fot. PAP

Debata PiS: więcej pracy dla Polaków

„Więcej Pracy” pod takim hasłem w hali dawnych Zakładów Mechanicznych Ursus odbyła się kolejna ekspercka debata. Tym razem PiS, wraz z ekspertami zajmowało się sprawą rosnącego bezrobocia.

Punktem wyjścia do dyskusji był Narodowy Program Zatrudnienia, który największa partia opozycyjna złożyła już w sejmie. W ciągu 10 lat ma on umożliwić stworzenie ponad miliona miejsc pracy. W trakcie debaty podnoszono m.in. kwestię konkurencyjności na rynku pracy. Prof. Grażyna Ancyparowicz powiedziała, że może ją stworzyć państwo, które przejmie na siebie ciężar tworzenia miejsc pracy.

Tymczasem jak zauważył prof. Piotr Gliński, kandydat PiS na premiera rządu technicznego w obliczu wszystkich problemów rynku pracy rząd Donalda Tuska pozostaje bezradny.

Nadzieje na zmianę są znikome wobec wieloletnich zapóźnień. Fundusz pracy wciąż jest zamrożony i blokowany przez Ministra Finansów. Odpowiednie ustawy w tym zakresie też są blokowane. Mamy, więc stan w zasadzie kryzysowy w tej kwestii. To jest pierwsza konstatacja, którą trzeba podkreślić- jest kryzys i rząd jest w zasadzie bezradny. Po drugie, Polsce potrzebny jest jak się wydaje w kwestii pracy pakt na kryzys, pakt społeczny czy pakt obywatelski, a więc obejmujący przedstawicieli państwa, pracodawców, pracobiorców, ale także szersze instytucje obywatelskie. To swoista umowa społeczna na czas kryzysu, a także umowa w dłuższej perspektywie. Niestety ten dialog w zasadzie się nie toczy”- zaznaczył prof. Gliński.

Posłanka PiS Józefa Hrynkiewicz zwracała uwagę na to, że „państwo samo z siebie nie tworzy miejsc pracy, ale niewątpliwie państwo tworzy warunki, aby te miejsca pracy powstawały”. Pracę nazwała najważniejszym czynnikiem rozwoju. „Nie chodzi tutaj tylko o to, by było więcej pracy – choć to jest dzisiaj bardzo ważne. Dzisiaj niewykorzystane zasoby pracy w Polsce to 5 mln obywateli zdolnych do pracy” – powiedziała.

Około milion osób pracuje bez umów – akcentowała pos. Hrynkiewicz

Są też osoby, o których Narodowy Spis Powszechny mówi, że właściwie nie bardzo wiadomo, z czego się utrzymują, bo nie mają ani własnych źródeł utrzymania, czy to z pracy czy ze świadczeń społecznych, ani też nie pracują. To są prawdopodobnie osoby, które pracują dorywczo, pracują na czarno, bez żadnej umowy. Tych osób jest około miliona. Krótko mówiąc mamy do czynienia, gdybyśmy policzyli wszystkie osoby, z bezrobociem, które sięgałoby około 30%.

Podczas debaty zwracano także uwagę, że w Polsce są obszary utrwalonego bezrobocia. Prof. Witold Modzelewski zwracał uwagę, że młodzi ludzie nie znajdują w Polsce zatrudnienia, dlatego wyjeżdżają, co z kolei przyczynia się do wyludniania.

Wiele państw (…) przeżywa ten sam problem, przy czym my startujemy z bardzo złego punktu i nigdy chyba publicznie nie zastanawialiśmy się, co z tym robić” – dodał Modzelewski.

Profesor wyraził pogląd, że deregulacja nie jest dobrym sposobem na uwolnienie potencjału rynku pracy. „Ciągle jesteśmy takimi niepoprawnymi liberałami, a musimy przestać nimi być” – powiedział Modzelewski. Jego zdaniem nie da się skonstruować jednego programu walki z bezrobociem, który odpowie na potrzeby wszystkich pozostających bez pracy. 

Profesor wskazał na trzy fundamentalne założenia, które zależałoby sformułować w takim czasie historycznym jakim jesteśmy. Ekspert stwierdził, że nie możemy adresować programu do wszystkich bezrobotnych, powinniśmy skupić się na ludziach młodych, którzy emigrują. Dodatkowo powinniśmy wspomóc regiony najbardziej dotkniętych skutkami bezrobocia.

 Znaleźć adresata pokoleniowego, nie wierzyć w to, że da się to jednym pociągnięciem zrobić, stosować gamę rozwiązań. I po trzecie, wskazać nawet regionalnie miejsca gdzie szczególnie intensyfikuje się te działania. To są trzy podstawowe założenia i mogę powiedzieć, że to się udaje. To nie jest coś takiego, co, jest skazane. Znamy wiele programów skazanych, które skończyły się klęską. To prawda – powiedział prof. Witold Modzelewski.

Prezes Atlantic SA Wojciech Morawski podkreślił z kolei, że „największym skarbem w przedsiębiorstwie jest właśnie pracownik, nie pracodawca”, którego rolą jest to, aby pracownik czuł się usatysfakcjonowany zarówno wynagrodzeniem, jak i warunkami, które zostaną mu stworzone.

Zaznaczył, że największym problemem na rynku pracy jest odkładanie zatrudniania ludzi młodych, tuż po szkole. W jego ocenie dzieje się tak głównie, dlatego, że polskie szkoły przygotowują dobrze jedynie teoretycznie. Jak dodał, dobrym pomysłem byłoby powstanie programu wsparcia przedsiębiorców zatrudniających pracowników bez doświadczenia zawodowego.

Zbigniew Żurek z Business Centre Club przekonywał natomiast, że należy zwiększać konkurencyjność firm. Sama wola stworzenia nowego miejsca pracy nie wystarczy – podkreślał. Jego zdaniem propozycje PiS zawarte w Narodowym Programie Zatrudnienia zapłacić mieliby pracodawcy i „to wcale nie mało”. Koszty pracy – w jego ocenie – mogłyby zwiększyć się o kolejne 2,5 proc. i „o tyle firmy tracą na konkurencyjności”. „Państwo proponują podrożenie kosztów pracy w zamian za szlachetne wyrównanie szansy” – mówił.

Do debaty zaproszeni zostali m.in.: prezes Krajowej Izby Gospodarczej Andrzej Arendarski, Henryka Bochniarz (PKPP Lewiatan), prof. Ryszard Bugaj, Marek Goliszewski (BCC) i szef OPZZ Jan Guz. Zaproszenie otrzymał też szef NSZZ “Solidarność” Piotr Duda, który zapowiedział jednak, że nie będzie obecny podczas debaty.

Wcześniej odbyły się już debaty PiS o gospodarce i ochronie zdrowia.

 

 RIRM/PAP

drukuj