fot. Monika Tomaszek

Dr R. Derewenda: Słowo „Katyń” stało się synonimem wszystkich zbrodni, jakich dokonywali Sowieci na narodzie polskim, ale również polscy komuniści od roku 1944 czy bezpośrednio po II wojnie światowej

Słowo „Katyń” stało się synonimem wszystkich zbrodni, jakich dokonywali Sowieci na narodzie polskim, ale również polscy komuniści od roku 1944 czy bezpośrednio po II wojnie światowej. Warto przypomnieć, że słowo „Katyń” wyzwalało bardzo wiele emocji nie tylko po stronie narodu polskiego, ale przede wszystkim po stronie komunistów. Nie tylko komuniści zrzucali odpowiedzialność za zbrodnię katyńską na Niemców, ale również nie chcieli w ogóle rozmawiać o kwestii katyńskiej, bo właściwie każdy wiedział w Polsce, że za tę zbrodnię w Katyniu są odpowiedzialni czerwonoarmiści, jest odpowiedzialny Związek Sowiecki – powiedział dr Robert Derewenda, historyk KUL, dyrektor IPN w Lublinie, w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

13 kwietnia minęła 85. rocznica Zbrodni Katyńskiej. Zbrodni, która nigdy nie miała ujrzeć światła dziennego.

Liczono na to, przynajmniej Sowieci liczyli, że ta zbrodnia nigdy nie wyjdzie na jaw. To, co wydarzyło się w 1943 roku, to, że Niemcy ujawnili tę zbrodnię, to właściwie było zaskoczeniem nie tylko dla samych Polaków, ale również dla Stalina. (…) Słowo „Katyń” stało się synonimem wszystkich zbrodni, jakich dokonywali Sowieci na narodzie polskim, ale również polscy komuniści od roku 1944 czy bezpośrednio po II wojnie światowej. Warto przypomnieć, że słowo „Katyń” wyzwalało bardzo wiele emocji nie tylko po stronie narodu polskiego, ale przede wszystkim po stronie komunistów. Nie tylko komuniści zrzucali odpowiedzialność za zbrodnię katyńską na Niemców, ale również nie chcieli w ogóle rozmawiać o kwestii katyńskiej, bo właściwie każdy wiedział w Polsce, że za tę zbrodnię w Katyniu są odpowiedzialni czerwonoarmiści, jest odpowiedzialny Związek Sowiecki. Próbowano przenieść odpowiedzialność na Niemców w czasie procesu norymberskiego. Nikt w to nie wierzył – mówił dr Robert Derewenda.

W 1956 roku, kiedy Nikita Chruszczow wygłaszał słynny tajny referat i obnażał zbrodnie, jakich dokonywał Józef Stalin, nie wymienił tam zbrodni katyńskiej, bowiem zapewne zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli powiedziałby o Katyniu, to mógłby uruchomić całą lawinę – podkreślił historyk.

Lawinę odpowiedzialności Związku Sowieckiego nie tylko za sam Katyń, ale również za 17 września, za wywożenie polskich rodzin w głąb Związku Sowieckiego, za pierwszą okupację sowiecką z lat 1939-1941, być może za operację polską, która miała miejsce przed rokiem 1939 wobec Polaków, którzy mieszkali w Związku Sowieckim, czy też w ogóle za represje, jakich dokonywali Sowieci czy komuniści polscy na narodzie polskim po II wojnie światowej – zaznaczył dyrektor IPN w Lublinie.

Niestety nikt nigdy nie poniósł konsekwencji za te zbrodnie.

Kiedy Związek Sowiecki chylił się ku upadkowi i kiedy powstała Federacja Rosyjska, to był jedyny moment, kiedy mogliśmy dowiedzieć się prawdy, kiedy Polsce ujawniono podstawowe dokumenty dotyczące zbrodni katyńskiej. Drugi raz taki moment się nie pojawił. Przez cały okres powojenny zarówno Związek Sowiecki, jak też polscy komuniści utrzymywali, że za zbrodnię katyńską odpowiedzialni są Niemcy. (…) To Związek Sowiecki razem z Niemcami do tej wojny doprowadził i razem z Niemcami zajął Polskę i razem z Niemcami eksterminował polskie elity. Tak jak Niemcy organizowali specjalne akcje przeciwko polskiej inteligencji już na jesieni 1939 r., to analogiczne działania prowadził Związek Sowiecki, mordując polskich oficerów wiosną 1940 r. i wywożąc polskie rodziny w głąb Związku Sowieckiego – mówił dr Robert Derewenda.

To było celowe działanie ze strony okupantów, żeby Polska nie miała zdolności odbudowy suwerennego państwa po II wojnie światowej.

I to była niepowetowana strata. O ile most, drogę można było sprawnie odbudować, choćby korzystając z planu Marshalla, tak jak Europa Zachodnia, tak wykształcenie profesorów, przygotowanie elit trwało kolejne dziesięciolecia – zauważył dyrektor IPN w Lublinie.

Cala rozmowa z dr. Robertem Derewendą dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj