Dr hab. K. Pilarz: Najrozsądniej jest patrzeć na psychoterapię jako na jedną z medycznych form pomocy człowiekowi

Z jednej strony człowiek religijny może postrzegać terapię jako coś niepotrzebnego, jako coś, co niepotrzebnie miesza człowiekowi w psychice, kiedy tak naprawdę powinien skorzystać z pomocy duchowej. Z drugiej strony można patrzyć na psychoterapię jako na „świecką formę religijności”, jako na coś, co może zastąpić religię, kapłana, samego Pana Boga. W jednym i w drugim przypadku są to skrajności. Myślę, że najrozsądniej jest patrzeć na psychoterapię jako na jedną z medycznych form pomocy człowiekowi, pewien zestaw narzędzi, z których może on skorzystać – mówił w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam dr hab. Krzysztof Pilarz, psycholog i psychoterapeuta.

Psychoterapia jest oddziaływaniem leczniczym dotyczącym ludzkiej psychiki i samopoczucia. To bardzo ważne obszary życia człowieka jako istoty biopsychospołecznej.

– Psychoterapia pozostawia kwestie biologiczną (współpracując jednak z farmakoterapią), a skupia się na kwestiach psychologicznych i społecznych, systemowych, czyli tego, (…) jakie mamy schematy dotyczące funkcjonowania z innymi ludźmi i – przynajmniej teoretycznie, ale także i w wielu przypadkach praktycznie (mówię to jako praktyk) – szuka pozytywnych, optymalnych rozwiązań, żeby zwiększyć poziom satysfakcji z życia – wyjaśnił dr hab. Krzysztof Pilarz.

Niestety w przypadku podejścia polskiego społeczeństwa do psychoterapii można zauważyć dwie skrajności.

– Z jednej strony człowiek religijny (bo myślę, że mówimy też w tym kontekście) może postrzegać terapię jako coś niepotrzebnego, jako coś, co niepotrzebnie miesza (mówiąc kolokwialnie) człowiekowi w psychice, kiedy tak naprawdę powinien skorzystać z pomocy duchowej. To jest skrajne podejście, niewłaściwe. Z drugiej strony można patrzyć na psychoterapię jako na „świecką formę religijności”, właściwie jako na złoty środek na wszystko, jako na coś, co może zastąpić religię, kapłana, samego Pana Boga. W jednym i w drugim przypadku są to skrajności. Myślę, że najrozsądniej jest patrzeć na psychoterapię jako na jedną z medycznych form pomocy człowiekowi, pewien zestaw narzędzi, z których może on skorzystać, oczywiście wtedy, kiedy te narzędzia są w odpowiedni sposób podane, kiedy osoba, która posługuje się tymi narzędziami czy technikami, jest odpowiednio przygotowana – mówił gość „Rozmów niedokończonych”.

Dlatego też należy oddzielić psychoterapię świadczoną przez specjalistów od szarlatanerii.

– Osoba świadcząca psychoterapię musi przejść pewien standaryzowany proces uczenia się. Zazwyczaj psychoterapeuta uczy się przez cztery lata pod okiem bardziej doświadczonych psychoterapeutów, przeżywa swoje superwizje, treningi interpersonalne, intrapsychiczne, czyli można powiedzieć, że naprawdę jest dobrze przygotowany do tego, żeby pomagać, a jednocześnie nie szkodzić drugiemu człowiekowi – powiedział rozmówca TV Trwam.

Ważne jest też, by szukać specjalistów, którzy są bliscy naszemu światopoglądowi. Mogą oni wówczas lepiej rozumieć nasze podejście do różnych spraw i na tej podstawie prowadzić terapię.

– W kontekście psychoterapii typowo świeckiej trzeba zwrócić uwagę, że tam jest duży nacisk na dobrostan, na „wellness”, więc psychoterapeuta będzie szukał najlepszej dla pacjenta drogi wyjścia z sytuacji, jeżeli chodzi o kwestie emocjonalne. Natomiast najlepsze wyjście emocjonalne w danej chwili to nie znaczy najlepsze wyjście w kontekście całego życia. To bardzo wyraźnie widać w kontekście terapii małżeńskiej. Ludzie często myślą, że jedynym wyjściem, jakie im zostało, jest rozwód, ewentualnie separacja. Tymczasem w kontekście psychoterapii chrześcijańskiej można doprowadzić do tego, żeby faktycznie uleczyć związek małżeński (na ile to jest oczywiście możliwe, bo z różnymi sytuacjami mamy do czynienia) – podkreślał psychoterapeuta.

