fot. PAP/Rafał Guz

Były funkcjonariusz ABW: Agencja nie miała aktywnie zajmować się Amber Gold

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie miało aktywnie zajmować się sprawą Amber Gold – zeznał przed komisją śledczą były funkcjonariusz ABW. Komisja kontynuuje przesłuchania funkcjonariuszy pracujących przy sprawie piramidy finansowej.

Świadek w latach 2009-2012 pracował w gdańskiej delegaturze ABW, m.in. jako zastępca naczelnika wydziału, a później jako naczelnik wydziału operacyjnego. Przed komisją śledczą były funkcjonariusz ABW zeznał, że na  przełomie sierpnia i września 2011 roku zapadła decyzja, by sprawą Amber Gold nie zajmować się w sposób aktywny.

– My jako delegatura ABW w Gdańsku wówczas nie zajmowaliśmy się aktywnie operacyjnie spółką Amber Gold. (…) Taka zapadła decyzja – powiedział były funkcjonariusz ABW.

Świadek zeznał również, że o współpracy Michała Tuska, syna byłego premiera Donalda Tuska, z należącymi do Amber Gold liniami lotniczymi OLT Express dowiedział się z gazet.

– Panie pośle, jakby mnie pan zapytał skąd posiadam tą wiedzę, odpowiedziałbym panu tak: dowiedziałem się o tym z gazet – mówił świadek.

Poseł Kukiz’15 Tomasz Rzymkowski pytał świadka, czy w ramach prowadzenia sprawy Amber Gold została przyjęta wersja, że nad tą spółką i jej szefami Marcinem i Katarzyną P. funkcjonuje parasol ochronny umożliwiający bezpieczne działanie firmy przez co najmniej trzy lata?

– Tak, takie wątki były brane pod uwagę. (…) Z tego, co pamiętam, żadnej z tej hipotez nie udało się uprawdopodobnić – odpowiedział były funkcjonariusz ABW.

Tym parasolem ochronnym mógł być syn byłego premiera Donalda Tuska. Tymczasem sprawą Michała Tuska nikt nigdy się nie zajmował, a nawet był stanowczy zakaz – podkreśliła przewodnicząca komisji ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann.

– Nikt nigdy nie zweryfikował żadnej wersji, ani nie poprowadził żadnego postępowania poza piramidą finansową, poza odpowiedzialnością Marcina i Katarzyny P. – zaznaczyła Małgorzata Wassermann.

Nikt także nie odważył się nigdy przesłuchać Michała Tuska w tej sprawie – dodała poseł Małgorzata Wassermann.

– Z każdym tygodniem jestem coraz bardziej pewna, że ten paraliż i ta niemoc była spowodowana między innymi osobą Michała Tuska. To są te zbiegi okoliczności, podsłuchy włączone dopiero na etapie, kiedy on już w tej firmie nie pracuje – wskazywała poseł Małgorzata Wassermann.

Świadek podczas przesłuchania wyraźnie również wskazał, że miał on zakaz zajmowania się tą sprawą, pod rygorem wszczęcia postępowania o utrudnianie postępowania innego. To powodowało, że kwestią Michała Tuska nie wolno było się zajmować.

Późnym popołudniem komisja przesłuchała także drugiego świadka – byłego naczelnika wydziału postępowań karnych gdańskiej delegatury ABW. Zeznał on, że po raz pierwszy ze spółką Amber Gold zetknął się w 2012 roku.

– W dniu 24 maja 2012 r. zostałem wezwany do dyrektora delegatury (w Gdańsku – przyp.) Adama Gruszki. Wraz ze mną tam został także poproszony na rozmowę naczelnik wydziału operacyjnego. Na miejscu dowiedzieliśmy się o powodzie naszej wizyty – mówił były naczelnik wydziału postępowań karnych w Gdańsku.

W dalszej części wypowiedzi przedstawił chronologię wydarzeń podczas prowadzenia tej sprawy.

We wtorek komisja śledcza będzie kontynuowała przesłuchania funkcjonariuszy ABW.

Linie OLT Express – finansowane z pieniędzy Amber Gold – upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 roku. W następnym miesiącu bankructwo ogłosiła Amber Gold. 19 tysiącom swoich klientów spółka nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. W grę wchodzi 851 milionów złotych.

TV Trwam News/RIRM

drukuj