Demonstracja związkowców w Katowicach

Do rozmów i znalezienia rozwiązań na rzecz ochrony miejsc pracy wezwali rząd Donalda Tuska przedstawiciele central związkowych uczestniczący w demonstracji w Katowicach.

2,5 tys. osób z różnych związków zawodowych, tworzących wspólnie Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy manifestowali dziś przed śląskim Urzędem Wojewódzkim.

W złożonej na ręce wojewody śląskiemu petycji uczestnicy protestu domagają się spełniania postulatów, związanych z obecną sytuacją na Śląsku.

 – Na Śląsku – jak wszyscy pewnie wiedzą – mamy dramat na rynku pracy, dramat zwalnianych pracowników Fiata, zwalnianych pracowników Przewozów Regionalnych. Obawiamy się, że Śląsk może w przeciągu najbliższego roku zostać dotknięty strukturalnym bezrobociem. Z resztą jeżeli wali się gospodarka na Śląsku to skutki tego odczuwalne są w całej Polsce. Uważamy, że muszą natychmiast odbyć się merytoryczne rozmowy, które doprowadzą do podpisania porozumienia – powiedział Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Wśród postulatów związkowcy zawarli m.in. wprowadzenie systemu rekompensat dla przedsiębiorstw objętych skutkami pakietu klimatyczno-energetycznego, ograniczenie umów śmieciowych; oraz utrzymanie przepisów o emeryturach pomostowych dla pracowników pracujących w warunkach szczególnych i o szczególnym charakterze.

Obecnie na Śląsku odbywają się referenda, w których przedstawiciele poszczególnych branż decydują ws.  generalnego strajku solidarnościowego. Do tej pory zdecydowana większość z ok. 20 tys. już głosujących opowiedziała się za strajkiem. Akcja ma objąć ponad 100 tys. pracowników i potrwać do początku lutego. W styczniu głosować będą m.in. górnicy, energetycy, służba zdrowia i ciepłownicy. Do strajku mogłoby dojść w lutym.

Wypowiedź Dominika Kolorza:

Pobierz Pobierz

RIRM

drukuj