Dr hab. Krzysztof Pilarz zaznaczył, że kwestie duchowości, religijności i wartości wyższych odgrywają ważną rolę w psychoterapii, choć z początku dziedzina ta bardzo nieufnie podchodziła do praktyk religijnych.

– Nawet bym powiedział, że dotyczyło to stricte katolicyzmu. Jakby popatrzeć na prace Freuda, (…) Junga, Rogersa, czyli ikony psychoterapeutyczne, to mówili o duchowości bardzo szeroko rozumianej, natomiast jedną z cech dojrzałej osobowości w ramach tej duchowości miało być to, że dana osoba miała być niereligijna w takim kontekście, żeby nie przynależała do jakiegoś zewnętrznego systemu religijnego, tylko kształtowała swój subiektywny obraz duchowości, religijności. Prawdę mówią, nie do końca było to zdrowe– zwrócił uwagę ekspert.

Takie podejście było wynikiem klimatu intelektualnego i filozoficznego epoki, w jakim kształtowała się ta dziedzina nauki.

W psychoterapii podczas pracy z pacjentem należy zachować ostrożność i rozwagę w podejmowaniu tematów duchowych. Szczególnie delikatna i wymagająca rozeznania jest kwestia grzechu.

– Trzeba uważać, żeby nie pomylić dwóch metodologii pomocy, czyli z jednej strony terapeutycznej czy psychoterapeutycznej, a z drugiej strony duchowej, wobec czego jeżeli (…) pacjent chce, żebyśmy posługiwali się terminem grzechu, to jasno zaznaczamy, że to jest w jakiejś mierze jego perspektywa. Natomiast mimo wszystko zachęcałbym, że jeżeli faktycznie kwestia grzechu jest poruszana, to żeby poruszać to nie z psychoterapeutą, tylko z kapłanem bądź kierownikiem duchowym. Widzę też inny problem – mianowicie taki, że w przypadku grzechu czy nadmiernego koncentrowania się na grzechu, możemy mieć do czynienia z tzw. neurotyczną religijnością, ale to już będzie wchodziło w kontekst pewnych zaburzeń, które ma osoba, niezależnie od światopoglądu religijnego czy denominacji religijnej. Wtedy będą do poprawy kwestie psychologiczne i wtedy kierownik duchowy czy kapłan niespecjalnie pomogą, ponieważ mogą podawać nawet konkretne argumenty, mogą podawać konkretne techniki, w jaki sposób radzić sobie z religijnością, ale dana osoba, mając zaburzenia psychologiczne, nie będzie w stanie tego zrobić sama. Wtedy (…) powinna korzystać z pomocy psychoterapeuty – mówił ekspert.

Innym problemem, jaki dostrzega specjalista, jest zatarcie się poczucia grzechu.

– To jest chyba największy problem, jeżeli chodzi o psychoterapię świecką, że (…) w poszukiwaniu tego „wellness” w gruncie rzeczy terapeuta będzie dążył do tego, żeby wytłumaczyć wewnętrzne motywy postępowania danej osoby, żeby w jakiejś mierze nadać sens postępowaniu, które ona obrała w życiu, a nie zawsze to postępowanie będzie słuszne i prawidłowe z punktu widzenia moralnego. Wobec tego szczególne znaczenie ma to, żeby psychoterapeuta, z którym pracujemy, miał przynajmniej zbliżony pogląd aksjologiczny – zauważył gość „Rozmów niedokończonych”.

Dr hab. Krzysztof Pilarz wyjaśnił, jakie symptomy powinny sugerować, że powinniśmy udać się do psychoterapeuty.

