fot. PAP/EPA

Czechy nie wykluczają złożenia pozwu przeciwko Brukseli

Premier Czech Bohuslav Sobotka zapowiedział, że jeśli Komisja Europejska będzie chciała przeforsować mechanizm wprowadzający stały system relokacji imigrantów, jego państwo wystąpi na drogę sądową.

Jak wskazał czeski polityk – mechanizm ten nie będzie działać, ponieważ osoby te nie uciekają przed wojną, a starają się dostać do krajów, gdzie będą miały lepsze warunki socjalne.

Stanowisko Bohuslava Sobotki to odpowiedź na propozycję Komisji Europejskiej dotyczącą obowiązkowych kwot przydziału uchodźców. Pomysł ten znalazł się w projekcie wzmocnienia unijnej polityki azylowej, przedstawionym 6 kwietnia.

Poseł Konrad Głębocki, wiceszef sejmowej Komisji do Spraw Unii Europejskiej, spodziewa się, że dalsze kroki Brukseli ws. relokacji spowodują zacieśnienie współpracy państw regionu.

Gdyby istotnie wprowadzono mechanizm stałej relokacji, to jestem przekonany, że Polska będzie współpracowała z Czechami i z innymi państwami regionu we wspólnej akcji prawnej przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Myślę, że takie wspólne działanie miałoby szansę powodzenia, jeżelibyśmy rozpatrywali sprawę na gruncie prawnym. Proszę też zwrócić uwagę na to, że do czasu, do którego strefa Schengen będzie funkcjonowała (miejmy nadzieję, że będzie funkcjonowała jak najdłużej), nie da się zatrzymać uchodźców na siłę w jakimś państwie, więc przyjęcie mechanizmu relokacji nic nie da – mówi poseł Konrad Głębocki.

We wrześniu ubiegłego roku państwa Unii Europejskiej zgodziły się na przejęcie w ciągu dwóch lat od Grecji i Włoch 160 tys. uchodźców. Wtedy sprzeciw wobec takiej decyzji wyraziły m.in. właśnie Czechy.

Dziś widać, że proces relokacji nie przebiega prawidłowo. Hot-spoty, czyli centra przyjmowania imigrantów, nie radzą sobie z tym zadaniem. Skutkiem jest brak właściwej weryfikacji osób przybywających do Europy.

RIRM

drukuj