fot. pixabay

Branża fitness protestuje przeciwko zawieszeniu funkcjonowania siłowni w strefie żółtej i czerwonej

Branża fitness protestuje przeciwko zawieszeniu funkcjonowania siłowni w strefie żółtej i czerwonej. „Zamknięcie oznacza dla większości z nas definitywny koniec” – twierdzi w oświadczeniu Polska Federacja Fitness.

Polska Federacja Fitness zapowiada jednocześnie, że – celem wypracowania rozwiązań – w piątek wraz z operatorami branży będzie odbywała tzw. konferencję kryzysową, aby powstrzymać nieprzemyślaną decyzję.

Federacja ostrzega też, że – w przypadku braku wypracowania wszelkich rozwiązań – pozostaje protest. „W sobotę nasza branża będzie musiała pojawić się pod Sejmem w Warszawie” – czytamy w oświadczeniu.

Rzecznik rządu Piotr Müller był pytany o tę sprawę w TVP Info. Przyznał, że ograniczenia powodują negatywne efekty gospodarcze.

– Do tej pory kierowaliśmy różnego rodzaju instrumenty finansowe. Część siłowni korzystała z instrumentów, które były przeznaczone na dwa lata. PFR wypłacał środki, które były bardzo duże i które miały wesprzeć podmioty gospodarcze na wiele miesięcy. Jeżeli chodzi o ograniczenia gospodarcze, mimo wszystko staramy się wprowadzać je bardzo stopniowo. W związku z tym zakładamy, że uda się nie wprowadzić takiego lockdownu, jaki był wiosną. Na to nie możemy sobie pozwolić, dlatego wprowadzamy inne ograniczenia – wyjaśnił Piotr Müller.

Rzecznik rządu podkreślił, że jednocześnie rozbudowywana jest baza łóżek szpitalnych i respiratorów oraz zwiększana jest liczba osób przeszkolonych do udzielania pomocy chorym.

W związku z rozwojem epidemii koronawirusa, od soboty rząd wprowadził nowe obostrzenia. Wśród nich, oprócz zawieszenia działalności siłowni, w strefie czerwonej znalazł się zakaz organizacji wesel.

W obu strefach zmieni się też tryb nauczania w szkołach ponadpodstawowych i wyższych. Są także ograniczenia dotyczące liczby osób w kościołach, sklepach oraz na publicznych zgromadzeniach.

RIRM

drukuj