– Człowiek jest istotą złożoną, wobec czego tych symptomów może być całkiem sporo. Natomiast jeżeli odczuwa on istotny brak satysfakcji w życiu, jeżeli ma poczucie, że sobie nie radzi (…), jeżeli odczuwa np. chroniczny smutek, jeżeli pojawiają się różne negatywne myśli, (…) np. o samobójstwie, o tym, że może lepiej by było, gdyby go nie było, jeżeli faktycznie nie radzi sobie z rzeczywistością, być może popada w uzależnienia (…)  – to wtedy rzeczywiście sam ten człowiek mógłby się zgłosić. Też zdarza się bardzo często, że rodzina, rozmawiając z tą osobą, sugeruje, żeby ta osoba zgłosiła się do terapeuty, chociażby na pierwsze spotkanie konsultacyjne, diagnostyczne – zaznaczył psychoterapeuta.

Tym, co jest potrzebne w pierwszej kolejności, aby udać się na terapię, jest odwaga do stanięcia w prawdzie. Aby podjąć walkę ze swoimi problemami, należy najpierw przyznać się przed sobą samym, że się je ma i do wyjścia z nich potrzebna jest pomoc drugiego człowieka, a konkretniej specjalisty.

Nie należy też bać się terapii. W pracy psychoterapeuty ważne jest, by pacjent czuł się bezpiecznie i komfortowo.

– Mocno koncentruję się na zasadzie „traktuj człowieka tak, jak sam chciałbyś być traktowany”. Wystarczą nawet proste rzeczy: jakaś kawa, herbata, woda, żeby to była swobodna rozmowa, żeby ten człowiek przede wszystkim poczuł się bezpieczny. To jest istotne. Dlatego pierwsza sesja terapeutyczna, nawet dwie sesje terapeutyczne, to są sesję rozeznające, gdzie nie tylko terapeuta rozpoznaje problem u danego pacjenta, ale też pacjent orientuje się, czy ten psychoterapeuta, do którego trafił, rzeczywiście będzie dla niego dobry pod kątem osobowościowym ze względu na to, że kompetencje formalne u psychoterapeutów zazwyczaj będą podobne (…), natomiast kompetencje osobowościowe mogą być już różne. Ktoś może nam bardziej odpowiadać – nawet fizjonomicznie. Na takie rzeczy też zwracajmy uwagę, żeby czuć się komfortowo – podkreślił dr hab. Krzysztof Pilarz.

Niektórzy pacjenci obawiają się reakcji ze strony terapeuty na problemy, z którymi do niego przychodzą. Jednak specjalista nie jest od oceniania zachowań pacjentów, a od pomagania im w przezwyciężaniu ich dolegliwości.

– Pamiętajmy też o tym, że psychoterapeuta to, co usłyszy, zostawia tylko dla siebie. To nie jest osoba, która ma oceniać, tak samo jak lekarz nie będzie oceniał (…), z jakiego powodu jakieś zaburzenie pojawiło się w organizmie, tylko będzie się starał pomóc przy tym zaburzeniu. W przypadku psychoterapii owszem, patrzymy na tzw. etiologię, czyli przyczynę zaistnienia danego stanu rzeczy, ale nie po to, żeby oceniać, tylko po to, żeby rozpoznać pewne mechanizmy, które doprowadziły do stanu, jaki jest daleki od oczekiwanego – zwrócił uwagę psychoterapeuta.

Problemy, z jakimi pacjenci przychodzą do terapeutów, to najczęściej depresje i stany lękowe, ale także uzależnienia różnego rodzaju. Obecnie szczególnie zauważalne są przypadki uzależnienia od pornografii.

 – Pornografia jest chyba największym problemem współcześnie – tym bardziej, gdy sobie uświadomimy, że średni wiek dostępu do pornografii to mniej więcej dziewięć-dziesięć lat. Dzieci jeszcze nie dojrzewają, a już mają do czynienia z treściami, z którymi zdecydowanie nie powinny mieć do czynienia. Łatwość dostępu do tych środków, pewna (przynajmniej pozorna) anonimowość użytkownika, powoduje, że ogromna ilość ludzi – nie tylko mężczyzn, jak potocznie się myśli, ale także (…) kobiet – popada niestety w uzależnienie od pornografii internetowej – wskazał gość „Polskiego punktu widzenia”.

