fot. pixabay.com

Coraz bardziej humanitarnie traktujemy zwierzęta i coraz mniej humanitarnie traktujemy ludzi

Rolnicy i hodowcy nowelizację ustawy o ochronie zwierząt oceniają w jednakowy sposób – to cios w polski przemysł rolniczo-spożywczy. Atakowanie polskiej branży przez własnych obywateli wydaje się nielogiczne i sprzeczne z polską racją stanu. Co jest powodem szkodliwych dla naszej ojczyzny decyzji? Odpowiedź na pytanie znajduje się w II części reportażu pt. „Humanizacja zwierząt” wyemitowanego w TV Trwam. 

Tzw. Piątka dla zwierząt to tylko pierwszy krok w ograniczaniu polskiego rolnictwa w imię radykalnie lewicowej ideologii – humanizacji zwierząt.

– Aktywiści, którzy do tego zmierzają – nie zatrzymają się. Sukces po zamknięciu jednej branży doda im tylko sił do tego, żeby przekonywać opinię publiczną do ograniczenia kolejnych branż. U kresu tego jest wypchnięcie produkcji rolnej, hodowlanej poza Polskę. Rynek nie zniknie, natomiast miejsca pracy zostaną przeniesione poza Polskę – wskazał Krzysztof Bosak, lider Konfederacji.

– To uderzenie w polską wieś, uderzenie w produkcję rolno-spożywczą – uderzenie w cały naród polski i jego tradycje prawno-państwowe – akcentował Grzegorz Braun, poseł Konfederacji.

Krzysztof Bosak ocenił projekt przedstawiony przez Prawo i Sprawiedliwość jako skandaliczny.

– Ograniczanie wolności gospodarczej i możliwości hodowania zwierząt w zakresie, jakim proponuje projekt, jest absolutnie niedopuszczalne i sprzeczne z polską konstytucją – zaznaczył lider Konfederacji.

Zapisy ustawy dziwią, ponieważ Polska jest gigantycznym producentem m.in. drobiu i gigantycznym eksporterem tego rodzaju mięsa.

– To oczywiste, że kraje, które również są producentami, są konkurentami. Na pewno sekundują, trzymają kciuki za powodzenie zapisów prawnych, które utrudnią nam eksport. Mam wrażenie, że zwłaszcza przez sposób procedowania zmian w ustawie o ochronie zwierząt, bierzemy udział w jakimś sporze, rozgrywce między różnymi frakcjami w partii rządzącej – powiedział Piotr Lisiecki z Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

Dziwi także, iż tylko niewielka grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości wyłamała się z „dyscypliny partyjnej” Jarosława Kaczyńskiego zarządzonej w sprawie głosowania nad tzw. Piątką dla zwierząt.

– Z niektórymi politykami Prawa i Sprawiedliwości – nie Solidarnej Polski czy Porozumienia – (…) znamy się od blisko 20 lat (wtedy jeszcze nie byli posłami). Zazwyczaj rozmowę telefoniczną zaczyna się od: „Dzień dobry”. Oni dzwonili i zaczynali od: „Przepraszam”. Polityk mówi: „Przepraszam, będę musiał zagłosować, bo zniszczą mi karierę, rozumiesz Marek jak jest…”. Właśnie nie. Nie rozumiem jak jest, bo politykiem się bywa, a w konstytucji jest napisane, że polityk to reprezentant narodu, a nie lidera partii – podkreślił Marek Miśko z Polskiego Przemysłu Futrzarskiego.

Grzegorz Braun zaznaczył, że polscy rolnicy zdobyli zagraniczne rynki, a niektóre nawet zdołali zmonopolizować.

– To ich wielkie osiągnięcie i nie wolno tego dorobku zaprzepaszczać przez tego typu przejawy ideologicznego zacietrzewienia, które doprowadziło do wniesienia tego złego projektu ustawowego do Sejmu – mówił poseł Konfederacji.

Piotr Lisiecki zwrócił z kolei uwagę, że zapisy ustawy o ochronie zwierząt mają posłużyć partii rządzącej do pozyskania lewicowego elektoratu z dużych miast.

– Jest w tej chwili rosnący miejski elektorat młodych ludzi myślących lewicowo, nieznających życia, którzy kupują mięso w supermarkecie, na obiad zapraszają znajomych do restauracji (…). Dorasta trzecia generacja – ludzi, którzy nie tylko nie są ze wsi, ale też nie mają krewnych na wsi, więc nie mają nawet możliwości zobaczyć, jak naprawdę wygląda utrzymanie zwierząt. W przedziale wiekowym 20-30 prozwierzęca filozofia jest coraz popularniejsza. Mówimy czasem o bambiźmie, czyli o ludziach wychowanych na historii Disney’a o jelonku Bambi, wzruszający się, kiedy widzą rozjechanego pieska, natomiast niewidzący problemu w tym, że dziesiątki istnień ludzkich jest usuwanych w formie aborcji. To setki ludzi, którzy nigdy się nie urodzą. Sam fakt, że ustawa antyaborcyjna nie może się doczekać procedowania w Sejmie, a z drugiej strony w niecały tydzień przepycha się przez parlament gniota (…) – pokazuje, jaki w tej chwili jest świat wartości – powiedział rozmówca TV Trwam.

Nikt „nie zna dnia ani godziny”, kiedy jego biznes może zostać zamknięty – zaznaczył Krzysztof Bosak.

– Jeżeli na podstawie uznaniowej decyzji można po prostu wziąć i zamknąć w ciągu roku jedną branżę, to można postąpić tak z każdą inną branżą. Również inaczej swoje ryzyko będą wyznaczać instytucje finansowe, które kredytują rozwój polskiej gospodarki, szczególnie w sektorze rolno-hodowlanym. Przede wszystkim stracą też ci, którzy pracują na fermach. Zainwestowali majątek swojego życia w rozwój dochodowej, spełniającej światowe standardy, branży. W tej chwili mają zniknąć, bo części polityków i obywateli to się nie podoba – zwrócił uwagę lider Konfederacji.

O nieuczciwych działaniach niektórych mediów, które w negatywnym świetle przedstawiają m.in. hodowców norek poinformował Marek Miśko.  

– „Gazeta Polska” i całe środowisko mediów pana Sakiewicza, które zarzuca hodowcom zwierząt na futra budowanie tajemnej struktury, wręcz masonerii, która miałaby rządzić całą Polską – moim zdaniem to są wariaci. W 2017 r. dział PR telewizji Republika zwrócił się do nas, do hodowców zwierząt na futra (czego dokumenty przedstawiliśmy w internecie), z propozycją, abyśmy zapłacili im ok. 200 tys. zł za kampanię o hodowli zwierząt futerkowych. Nie skorzystaliśmy z tej propozycji. Wtedy rozpoczęły się na nas ataki. „Dobrzy są ci inwestorzy, których my uważamy za dobrych” – tak działa bolszewickie państwo. Polski przedsiębiorca nie może niczego założyć. Przychodzi ktoś z zagranicy, Niemiec – czerwony dywan. Przychodzi Polak, żeby zrobić inwestycję – pan siada, pan czeka i się nie awanturuje. Będziemy się awanturować. Gwarantuję – akcentował.

Prace nad ustawą o ochronie zwierząt toczyły się w Sejmie w nocy z 16 na 17 września br. Ówczesny przebieg prac komisji to przykład na to, jak nie powinno się stanowić prawa w Polsce.

– Nie było szansy wypowiedzenia się ani stronie publicznej, ani ekspertom, nie było wysłuchań, nie było możliwości zadawania pytań sprawozdawcom. Sprawa wyglądała tak, jakby z góry była ustawiona, ukartowana, a trzech funkcjonariuszy partyjnych miało obowiązek doprowadzić tę sprawę do końca. Dopchnąć kolanem, by wypchnąć projekt do Sejmu – zwrócił uwagę Piotr Lisiecki z Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

W trakcie prac udało się przekonać członków komisji rolnictwa, by nie zakazywać uboju rytualnego w proponowanej ustawie.

– Kiedy po 7.00 rano, po całonocnych pracach, szedłem spać, byłem przekonany, że uratowaliśmy polski eksport mięsa drobiowego i wołowiny. Po paru godzinach okazało się, że w trybie autopoprawki sprawozdawcy ten zakaz wraca do projektu ustawy. Zakaz przywraca poseł Marek Suski. Poseł Suski jest twarzą tego haniebnego czynu, aczkolwiek na ile rozumiemy mechanizmy polityki, to przecież poseł Suski nie jest postacią samodzielną – powiedział rozmówca.

Obserwujemy drastyczny skręt w lewo w myśleniu o życiu i o przyrodzie

– Coraz bardziej humanitarnie traktujemy zwierzęta i coraz mniej humanitarnie traktujemy ludzi – wskazał Piotr Lisiecki.

– Wszyscy, którzy w Sejmie i w mediach w ostatnich dniach tyle mówili o miłości do zwierząt okazują się bezwzględni w swoim stosunku do ludzi. Mówią o bezpieczeństwie i trosce o dobrostan zwierząt, ale nie troszczą się o bezpieczeństwo życia ludzkiego Rzeczypospolitej – podkreślił poseł Grzegorz Braun.

radiomaryja.pl

drukuj