fot. PAP

Chaos w służbie zdrowia

Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego zgłosili zaginięcie premier Ewy Kopacz. Ten happening – jak podkreślają lekarze – to próbą zwrócenia uwagi na to, że minister zdrowia nie chce rozmawiać z lekarzami i tylko interwencja jego szefowej może pomóc pacjentom.

Zgłoszenie najwyraźniej pomogło. Pani premier się odnalazła. Dziś na 17.00 wezwała do siebie na spotkanie ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. Rozmowa dotyczy bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków.

Problemy z dostępem do lekarza rodzinnego są nadal w 12 województwach. Największe w lubuskim i opolskim oraz lubelskim, podkarpackim i podlaskim. Opiekę lekarską w trybie awaryjnym świadczy nocna i świąteczna pomoc lekarska, ale problem nasili się jutro, a zwłaszcza w środę, po powrocie dzieci do szkół.

Jeśli nie będzie porozumienia, spór na linii lekarze – minister zdrowia dotkliwie odczują tysiące pacjentów. Niestety Ewa Kopacz zapadła się pod ziemię. Pani premier (niegdyś także minister zdrowia) w ogóle nie interesuje się sytuacją w służbie zdrowie. Od Wigilii szefowa rządu milczy.

Lekarze poważnie zaniepokoili się losem polityk – do tego stopnia, że zgłosili jej zaginięcie na policji. Ten happening – jak podkreślają lekarze to próbą zwrócenia uwagi na to, że minister zdrowia nie chce rozmawiać z lekarzami i tylko interwencja jego szefowej może pomóc pacjentom. Słów krytyki wobec bierności Ewy Kopacz nie szczędzi także opozycja.

– Pani premier umywa ręce od całej sprawy, może dlatego, że wie, iż to właśnie ona jest odpowiedzialna za przekształcenie lekarzy w biznesmenów. Ona jest odpowiedzialna za to, że lekarze koncentrują dziś swoją energię nie na leczeniu pacjentów, tylko na zarabianiu pieniędzy – komentuje Mariusz Błaszczak, szef KP PiS.

 

TV Trwam News /RIRM

 

drukuj