fot. wikipedia

Dowódca NATO w Kijowie

W Kijowie złoży dziś wizytę dowódca sił NATO w Europie, amerykański generał Philip Breedlove. Z przedstawicielami władz Ukrainy i dowództwa armii omówi sytuację na wschodzie tego kraju, gdzie pomimo zawieszenia broni między siłami rządowymi a prorosyjskimi separatystami wciąż dochodzi do incydentów zbrojnych.

Nie ustają walki na wschodzie Ukrainy. W ciągu minionej doby w eksplozji pocisku zginęło dwóch cywilów, a osiem kolejnych osób zostało rannych. Życie stracił też jeden ukraiński żołnierz, a pięciu innych zostało rannych. Ostatnie miesiące dla mieszkańców Doniecka to życie w ciągłym strachu.

Zaskoczenie spowodowała wczorajsza informacja dowództwa ukraińskiej operacji przeciw separatystom o tym, że Rosja wycofała z opanowanych przez nich terenów ponad tysiąc swoich żołnierzy. Natychmiast jednak pojawiła się inna informacja – buntownicy zaapelowali do Rady Bezpieczeństwa ONZ o wprowadzenie do Donbasu kontyngentu wojsk pokojowych. Miałyby go tworzyć m.in. wojska rosyjskie. „Zwracamy się do społeczności międzynarodowej i Federacji Rosyjskiej z prośbą o powstrzymanie katastrofy humanitarnej i socjalnego ludobójstwa, do których doprowadziły działania ukraińskich władz” – napisali rebelianci w komunikacie.

Apel do ONZ związany był z postępującą izolacją opanowanych przez separatystów terenów. Na początku października premier Arsenij Jaceniuk ogłosił, że nie będą one otrzymywały dotacji z budżetu państwa, a ich mieszkańcy mogą liczyć wyłącznie na pomoc humanitarną. Nie będą tam też realizowane wypłaty socjalne, takie jak emerytury oraz inne świadczenia. Wśród dalszych zaleceń władze ukraińskie przewidują przerwanie obsługi rachunków bankowych wszystkich podmiotów gospodarczych oraz mieszkańców separatystycznych terenów, a także odcięcie tzw. separatystycznych republik od połączeń kolejowych.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj