fot. https://pixabay.com/

Braki kadrowe w szpitalach zagrażają pacjentom

Szpitale mierzą się z niedoborem lekarzy. Najbardziej brakuje specjalistów pierwszego kontaktu. Młodzi lekarze wybierając specjalizację celują często w prywatną służbę zdrowia.

W przeliczeniu na mieszkańców Polska – pod względem liczby lekarzy – wypada gorzej niż wiele krajów europejskich. Na 1000 Polaków przypada ich nieco ponad trzech, podczas gdy średnia europejska to ponad czterech. Najbardziej niedobór lekarz widać na oddziałach szpitalnych.

 – Brakuje lekarzy, którzy pełnią dyżury lekarskie, lekarzy frontowych, internistów, chirurgów, geriatrów, endokrynologów, lekarzy medycyny ratunkowej, pulmonologów wymienia prof. dr hab. Wojciech Witkiewicz, Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu.

Trudne jest również zdobycie lekarzy na stałe – dodaje prezes Dolnośląskiej Rady Lekarskiej dr Paweł Wróblewski. Problem często polega na złej organizacji i złym kształceniu.

Mamy wieloletnie opóźnienie jeżeli chodzi o kwestię specjalizacji. Niestety do szpitali lekarze chętnie nie chcą chodzić do pracy, szpitale są trudnymi jednostkami dzieje się tam bardzo dużo różnych kwestii, które później skutkują błędami medycznymi – dodaje.

Prorektor ds. studentów i dydaktyki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu prof. Agnieszka Piwowar zauważa z kolei nowe trendy wyborach specjalizacji przez młodych lekarzy.  Pierwszy z nich to wybór takich specjalizacji które Ministerstwo Zdrowia uznało za deficytowe dla systemu jak: medycyna rodzinna, choroby wewnętrzne, psychiatria, pediatria czy anestezjologia.

Jest obserwowane zainteresowanie specjalizacjami technologicznie przyszłościowymi, czyli mówimy tu na przykład o kardiologii, neurologii, chirurgii, także ginekologii i położnictwie, radiologii – zauważa prof. Agnieszka Piwowar.

Dynamiczny rozwój nowych technologii stwarza więcej możliwości diagnostycznych i terapeutycznych. Problem polega jednak na tym że młodzi lekarze po skończonych studiach często decydują się na funkcjonowanie w sektorze prywatnym – akcentuje prof. Wojciech Witkiewicz.

Wybierają specjalizacje, które pozwalają na otwieranie gabinetów prywatnych, przechodzą do prywatnych klinik, które nie pełnią całodziennych i świątecznych dyżurów ostrych – mówi.

Do pracy w placówkach państwowych nie zachęca również ich sytuacja ekonomiczna. Szacuje się że zadłużenie szpitali w Polsce sięga 25 mld zł.

TV Trwam News

drukuj