fot. PAP/Grzegorz Momot

Boskie źródełko

W serce każdego człowieka wpisane jest pragnienie Boga (zob. KKK 27). Poszukiwanie Stwórcy, Dawcy wszelkiego dobra i piękna, jest jakby poszukiwaniem życiodajnego źródła, z którego wypływają wody oczyszczającej łaski. W tajemnicy Bożego Narodzenia to „Boskie źródełko” wybija niejako samo  – pisze ks. ks. Grzegorz Bartko.

W tę „cichą, świętą noc” nawet ludzie, o których mówimy „obojętni religijnie”, ulegają wzruszeniu, śpiewają kolędy, odczuwają obecność miłosiernego Boga. Noc Bożego Narodzenia jest naprawdę cudowną nocą, ponieważ sam Pan świata i kosmosu przychodzi jako bezbronne Dzieciątko, aby nawiedzić swój spragniony nadziei i pokoju lud.

Procesja ku Bożemu Dzieciątku

Kiedy rozważamy fragmenty Pisma Świętego mówiące o Narodzeniu Pańskim, widzimy niezwykły dynamizm, ruch czy nawet „bieg” postaci, które były świadkami jednego z największych cudów w historii (drugi jeszcze większy cud to chwalebne Zmartwychwstanie Pana Jezusa). Nie jest to jednak jakiś chaos wynikający ze strachu czy z niezrozumienia nadzwyczajnej sytuacji, ale wspaniały taniec stworzenia dla Nowonarodzonego Boga-Człowieka. Pasterze otrzymują od Anioła Pańskiego konkretne informacje – „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: znajdziecie Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie” (Łk 2, 10-12). Sami jednak podejmują decyzję o tym, aby wyruszyć do stajenki (czy raczej jak mówią bibliści „do groty”): „Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił” (Łk 2, 15). W literaturze polskiej i światowej odnajdujemy wiele przykładów kreatywnego rozwinięcia tej biblijnej sceny. Na szczególną uwagę zasługuje klasyczny już tekst autorstwa Lucjana Rydla pt. „Betlejem polskie”. Wracając do tematu – pasterze udają się więc pospiesznie do miejsca narodzin, a tam spotykają Dziecię wraz z Maryją i Józefem, a następnie opowiadają o wszystkim, co zostało im objawione i po tym niezwykłym spotkaniu wracają, radośnie wielbiąc Boga (Łk 2,17-20). Mamy tu jakby najkrótszy opis misji, jaką otrzymuje każdy chrześcijanin – odnaleźć Dzieciątko, oddać Mu pokłon i wracać do domu, wielbiąc i błogosławiąc Boga. Właśnie z takiej postawy wiary i modlitwy rodzą się piękne pieśni, rozumna służba ubogim, a nawet zadziwiające cuda i uzdrowienia. Z drugiej strony, gdy czytamy Ewangelię widzimy, że trwa straszliwy pościg za Dzieciątkiem związany z postacią opętanego przez zło i lęk o utratę władzy Heroda. Na szczęście Bóg i Jego Aniołowie są mocniejsi niż zło (uff!!!). Wydarzenie Narodzenia Pańskiego jest i wciąż powinno zostać, wielkim zaskoczeniem. Naprawdę trudno jest uwierzyć, że Bóg jest aż tak dobry, że można Go przytulić jako maleńkie Dzieciątko.

Idźcie i głoście!

