Braki kadrowe w szpitalach zagrażają pacjentom
Szpitale mierzą się z niedoborem lekarzy. Najbardziej brakuje specjalistów pierwszego kontaktu. Młodzi lekarze wybierając specjalizację celują często w prywatną służbę zdrowia.
W przeliczeniu na mieszkańców Polska – pod względem liczby lekarzy – wypada gorzej niż wiele krajów europejskich. Na 1000 Polaków przypada ich nieco ponad trzech, podczas gdy średnia europejska to ponad czterech. Najbardziej niedobór lekarz widać na oddziałach szpitalnych.
– Brakuje lekarzy, którzy pełnią dyżury lekarskie, lekarzy frontowych, internistów, chirurgów, geriatrów, endokrynologów, lekarzy medycyny ratunkowej, pulmonologów – wymienia prof. dr hab. Wojciech Witkiewicz, Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu.
Trudne jest również zdobycie lekarzy na stałe – dodaje prezes Dolnośląskiej Rady Lekarskiej dr Paweł Wróblewski. Problem często polega na złej organizacji i złym kształceniu.
– Mamy wieloletnie opóźnienie jeżeli chodzi o kwestię specjalizacji. Niestety do szpitali lekarze chętnie nie chcą chodzić do pracy, szpitale są trudnymi jednostkami dzieje się tam bardzo dużo różnych kwestii, które później skutkują błędami medycznymi – dodaje.
Prorektor ds. studentów i dydaktyki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu prof. Agnieszka Piwowar zauważa z kolei nowe trendy wyborach specjalizacji przez młodych lekarzy. Pierwszy z nich to wybór takich specjalizacji które Ministerstwo Zdrowia uznało za deficytowe dla systemu jak: medycyna rodzinna, choroby wewnętrzne, psychiatria, pediatria czy anestezjologia.
– Jest obserwowane zainteresowanie specjalizacjami technologicznie przyszłościowymi, czyli mówimy tu na przykład o kardiologii, neurologii, chirurgii, także ginekologii i położnictwie, radiologii – zauważa prof. Agnieszka Piwowar.
Dynamiczny rozwój nowych technologii stwarza więcej możliwości diagnostycznych i terapeutycznych. Problem polega jednak na tym że młodzi lekarze po skończonych studiach często decydują się na funkcjonowanie w sektorze prywatnym – akcentuje prof. Wojciech Witkiewicz.
– Wybierają specjalizacje, które pozwalają na otwieranie gabinetów prywatnych, przechodzą do prywatnych klinik, które nie pełnią całodziennych i świątecznych dyżurów ostrych – mówi.
Do pracy w placówkach państwowych nie zachęca również ich sytuacja ekonomiczna. Szacuje się że zadłużenie szpitali w Polsce sięga 25 mld zł.
TV Trwam News




