fot. PAP

Certyfikaty dla szkół przyjaznych rodzinom

Resort edukacji zapowiedział kontrole finansowe w placówkach, które uzyskały certyfikat „Szkoła Przyjazna Rodzinie”. Inicjatorzy akcji przyznawania certyfikatów odbierają ten krok jako próbę zastraszenia ze strony rządu, by dyrektorowie nie angażowali się w projekt.

Certyfikat ma zapewnić rodziców, że szkoła jest dla ich dzieci bezpieczna, a dzieciom nie grożą demoralizujące treści.

Certyfikowanie szkół jest całkowicie bezpłatne, ale inicjatorzy akcji zostali oskarżeni, że czerpią z niej zyski. Anna Borkowska-Kniołek z Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny powiedziała, że MEN kilkakrotnie pokazał, że jest nieprzychylny rodzinom i rodzicom. To, co robi obecnie, budzi niepokój.

Nie chcemy, aby w szkołach były programy, które deprawują młodzież, deprawują dzieci. Stąd też nasz program „Szkoła przyjazna życiu i rodzinie”. Przede wszystkim nie czerpiemy z tego żadnych zysków. Jeżeli szkoła prowadzi jakiś projekt, który jest związany z rozwojem młodego człowieka, z promowaniem odpowiedniego systemu wartości (mam na myśli realizowanie chociażby „Archipelagu Skarbów”), możemy nadać taki certyfikat i tylko tyle. Tak naprawdę to nie muszą być programy realizowane przez nas. Chodzi nam o to, żeby szkoła nie realizowała programów, które deprawują młodzież – podkreśliła Anna Borkowska- Kniołek.

Do tej pory certyfikat uzyskało dwadzieścia szkół i ciągle spływają nowe zgłoszenia. Chętne szkoły zgłaszają się dobrowolnie i deklarują, że nie będą realizowały programów niosących ze sobą treści deprawujące młodzież.

Placówka w ramach certyfikatu może – ale nie musi – zorganizować np. warsztaty dla rodziców, nauczycieli bądź uczniów. Akcja ma na celu nawiązanie relacji rodziców ze szkołą, polegających na ścisłej współpracy.

RIRM

drukuj