fot. Tomasz Strąg

Decyzję o tym, czy konieczna jest zmiana terminu wyborów, będzie można podjąć dopiero po Wielkanocy

Dopiero po Wielkanocy będzie można podjąć decyzję o tym, czy jest konieczna zmiana terminu wyborów. Jeśli epidemia nie zostanie opanowana, to wybory się nie odbędą. Nikt nie będzie igrał ze zdrowiem Polaków – mówił poseł PiS prof. Przemysław Czarnek.

Prawo i Sprawiedliwość wraz z tarczą antykryzysową zmieniło Kodeks wyborczy. Umożliwiło głosowanie korespondencyjne osobom na kwarantannie. Pozwoliło również, by osoby starsze mogły korzystać z pełnomocnika. Trwa przepychanka polityczna. PiS twierdzi, że to tylko zmiana techniczna, a opozycja mówi, że partia rządząca na siłę chce zaciągnąć Polaków na wybory. Poseł PiS prof. Przemysław Czarnek tłumaczył, że zmiana w Kodeksie wyborczym nie oznacza, że do wyborów dojdzie 10 maja.

– Zrobiono z tej poprawki jakąś potężną sensację, jakbyśmy zarządzili ostatecznie wybory i przesądzali o ich ostatecznym przeprowadzeniu 10 maja – zaakcentował prof. Przemysław Czarnek.

Poprawka, jak tłumaczył poseł PiS, została wprowadzona, by – jeśli sytuacja w Polsce się polepszy – była możliwość, aby każdy obywatel oddał swój głos w wyborach. Nikt Polaków nie będzie ciągnął na siłę na wybory.

– Jeśli będzie jakiekolwiek niebezpieczeństwo, wybory nie będą się odbywały. Ale gdyby miały się odbyć to ta poprawka, która została wprowadzona w nocy, jest absolutnie techniczna, zgodna z konstytucją, bo umożliwiająca skorzystanie z prawa  wyborczego również osobom, które są w kwarantannie, a będą przez jeszcze długi czas niektóre osoby w kwarantannie. To jest poprawka tylko i wyłącznie konstytucyjna i wychodząca naprzeciw prawom wyborczym każdego obywatela – zaznaczył poseł.

Prawo i Sprawiedliwość wciąż nie ogłosiło w Polsce żadnego ze stanów nadzwyczajnych, co w praktyce oznaczałoby przesunięcie wyborów. Cały czas jesteśmy w stanie epidemii.

TV Trwam News

drukuj