fot.twitter.com/CBAgovPL

CBA u wielkopolskich strażaków z OSP

Do końca ubiegłego roku do wielkopolskich Ochotniczych Straży Pożarnych miało trafić 35 wozów strażackich. Dziś jest 19 stycznia, a samochodów wciąż nie ma. Mimo to część pieniędzy wypłacono. Sprawą zainteresowało się poznańskie CBA pod nadzorem prokuratury.

Często w miejscu wypadku są wcześniej niż karetka pogotowia. Gaszą pożary, pomagają przy zdarzeniach drogowych czy zagrożeniach biologicznych. Strażacy ochotnicy, bo o nich mowa, na co dzień dysponują gorszym sprzętem niż ich zawodowi koledzy. Najczęściej w remizie jest tylko jeden wóz strażacki. Czasem po akcji samochód nie nadaje się do dalszej eksploatacji. W takich sytuacjach dobrze jest mieć zapasowy wóz. I właśnie takie samochody miały trafić do 35 wielkopolskich remiz strażackich.

Auta w ochotniczych strażach miały pojawić się do końca ubiegłego roku. Mimo, że termin ten już dawno minął samochodów wciąż nie ma. Tymczasem wypłacono już 3 mln zł. Sprawą zajęło się Centralne Biuro Antykorupcyjne pod nadzorem prokuratury – wskazuje Jacek Pawlak, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Poznaniu.

– Postępowanie to zostało wszczęte w dniu 10 stycznia 2017 r. Aktualnie znajduje się ono na etapie wstępnym. W jego toku prowadzone są czynności mające na celu zabezpieczenie dokumentacji dotyczących przedmiotowych zamówień publicznych – mówi Jacek Pawlak.

Według CBA, skarb państwa został narażony na szkodę znacznych rozmiarów. Stracono kontrolę nad realizacją zamówienia. Wielkopolski Urząd Marszałkowski, który realizował zamówienie, w wyniku akcji CBA wstrzymał wypłatę pozostałych 13 mln zł – mówi Anna Parzyńska-Paschke, rzecznik Wielkopolskiego Urzędu Marszałkowskiego.

– Z przykrością stwierdzam, że w przestrzeni publicznej pojawił się zarzut marnotrawstwa pieniędzy publicznych. W mojej ocenie, na tę chwilę jest to stwierdzenie bardzo na wyrost – tłumaczy rzecznik Wielkopolskiego Urzędu Marszałkowskiego.

Rzeczniczka zapewnia, że 3 mln zł wydane przez urząd mają pokrycie w fakturach wystawionych przez OSP.

– Jeżeli są jakiekolwiek wątpliwości, braki czy błędy, to – według mojej najlepszej wiedzy – adresatem tych wszystkich pytań powinien być nasz beneficjent, czyli OSP – mówi Anna Parzyńska-Paschke.

Nikt z kierownictwa wielkopolskiego OSP nie chciał wypowiedzieć się przed kamerą. Dowiedzieliśmy się, że zamówienie realizowały dwa zakłady, tj. z Kielc i z Częstochowy. Ponoć firmy auta przygotowały na czas, ale jednostki OSP nie kwapiły się z ich odbiorem – wskazuje poseł PiS Bartłomiej Wróblewski z Poznania.

– W tej centrali OSP w Poznaniu panuje jakiś bałagan. Zabrakło umiejętności koordynacji złożenia zamówienia, wypłacenia pieniędzy – wyjaśnia poseł Wróblewski.

Nowe auta do wielkopolskich OSP miały trafić do końca ubiegłego roku. W skład zamówienia wartego 16 mln zł wchodziło 15 wozów średnich i 20 wozów lekkich, a do tego mundury, motopompy czy zestawy medyczne. W wyniku działań CBA i prokuratury na razie nikomu jeszcze nie postawiono żadnych zarzutów.

TV Trwam News/RIRM

drukuj