Bomba ekologiczna w Kaliszu

Tysiące ton szkodliwych dla zdrowia substancji zgromadził najemca w jednym z magazynów w Kaliszu. Mężczyznę szukają zarówno prokuratura jak i Inspekcja Ochrony Środowiska.

Nie wiadomo kto zapłaci za utylizację niebezpiecznych materiałów. W powietrzu czuć drażniący zapach chemikaliów.

– To odpady przemysłowe, rozpuszczalniki, rozcieńczalniki, farby, lakiery szlamy – powiedział Marek Burzyński, zastępca komendanta miejskiego PSP w Kaliszu.

Magazyn wypełniony jest po brzegi. Szacuje się, że jest w nim ponad 3 tysiące ton niebezpiecznych dla zdrowia substancji. Firma, która składowała odpady zapadła się pod ziemię.

– Już od października, kiedy chcieliśmy skontrolować działania tej firmy: czy jasno są realizowane nasze nakazy nie można się było skontaktować z właścicielem – podkreślił Jakub Kaczmarek, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Kaliszu.

Mężczyzna, który wynajął ten magazyn jest nieosiągalny ani dla prokuratury ani dla Inspekcji Ochrony Środowiska. Na początku wszystko wyglądało jak należy. Wiosną zeszłego roku do urzędu miejskiego w Kaliszu wpłynęły dokumenty z prośbą o zezwolenie na zbieranie i magazynowanie odpadów.

– Organ wydający taką decyzję nie ma podstaw prawnych do odmowy zezwolenia, jeżeli są wypełnione wszystkie przesłanki ustawowe. Tak w tym przypadku było – powiedziała Ewa Maciaszek z Wydziału Środowiska, Rolnictwa i Gospodarki Komunalnej UM w Kaliszu.

Mężczyzna dostał zgodę i rozpoczął swoją działalność. Dziś wiadomo już, że w ciągu pół roku zgromadził aż 3 tysiące ton odpadów. Najprawdopodobniej nigdy nie zamierzał ich utylizować. Zezwolenie na magazynowanie niebezpiecznych materiałów cofnięto po tym jak do straży pożarnej dotarły sygnały o dziwnym zapachu unoszącym się po okolicy. Budynek skontrolowali strażacy i przedstawiciele Inspektoratu Ochrony Środowiska. Na zabezpieczenie odpadów mężczyzna dostał kilka tygodni. Po tym jak zniknął sprawę skierowano do prokuratury.

– Komenda miejska PSP wystosowała wystąpienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Jednak po pewnym czasie prokuratura zawiesiła postępowanie – zaznaczył Marek Burzyński zastępca komendanta miejskiego PSP w Kaliszu.

Z mężczyzną nie można było się skontaktować. Czas ucieka a szkodliwe dla zdrowia substancje nadal zalegają w magazynie. W każdej chwili może dojść do rozszczelnienia. Kto zapłaci za utylizację?

– Zgodnie z przepisami zawsze odpowiedzialność ponosi posiadacz, właściciel nieruchomości – powiedziała Ewa Maciaszek.

Czyli osoba od której magazyn wynajęto. Sęk w tym, że utylizacja takiej ilości odpadów to koszt nawet kilku milionów złotych. O całej sprawie wie wojewoda wielkopolski i Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Poznaniu. Procedury trwają, zabezpieczenia odpadów mogą nie wytrzymać upływającego czasu.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj