fot. flickr.com

D. Sobków o wyborach szefa PE: Mają przełożenie na sprawy polskie

We wtorek w Brukseli odbędzie się wybór nowego szefa Parlamentu Europejskiego. O pełnienie tej funkcji ubiega się siedmiu kandydatów. Jak wskazuje Dariusz Sobków, b. ambasador tytularny Polski przy Unii Europejskiej, „polityczne gry” w Brukseli mają przełożenie także na sprawy polskie.

W poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dyplomata komentował sytuację wokół wyborów nowego szefa PE. Dariusz Sobków zaznaczył, że funkcja przewodniczącego unijnego parlamentu wchodzi w skład tzw. koszyka najważniejszych funkcji politycznych w Unii Europejskiej.

– W dalszej kolejności jest szef Rady Europejskiej – obecnie tę funkcję sprawuje Donald Tusk; następnie przewodniczący Komisji Europejskiej – pan Juncker; i szef dyplomacji unijnej – pani Mogherini. Te cztery funkcje – łącznie z przewodniczącym PE – stanowią kompilację polityczną – powiedział dyplomata.

Jak zauważył, gra o funkcję przewodniczącego PE jest ważna m.in. dla obecnego przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

­– Gdyby tak się stało, że wygrywa przewodniczący centroprawicowej partii w Parlamencie Europejskim, a nie socjalista, tak jak to było do tej pory, to wówczas oznaczałoby to, że ugrupowania centroprawicowe miałyby na te cztery funkcje, które wymieniłem, aż trzech swoich przedstawicieli: w Parlamencie, w Komisji i w Radzie. (…) Socjaliści chcieliby mieć jeszcze jednego przedstawiciela w tych czterech funkcjach. Ponieważ szefem PE mógłby być przedstawiciel centroprawicy, dlatego albo pan Juncker, albo pan Tusk musieliby ustąpić miejsca przedstawicielowi lewicy – powiedział b. ambasador tytularny Polski przy UE.

Dariusz Sobków zwrócił też uwagę, że dwóch spośród trzech najmocniejszych kandydatów na to stanowisko wypowiada się bardzo krytycznie o obecnym polskim rządzie.

– Pan Tajani, czyli szef frakcji chadeckiej – najmniej. Można powiedzieć, że ma on jeszcze takie najbardziej dyplomatyczne, elastyczne stanowisko do wielu kwestii, również jeśli idzie o ocenę rządu polskiego, rządu węgierskiego. Natomiast dwaj pozostali: pan Pittella (socjalista) i pan Verhofstadt (liberał), gdyby zostali szefem Parlamentu, to dla Polski nie byłaby to dobra wiadomość – ocenił Dariusz Sobków.

Wbrew pozorom polityczne gry, które dzieją się w Brukseli mają przełożenie na sprawy polskie – dodał dyplomata.

Gość Radia Maryja nakreślił też procedurę wyboru przewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

– Zakłada ona, że spośród tych siedmiu kandydatów, w trzech pierwszych głosowaniach będą odrzucani ci najsłabsi tak, żeby do czwartej tury przeszło już tylko dwóch najmocniejszych kandydatów. Wtedy wygrywają oni zwykłą większością głosów podczas gdy w poprzednich turach musieliby mieć bezwzględną większość, czyli 50 proc. członków parlamentu plus 1 (w ostatniej turze wystarczy, że będzie to 50 proc. biorących udział w głosowaniu) – tłumaczył D. Sobków.

Jeśli dwaj ostatni kandydaci dostaną taką samą ilość głosów, wygrywa ten, który jest starszy wiekiem – wyjaśnił b. ambasador tytularny Polski przy UE.

Całą wypowiedz Dariusza Sobkowa, byłego ambasadora tytularnego Polski przy Unii Europejskiej, z „Aktualności dnia” można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj