fot. Tomasz Strąg

Co przyniosła pseudoafera z tzw. taśmami Kaczyńskiego?

Sięgając po taśmy „Wyborczej” opozycja próbuje osłabić wizerunek Jarosława Kaczyńskiego. Ale w odpowiedzi politycy Prawa i Sprawiedliwości przekonują, że nagrania dowodzą właśnie uczciwości prezesa PiS. Cała sprawa prowadzi do pytania, co zapamiętają wyborcy i czy na pierwszy plan nie wysunie się głośna afera z udziałem Stefana Niesiołowskiego.

Taśmy już raz wywróciły polską scenę polityczną do góry nogami.

– „Sowa i Przyjaciele” już odwróciły losy wyborów w 2015 roku – przypomniała szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

Przez kolejne miesiące, a nawet lata Polacy byli świadkami serialu z udziałem najważniejszych polityków.

– Taśmy w polskiej polityce niestety są czymś trwałym – mówił Sławomir Neumann z Platformy Obywatelskiej.

I teraz taśmy wracają. Tak jak przed wyborami samorządowymi pozycją Mateusza Morawieckiego miały wstrząsnąć taśmy z „Sowy i Przyjaciół”. Tak teraz pozycją Jarosława Kaczyńskiego mogą wstrząsnąć taśmy „Gazety Wyborczej” – powiedział Stanisław Tyszka z Kukiz’15.

– Myślę, że Prawo i Sprawiedliwość ma pewien problem, bo musi wytłumaczyć swoim wyborcom, o co chodzi ze spółką Srebrna, po co ona funkcjonuje, jakie są jej cele itd. – zwrócił uwagę polityk.

Przekroczenia uprawnień – właśnie w związku ze Srebrną – doszukuje się Katarzyna Lubnauer z N.

– Wiemy, że właściwie zarząd był tam jak słupy, dlatego że strategiczne decyzje podejmował Jarosław Kaczyński – wskazała szefowa Nowoczesnej.

W taśmach „Wyborczej” prezes PiS proponuje drogę sądową. Chce zapłacić, ale – jak sam powiedział – zapłacić uczciwie.

„Ja wtedy będę mógł być może w takiej sytuacji też jakoś przekonać zarząd do tego, żeby też jakoś poszedł na ugodę” – słyszymy na nagraniach słowa prezesa PiS.

Ja nie mogę mówić za innych” – dodał w nagranej rozmowie Jarosław Kaczyński i wskazał, że decyzja leży w rękach zarządu.

– Ja rozumiem, że Jarosław Kaczyński podejmował te działania nie jako prezes PiS, ale jako członek rady fundacji – zwrócił uwagę wicepremier, minister szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

Opozycja liczy, że taśmy zrujnują wizerunek Jarosława Kaczyńskiego.

– Budował wizerunek krystalicznie uczciwego, ale się okazuje, że jego rodzina mu nawet nie ufa, bo musi go nagrywać – insynuował Sławomir Neumann.

Pytanie o to, co zapamiętają Polacy, postawił Piotr Zgorzelski z PSL i pokazał różnicę między prezesem PiS, a taśmami z „Sowy i Przyjaciół”.

– Co najmniej jest jedna różnica, którą można gołym okiem dostrzec, a mianowicie różnica w kulturze osobistej – zauważył Piotr Zgorzelski.

W sieci to właśnie słowa Jarosława Kaczyńskiego „Ja cię nie mogę” są cytowane najczęściej. Stąd takie wnioski ministra Jacka Sasina.

– Nawet się nie spodziewaliśmy, że „Gazeta Wyborcza” będzie chciała taką laurkę prezesowi Kaczyńskiemu wystawić – mówił w „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Złamania prawa nie dostrzega też Kukiz’15, ale i tak Stanisław Tyszka na taśmy nie patrzy wcale przychylnym okiem.

– Ja widzę ominięcie prawa – ominięcie prawa o finansowaniu partii politycznych – wskazał Stanisław Tyszka.

Piotr Zgorzelski z PSL postawił tezę, że taśmy nie poprawią wizerunku PiS-u.

– Z pewnością mogą wpłynąć na nastroje wyborcze tej części elektoratu, która jest jeszcze niezagospodarowana i niezdecydowana jak głosować – powiedział ludowiec.

Taśmy pokazują uczciwość Jarosława Kaczyńskiego – zgodnie podkreślają politycy rządu.

– Żadnego przekroczenia uprawnień, żadnego przekroczenia prawa, działanie ściśle w tej roli, w jakiej prezes Kaczyński tam występuje, czyli członka rady fundacji – dodał Jacek Sasin.

Na skoordynowaną akcję wymierzoną w PiS zwrócił uwagę prof. Jakub Stelina i przypomina, że zaraz po publikacji taśm, w ich treść przed komisją weryfikacyjną wpisał się mecenas Robert Nowaczyk. Świadek mówił o Srebrnej 16, ale też kierował zarzuty pod adresem innych polityków PiS.

– Ten artykuł w „Gazecie Wyborczej” miał zainicjować pewien proces, bo później pojawiły się kolejne wypowiedzi m.in. przed komisją weryfikacyjną – zaznaczył prof. Stelina.

W taki sam sposób zeznania Roberta Nowaczyka odczytał minister Jacek Sasin.

– Ich taktyką jest to, żeby przekonać dzisiaj opinię publiczną, że aferzystami w tej sprawie nie są oni, tylko są ci, którzy ich złapali – zauważył Jacek Sasin.

Słowo złapali – i to na gorącym uczynku – dziś można przypiąć przy nazwisku Stefana Niesiołowskiego. Bo głośna sprawa korupcji w formie usług seksualnych już teraz przyciągnęła opinię publiczną równie mocno, co taśmy „Wyborczej”. Aktualne pozostaje pytanie: „Co zapamiętają wyborcy?”.

TV Trwam News/RIRM

drukuj