Z usług psychoterapeutów korzystają też osoby, które mają problemy w związkach. Wynika to z faktu, że media kreują fałszywy obraz tego, jak powinien zachowywać się partner, w związku z czym rzeczywistość często prowadzi do rozczarowania. Niektórzy przychodzą na terapię, mówiąc, że w ich związku „miłość wygasła”.

– To „wygaśnięcie miłości” jest związane z (myślę, że zaczerpniętym z internetu) naiwnym postrzeganiem miłości, że miłość to będzie przede wszystkim pewien stan wzmożonego napięcia emocjonalnego, „motylki w brzuchu”, ale to jest tylko i wyłącznie początek miłości. Te „motylki” można później oczywiście odbudowywać – nawet po 15, 20 latach istnienia związku – natomiast słomiany zapał, poczucie tego, co niektórzy socjologowie, np. prof. Zbyszko Melosik, nazwali „kulturą instant”, jest bardzo wyraźne: „Tu i teraz muszę mieć swoją wizję, swoją porcję szczęścia. Muszę mieć mieszkanie, muszę mieć dom, muszę mieć samochód, muszę mieć męża, żonę, dzieci”. To wszystko jest związane z bardzo silną potrzebą posiadania – zwrócił uwagę dr hab. Krzysztof Pilarz.

Specjalista zaznaczył, że często terapia uświadamia pacjentom, iż wcale nie muszą zmieniać swojego życia, ale jego postrzeganie. Bardzo często nie zauważają oni tego, co jest w nim dobre, co jest darem od Boga.

– Dlatego (…) za każdym razem podkreślam, że ważnymi rzeczami, którymi warto się zająć, jest przebaczenie i wdzięczność. Przebaczenie sobie za pewne swoje błędy, jeżeli chodzi o historię życiową, przebaczenie innym, bo brak przebaczenia jest jedną z głównych przyczyn pogorszenia się stanu psychicznego człowieka (…), ale też postawa wdzięczności, żeby dostrzec to, co faktycznie jest w życiu dobre, co jest piękne – czy w sobie, czy w ludziach dookoła, czy nawet w przedmiotach, których się używa, bo przecież one też są potrzebne, natomiast są potrzebne jako narzędzia, a nie forma bożka, którego się czci – mówił psychoterapeuta.

Z kolei w terapiach dla małżonków ważna jest nie tyle zmiana zachowań partnera, co wypracowanie wzajemnej postawy życzliwości wobec siebie.

W kwestii psychologii, podobnie jak w medycynie, obowiązuje zasada „lepiej zapobiegać niż leczyć”. Ekspert wyjaśnił, co można zrobić, żeby budować swój wewnętrzny dobrostan.

– Jako psychoterapeuta nie będę obiektywny, bo stwierdzę, że po prostu trzeba być blisko Pana Boga – podkreślił gość „Rozmów niedokończonych”.

Należy też dbać o każdą ze sfer biopsychospołecznej natury człowieka.

– Kwestia biologiczna (…): więcej ruchu, (…) żeby w sposób naturalny organizm przyzwyczaił się, żeby produkować endorfiny, żeby produkować dopaminę. (…) Trzeba mieć pewną relację ze światem biologicznym – nie cyfrową, tylko analogową, powiedziałbym: pierwotną. Jeżeli chodzi o sferę psychologiczną, fundamentalną kwestią jest to, żeby zapewnić trochę czasu dla siebie (…). Czas wolny dla człowieka jest istotny, żeby samemu sobie umieć sprawiać przyjemność, ale w sposób zdrowy. Wreszcie kwestia społeczna – myślę, że pod kątem profilaktyki chyba najważniejsza, czyli żebyśmy jako ludzie spędzali ze sobą czas, żebyśmy dbali o relacje. To ma szczególne znaczenie, jeśli chodzi o relacje rodziców i dzieci czy współmałżonków ze sobą – wskazał dr hab. Krzysztof Pilarz.

Uregulowanie sfery społecznej często prowadzi do poprawy w pozostałych obszarach natury człowieka. Psychoterapeuta dodał, że w wielu przypadkach źródłem problemów psychicznych u współczesnych ludzi jest poczucie samotności.

radiomaryja.pl

drukuj