fot. PAP/Piotr Nowak

Chybione zarzuty komisji ds. wpływów rosyjskich wobec PiS

Komisja badająca rosyjskie wpływy w Polsce oskarżyła rząd Prawa i Sprawiedliwości o brak reakcji na spodziewaną rosyjską agresję na Ukrainę. W odpowiedzi partia Jarosława Kaczyńskiego wskazała na szereg działań, dzięki którym to Polska jako pierwsza uruchomiła pomoc dla Kijowa.

W środę zaprezentowano pierwszy raport komisji ds. zbadania wpływów rosyjskich i białoruskich. Przewodniczący komisji i szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, gen. Jarosław Stróżyk, wysnuł szereg zarzutów w kierunku poprzedniego rządu, mimo że – jak mówił – potrzebne są pogłębione badania.

– W zgromadzonych przez komisję dokumentach nie zidentyfikowano materiałów świadczących o istotnych działaniach podjętych przez rząd, mających na celu przygotować Polskę do wyzwań, jakie mogły się wiązać z agresją Rosji na Ukrainę – powiedział szef SKW.

Oskarżenia nie mają nic wspólnego z prawdą – odpowiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński.

– Jeżeli chodzi o ówczesne kontakty nasze i władz ukraińskich, one były wtedy intensywne – zaznaczył lider największej partii opozycyjnej.

Premier Mateusz Morawiecki jeszcze przed wybuchem pełnoskalowej wojny oficjalnie informował, jaki sprzęt Polska przekazuje Ukrainie.

– Przekazujemy na Ukrainę broń defensywną: kilkadziesiąt tysięcy pocisków artyleryjskich, przekazujemy także moździerze i granatniki – mówił 5 lutego 2022 r. ówczesny premier.

Jeszcze w styczniu 2022 r. ówczesny szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Paweł Soloch, informował o przekazaniu amunicji dla ukraińskiej armii.

– Tego typu działania – w zależności od rozwoju sytuacji, w konsultacji z naszymi sojusznikami z NATO, w konsultacji z naszymi partnerami z Unii Europejskiej – będą kontynuowane – mówił Paweł Soloch 31 stycznia 2022 roku.

Były wiceminister spraw zagranicznych, Szymon Szynkowski vel Sęk, zauważył, że rząd premiera Mateusza Morawieckiego przygotowywał państwo do potencjalnej rosyjskiej agresji od jesieni 2021 roku. Kiedy Rosja wkroczyła na Ukrainę, w polskich placówkach dyplomatycznych nie było już wrażliwych dokumentów. Na miejscu zostali tylko niezbędni urzędnicy. Z kraju przed wybuchem wojny ewakuowano członków rodzin dyplomatów.

„Nieprzypadkowo to nasze służby pomagały w ewakuacji szefa niemieckiego wywiadu, którego rosyjska agresja zastała na Ukrainie. Nieprzypadkowo to polski ambasador mógł nieprzerwanie urzędować w Kijowie (…) – dlatego, że byliśmy na taki wariant przygotowani” – zwrócił uwagę Szymon Szynkowski vel Sęk.

To Polska umożliwiła szeroką pomoc humanitarną i militarną dla Ukrainy – dodał prezes Jarosław Kaczyński.

– Mechanizm pomocy dla Ukrainy poprzez Rzeszów i wszystko, co się z tym wiązało, były natychmiast uruchomione. Proszę wziąć pod uwagę, że takich rzeczy od tak się nie robi – zaznaczył Jarosław Kaczyński.

Sam gen. Jarosław Stróżyk negował możliwość rosyjskiej inwazji na Ukrainę – i to na niecałe dwa tygodnie przed rosyjską napaścią.

„Bardziej skłaniam się ku tezie, że może dojść do jakichś uderzeń czy zamachów terrorystycznych, bombowych w różnych miejscach na Ukrainie. Takich, które nie będzie można jednoznacznie sklasyfikować jako rosyjskich” – w taki sposób obecny szef SKW odpowiedział na pytanie „Gazety Wyborczej” o to, czy będzie wojna Rosji z Ukrainą.

Według Tomasza Synowca – politologa – zarzut komisji to wyłącznie opinia.

– Zarzut ten jest bezzasadny, ponieważ rząd Prawa i Sprawiedliwości podejmował znacząco większe działania niż większość państw regionu – podkreślił ekspert.

Były minister obrony narodowej, poseł Antoni Macierewicz z PiS, wskazał, że to politycy związani z Donaldem Tuskiem prowadzili prorosyjskie działania. Prawo i Sprawiedliwość już po przejęciu władzy w 2015 r. zaczęło naprawiać błędy rządu PO-PSL.

– Można by wymienić bardzo wiele różnych rzeczy, (jak – radiomaryja.pl) przesunięcie wojsk z zachodu na wschód, żeby bronić nas ze wschodu (…). Armia zaczęła rosnąć – zaznaczył Antoni Macierewicz.

To rząd Zjednoczonej Prawicy rozpoczął zwiększanie wydatków na obronność. Dziś to ponad cztery proc. PKB.

TV Trwam News

drukuj