Fot. PAP

Bój o sześciolatki powraca do Sejmu

W tym tygodniu posłowie zajmą się wnioskiem PiS o przeprowadzenie referendum w sprawie obowiązku szkolnego dla maluchów. Propozycja referendum w sprawie sześciolatków to już drugie podejście w tej kwestii.

Przypomnijmy, w listopadzie ubiegłego roku głosami koalicji rządzącej upadł wniosek o referendum Stowarzyszenia „Ratuj Maluchy”, które oprócz sprawy sześciolatków, zawierał jeszcze pytania o gimnazja i nauczanie lekcji historii.

Obniżenie wieku szkolnego od dawna wzbudza burzliwe dyskusje. W 2009 r. rząd zakładał, że maluchy pójdą obowiązkowo do szkoły w 2012 r. Jednak ze względu na danie samorządom dodatkowego czasu na przygotowanie szkół, Sejm przesunął ten termin o dwa lata, do 1 września tego roku. Obowiązkiem szkolnym objęte zostaną tylko sześciolatki urodzone w pierwszej połowie 2008 r. Pozostałe dzieci z tego rocznika rozpoczną naukę w 2015 r. Zdaniem PiS (partii, która złożyła wniosek o ponowne referendum) nauczyciele, ale też polskie samorządy wciąż nie są przygotowane do zmian.

„Wiele szkół jest w bardzo złym stanie technicznym. Dzieci uczą się w przepełnionych klasach, w systemie zmianowym. Nie ma oddzielnych stref dla dzieci młodszych. Brakuje nie tylko świetlic, ale często także szatni. Dzieci narażone są na agresję, hałas i stres”- czytamy w uzasadnieniu wniosku PiS.

Największa partia opozycyjna proponuje ponowne referendum, w którym padnie tylko jedno pytanie. Wcześniej politycy PO-PSL jako główny zarzut do obywatelskiej inicjatywy zorganizowania referendum stawiali zbyt dużą ilość pytań.

Autorzy dokumentu podkreślają, że „możliwości przeciętnego sześciolatka” przerasta też nowa podstawa programowa. „To czego dziecko uczyło się dotąd przez dwa lata, teraz powinno pojąć w rok”.

TV Trwam News/RIRM

drukuj