fot. PAP

Brak miejsc dla sześciolatków w szkołach

Rząd wprowadził obowiązek szkolny dla sześciolatków, ale nie zapewnił miejsc w placówkach – informuje jeden z portali. Rodzice alarmują, że setek dzieci z obowiązkiem szkolnym nie przyjęto do żadnej ze szkół.

Urzędnicy tłumaczą, że sytuacja wynika z luki w systemie i radzą pisać odwołania lub podania. Wiele wskazuje na to, że system nie potraktował dzieci z rejonu priorytetowo, do tego przyjmował je tylko do wyczerpania limitu miejsc. Szkoły jeszcze nie wiedzą czy będą powstawać dodatkowe klasy, a rodzice mówią, że uzyskują sprzeczne informacje.

Tomasz Elbanowski, z fundacji Rzecznik Praw Rodziców, mówi, że forsowana przez rząd reforma od samego początku jest nieprzemyślana i niedofinansowana. Konsekwencje tego są już widoczne.

– Minister Hall, która zaczęła wprowadzać tę reformę tak naprawdę umyła ręce. Ta reforma w którymś momencie musi się wyłożyć. To jest błąd systemowy i to się nie może udać. W zasadzie na każdym etapie dowiadujemy się, że coś jest nie tak. Chce się przyjąć o 100 tys. więcej dzieci czy w kolejnym roczniku więcej niż 200 tys. nadprogramowych dzieci w systemie w połączeniu z tym, że te szkoły są zamykane. Ta sama ustawa o reformie z 2009 roku pozwoliła na zamykanie szkół i tych szkół rzeczywiście co roku ubywa w Polsce. To jest logiczna konsekwencja – powiedział Tomasz Elbanowski.  

Szkoły nie są przygotowane na przyjęcie większej liczby uczniów i to jest kolejny dowód – podkreśla poseł Lech Sprawka, były wiceminister edukacji.

– Pomijam kwestie czy on ma 6 lat, czy też nie. W wielu samorządach niestety powoduje to znaczny wzrost liczby oddziałów, wprowadza się dwu- a nawet trzyzmianowość. Świetlice nie są w stanie przyjmować całej populacji uczniów. Najczęściej przyjmują tylko i wyłącznie klasy I-III. Jest to kolejne potwierdzenie bardzo złego rozwiązania i całkowitego rozregulowania tego modelu, który był jednym z najlepszych w Europie, gdzie edukacja wczesnoszkolna rozpoczynała się w tzw. zerówce – podkreślał poseł Lech Sprawka.

Jak pisze portal, np. w Wilanowie dla uczniów klas pierwszych przewidziano około 400 miejsc. Tymczasem tylko w jednej ze szkół lista odrzuconych liczy ponad 190 nazwisk.

Zgodnie z nowymi przepisami klasy z sześciolatkami nie mogą liczyć więcej niż 25 uczniów. Natomiast do 6 czerwca mają być znane listy przyjętych, rozpatrzone odwołania i zwolnione miejsca zajęte przez dzieci, które dostały się do innej szkoły.

RIRM

drukuj