fot. PAP/Albert Zawada

Donald Tusk straszy Polaków polexitem

W Warszawie odbyła się manifestacja Platformy Obywatelskiej i jej zwolenników. Tysiące osób oskarżało obóz władzy o to,  że chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej. Przeczą temu deklaracje polityków Prawa i Sprawiedliwości i samego premiera RP Mateusza Morawieckiego. Szef rządu mówił, że opozycja posługuje się szkodliwym fake newsem.

Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej, wyprowadził na ulice Warszawy tysiące osób. Protestujący na Placu Zamkowym mieli ze sobą flagi Polski, Unii Europejskiej i symbole środowisk LGBT. [czytaj więcej]

Przewodniczący PO budował akt oskarżenia pod adresem obecnej władzy i Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że to Konstytucja RP ma w Polsce pierwszeństwo przed prawem europejskim, a Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wykracza poza swoje kompetencje, gdy próbuje dyktować polskiemu rządowi, jak ma kształtować ustrój sądownictwa.

– Grupa przebierańców przebranych w sędziowskie togi, na polecenia prezesa rządzącej partii, gwałcąc polską konstytucję, postanowiła wyprowadzić naszą ojczyznę z Unii Europejskiej – mówił były premier.

Polityk przekonywał, że to on staje dziś po stronie konstytucji.

– Dobrze wiemy, dlaczego oni chcą wyjść z Unii Europejskiej, żeby bezkarnie gwałcić prawa obywateli, gwałcić zasady demokracji, kraść bez opamiętania – twierdził Donald Tusk.

W tym samym czasie, kiedy Platforma Obywatelska i jej przewodniczący przekonywali, że Prawo i Sprawiedliwość chce polexitu, obok, w obronie suwerenności Polski, manifestował Robert Bąkiewicz z Marszu Niepodległości.

– Chcecie oddawać polską suwerenność? Za co? Obudźcie się. Powiedziałem, jesteśmy jednym Narodem. Ktoś nas skłóca, ktoś odbiera naszą jedność, bo ktoś na tym żeruje – podkreślał, próbując załagodzić spór.

Platformę w jej proteście wsparli m.in. były Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar i Marta Lempart, która stała na czele wulgarnych protestów wymierzonych przeciwko życiu nienarodzonych.

– Kiedy w zeszłym roku protestowałyśmy po oświadczeniu Julii Przyłębskiej zakazującym aborcji, walczyłyśmy o wartości europejskie – mówiła lewicowa aktywistka.

Owe wartości europejskie w przypadku tzw. strajku kobiet, to nawoływanie do tzw. aborcji na życzenie; aborcji, która zawsze jest zabójstwem niewinnego dziecka. Właśnie z takimi hasłami na ustach Platforma Obywatelska chce dziś iść po władzę i – jak podkreślają politycy Zjednoczonej Prawicy – posługuje się nieprawdą.

– Nikt w Zjednoczonej Prawicy nie bierze pod uwagę wyjścia z Unii Europejskiej, ale mamy ambicję, żeby Unię Europejską reformować – zwrócił uwagę poseł Kamil Bortniczuk.

Premier Mateusz Morawiecki napisał na Facebooku, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie oznacza polexitu, ale obronę suwerenności, kiedy unijne instytucje wykraczają poza kompetencje przyznane im w traktatach.

– Polexit to fake news. To szkodliwy mit, którym opozycja zastępuje swój brak pomysłu na odpowiednią pozycję Polski w Europie – napisał na Facebooku szef rządu.

– Obawiam się, że jest to cyniczna gra ze strony Donalda Tuska, który po powrocie do polskiej polityki jest internetowym hejterem, a teraz swój internetowy hejt próbuje wyciągnąć na ulice polskich miast – zwrócił uwagę Kamil Bortniczuk.

Hasła o polexicie zmobilizowały elektorat Platformy Obywatelskiej. Na manifestacji Donalda Tuska ze sceny przemawiali m.in. Robert Biedroń i Jarosław Kalinowski. Nie było za to Władysława Kosiniaka-Kamysza i Szymona Hołowni. Opozycję podzieliła propozycja Donalda Tuska, by wspólnie z Prawem i Sprawiedliwością wpisać do Konstytucji RP obecność Polski w Unii Europejskiej.

TV Trwam News

drukuj