Spotkanie z tajemnicą Narodzenia Pańskiego, a następnie jej głębokie przeżycie w Eucharystii, w rodzinie i w modlitwie osobistej zobowiązuje do obwieszczania całemu światu, czyli tym, którzy są blisko i tym, którzy są daleko, prawdy o doświadczonej Miłości samego Boga. Wezwanie „Idźcie i głoście!” zaczerpnięte z kart Ewangelii (Mk 16,15) jest jednocześnie tytułem programu duszpasterskiego dla Kościoła w Polsce na ten rok liturgiczny. Każdy i każda z nas, katoliczki i katolicy w Polsce otrzymują więc bardzo konkretne zadanie, misję – „Idźcie i głoście!”. O treści głoszenia wspomniałem już w poprzedniej części artykułu, teraz powtórzę ją w nieco innych słowach zwanych kerygmatem: „Bóg mnie kocha i chociaż jestem grzesznikiem mój Ojciec w niebie zesłał na świat Jezusa Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał dla mnie i dla wszystkich ludzi. Wierzę w Boga i dzięki darom Duch Świętego wierzę Bogu. Wierzę, że we wspólnocie Kościoła mogę przeżyć szczęśliwe życie, a po śmierci zmartwychwstanę i będę żył wiecznie we wspólnocie zbawionych w niebie. Amen”. Wszyscy jesteśmy wezwani, aby głosić tę Dobrą Nowinę o zbawieniu w Chrystusie i przez Chrystusa. Problemem wydaje się nam jednak często, nie tyle treść, ile forma głoszenia. Na to zadanie Pan Bóg daje każdemu i każdej z nas konkretne wyposażenie. Ewangelię można głosić w prywatnych rozmowach, poprzez piękne i uczciwe życie, poprzez świadectwo moralności i w końcu publicznie, czyli w kościołach i w mediach. Wspaniałe w Tajemnicy Bożego Narodzenia jest to, że nawet świeckie z gruntu rozgłośnie radiowe, telewizje czy też gazety przez kilka najpiękniejszych dni w roku wyraźnie i bez żadnych oporów emitują kolędy, czyli pieśni religijne i otwarcie mówią o Jezusie. To jest przecież Bożonarodzeniowy cud, do którego być może już się odrobinę przyzwyczailiśmy.  Czy nie może być więc tak przez cały rok? To, o czym piszę, nazywamy zgodnie z zamysłem Sługi Bożego, ks. Franciszka Blachnickiego, „Nową Kulturą”. Co ciekawe o tym zjawisku, na które wszyscy wierzący czekają, pisze również w numerze 73 adhortacji „Ewangelia radości” papież Franciszek. Ojciec Święty określa jednak wyrażeniem „nowe kultury” zjawiska kulturowe sprzeczne z Ewangelią, czy wręcz wrogie chrześcijaństwu. Jednocześnie wzywa do tworzenia przeciwwagi, którą za założycielem Ruchu Światło-Życie, ks. Blachnickim, możemy nazwać „Nową Kulturą”. Oto tekst, który wyszedł spod pióra papieża Franciszka: „Nowe kultury rodzą się nadal w ogromnych skupiskach ludzkich, gdzie chrześcijanin nie jest już promotorem lub twórcą sensu, natomiast otrzymuje od nich inne języki, symbole, przesłania i paradygmaty, dające nowe ukierunkowania życia, często sprzeczne z Ewangelią Jezusa. W miastach pulsuje i zarysowuje się zupełnie nieznana kultura. Synod stwierdził, że dzisiaj przemiany tych wielkich skupisk i kultura, jaką wyrażają, stanowią uprzywilejowane miejsce dla nowej ewangelizacji. Wymaga to wymyślenia nowych przestrzeni modlitwy i komunii, nacechowanych innowacyjnością, bardziej pociągających i znaczących dla mieszkańców miast. Środowiskom wiejskim z racji wpływu środków masowego przekazu nie są obce te kulturowe przemiany, dokonujące także znaczących zmian w ich sposobie życia” (Evangelii Gaudium 73).

Moja misja

Jak więc zrealizować ten cel, o którym mówi papież Franciszek, jak dotrzeć z Dobrą Nowiną do człowieka współczesnego? Odpowiedź możemy odnaleźć w sobie, a właściwie w Bogu, który w nas mieszka. Gdy chcemy głosić Ewangelię, wówczas Bóg da nam konkretną misję i wyposażenie. Właśnie tak dzięki misyjnemu zaangażowaniu Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka CSsR, w zdecydowanie charyzmatyczny sposób, powstało Radio Maryja i dzieła przy nim wyrosłe. W tym miejscu chciałbym zacytować piękny, poruszający wiersz kilkunastoletniej uczennicy Gimnazjum w Sitnie, Weroniki Tutki:

Iskierka

Chciałabym być iskierką

Taką małą

niewielką

 

bo przecież z małej iskry

powstaje wielki ogień

największe nawet ognisko

a od nich płonie

wszystko

 

i taka ja-iskierka

zapaliłabym cały świat

miłością wiarą

poezją moją małą

nadzieją

 

zasiałabym je w ludziach

jak siewcy zboże sieją

ogień z niszczyciela

w twórcę bym przemieniła

bo właśnie w takich

małych iskierkach

siła

Po lekturze tego wiersza przypominają się słowa papieża Franciszka wygłoszone podczas tegorocznych Światowych Dni Młodzieży o tym, aby wstać z kanapy i pozostawić po sobie ślad.

Moją misją, którą odkryłem jakiś czas temu, jest na przykład pisanie artykułów do diecezjalnej wkładki „Niedzieli” o tym, jak Pan Bóg działa w życiu ludzi i przez ludzi. Ta forma ewangelizacji przynosi mi wiele radości.

Drogi Czytelniku! Pomódl się, żeby Bóg ukazał Ci Twoją misję, a jeśli już będziesz wiedział, co masz zrobić, żeby budować Królestwo Boże, wtedy podziękuj, ofiaruj to Jezusowi i wszystko będzie dobrze.

Wesołych Świąt Narodzenia Pańskiego!!!

ks. Grzegorz Bartko,

absolwent WSKSiM w Toruniu,

kapłan diecezji zamojsko-lubaczowskiej

 

 

drukuj