK do wydatków na rzecz rodziny zaliczyła, zasiłki pogrzebowe, czy renty rodzinne i socjalne, a także dodatki pielęgnacyjne emerytów i rencistów.

RIRM

drukuj