Dr J. Pulikowski: Zadaniem kobiety jest nauczenie mężczyzny kochać – od mamusi, przez siostry, koleżanki, narzeczoną i w końcu żonę

Kobiety mają talent do budowania relacji międzyludzkich, kształtowania relacji miłości. Natomiast mężczyźni nie mają tego talentu i muszą się tego nauczyć, jeżeli chcą być szczęśliwi. Dlatego zadaniem kobiety jest nauczenie mężczyzny kochać – od mamusi, przez siostry, koleżanki, narzeczoną i w końcu żonę – mówił dr Jacek Pulikowski, zaangażowany w działalność Duszpasterstwa Rodzin, były wieloletni świecki konsultor Rady ds. Rodziny KEP, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam.

Gość „Rozmów niedokończonych” na kanwie swojego 40-letniego doświadczenia pracy z małżeństwami w kryzysie stawia tezę, że „te małżeństwa się rozpadają, które odchodzą od zasad – od Boga, od przykazań i od łask sakramentalnych”.

Nawet jeżeli jedno odejdzie od Boga i lekceważy jedno z przykazań, np. nie cudzołóż, prowadzi to w szybkim tempie do rozbicia małżeństwa. Podstawą przyszłości jest rodzina – jak mawiał Jan Paweł II – ale podstawą rodziny jest małżeństwo i krok dalej – podstawą małżeństwa jest relacja miłości mężczyzny i kobiety (męża i żony) i tu największą trudnością jest, żeby mężczyznę nauczyć kochać – zaznaczył dr Jacek Pulikowski.

Mężczyzna – jak przypomniał były wieloletni świecki konsultor Rady ds. Rodziny KEP – ma talent do obróbki materii.

Kobiety mają talent do budowania relacji międzyludzkich, kształtowania relacji miłości. Natomiast mężczyźni nie mają tego talentu i muszą się tego nauczyć, jeżeli chcą być szczęśliwi. Dlatego zadaniem kobiety jest nauczenie mężczyzny kochać – od mamusi, przez siostry, koleżanki, narzeczoną i w końcu żonę – wyjaśnił.

Zauważył, że role, jakie mamy, są nam przypisane z góry.

Pan Bóg wpisał to w psychikę, nawet duchowość. Jesteśmy inni, ale się uzupełniamy. Są dwa kluczowe słowa do dobrej relacji małżeńskiej, ale też każdej innej – miłość i odpowiedzialność. Jak mężczyzna jest przygotowany do brania odpowiedzialności za wszystko, co potrzebne jest do brania odpowiedzialności – analityczny umysł, ma większą stabilność psychiczną, patrzenie do przodu – ale oczywiście musi też do tego dorosnąć, tak kobieta ma wszystko do kształtowania relacji miłości. Wiele kobiet jest zawiedzionych tym, iż – jej zdaniem – mąż jej nie kocha, ale nie zdaje sobie sprawy z tego, że to jest też jej nieodrobiona lekcja, iż ona go nie nauczyła kochać – wskazał dr Jacek Pulikowski.

Zwrócił również uwagę, że Pan Bóg wymyślił coś bardzo genialnego, czyli zakochanie.

– Jak chłopak się zakocha w dziewczynie, to zapomni nawet o swoim ukochanym rowerze, czyści paznokcie, chodzi do kościoła. To jest właśnie moc kobiety i on wtedy mógłby niesamowicie urosnąć i każda żona wie, na ile to wykorzystała. Niestety obecnie wiele nowoczesnych dziewcząt – mówiąc brutalnie – „wchodzi z chłopakiem do łóżka”, on ją w tym momencie zdobywa i ona staje się jego zakładniczką. On już dla niej nic nie zrobi. Teraz mówię do żon 10, 15, 30 lat po ślubie (my jesteśmy 48 lat po ślubie) i te żony bardzo często narzekają na mężczyzn i mają na co. My jesteśmy toporni w relacjach, czasami naprawdę niechcący wyrządzamy krzywdę, bo jesteśmy jak słonie w sklepie z porcelaną, ale jesteśmy „wyuczalni”. Jednak kobiety, narzekając na mężczyzn, na pewno ich nie zmienią, nie poderwą do lotu, natomiast jeżeli żony zaczęłyby podziwiać męża za to, co jest naprawdę godne podziwu, przymykać oko na to, co nienajlepsze, nie zamiatać pod dywan, to on znowu dla niej uzna, że relacja z żoną jest ważniejsza od jego pracy zawodowej, od jego firmy, od jego pieniędzy, od jego roweru, siłowni i tego wszystkiego, tylko tego trzeba mężczyznę nauczyć – stwierdził doradca życia rodzinnego.

Akcentował, że świat również dużo namieszał w kwestii małżeństwa i relacji.

Świat wbił nam klina. Kobiecie powiedział: „Co! Dorosły chłop powinien wiedzieć. Jakby kochał, to by wiedział”. Jest to oczywiście bzdura, bo od kochania nie wzrastają priorytety, tylko od gotowości do poświęcenia. Natomiast mężczyznom świat mówi: „Baby będziesz słuchał? Nie bądź pantoflarzem. Nie daj się”. Tam, gdzie kobieta mogłaby rzeczywiście pięknie użytkować relacje miłości między nią a mężem, mąż stawia opór, a ona coraz częściej nie podejmuje tej próby, bo świat powiedział, że on powinien umieć sam – wyjaśnił były wieloletni świecki konsultor Rady ds. Rodziny KEP.

Wskazał, że świat wtłoczył w ludzi fałszywe wzorce.

Jest bardzo wiele fałszywych wzorców i bardzo wielu mężczyzn w to uwierzyło z poziomu indywidualizmu, które mówią, że możesz być szczęśliwy sam ze sobą bez relacji miłości – ani do Boga, ani do człowieka (…). Mężczyzna potrzebuje dobrego wzorca spisanego przez największego z rodu Polaków – św. Jana Pawła II w dokumencie Kościoła (z natchnieniem Ducha Świętego) „Familiaris consortio” z 1981 roku. Jeżeli mężczyzna przejmie się tym wzorcem, wyjdzie z każdego dołka i zagubienia życiowego. Zanim jednak Papież wymienia cztery funkcje, to mówi kluczowe zdanie na początku, że mężczyzna jest odpowiedzialny za sprawiedliwy rozwój wszystkich członków rodziny. On ma pilnować siebie, żony i dzieci, żeby nie pobłądziły w życiu. To jest męskie zadanie, bo mamy tak skonstruowany rozum, mózg i sposób myślenia, iż możemy przewidywać następstwa jakichś wydarzeń. Mamy zapewnić bezpieczeństwo, bo jest ono podstawą rozwoju – zaznaczył gość „Rozmów niedokończonych”.

radiomaryja.pl

drukuj