fot. PAP/Stanisław Rozpędzik

Bój o prawdę historyczną. Niemiecka stacja ZDF musi przeprosić za kłamliwe oskarżenia pod adresem Armii Krajowej

Sąd w Krakowie nakazał niemieckiej stacji ZDF przeprosiny za kłamliwe oskarżenia pod adresem Armii Krajowej. Ta sama stacja już wcześniej miała przeprosić za manipulacje. Nie zrobiła tego. Zmusić może ją wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Choć droga do niego daleka, to na horyzoncie pojawia się szansa, którą może wykorzystać polski rząd. Musi jednak tego chcieć.

W minionym tygodniu przed sądem apelacyjnym w Krakowie zapadł wyrok w sprawie serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. Producenci serialu muszą przeprosić za naruszenie dóbr osobistych Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej. Film osadzony w okresie II wojny światowej oskarżał żołnierzy AK o antysemityzm – mówi poseł Prawa i Sprawiedliwości Arkadiusz Mularczyk.

– Z nich tworzy się obraz niegodziwców, którzy realizowali politykę antyżydowską, co oczywiście nie było prawdą – wskazuje poseł Arkadiusz Mularczyk.

Przeprosiny muszą zostać opublikowane m.in. w Telewizji Polskiej, ale także na kanale niemieckiej stacji ZDF, jednego z producentów serialu. To nie pierwszy taki wyrok, który objął niemieckiego nadawcę. Wcześniej był wyrok w sprawie Karola Tendery. ZDF za to, że posłużyła się kłamliwym określeniem: „polskie obozy zagłady”, miała przeprosić byłego więźnia Auschwitz. Wyrok nigdy nie został wykonany, co narusza prawo europejskie.

– Została złamana zasada wzajemnego wykonywania wyroków, które zapadły w innym państwie członkowskim – tłumaczy mec. Lech Obara, który reprezentował Karola Tenderę.

Wykonanie wyroku zablokował wtedy niemiecki Trybunał w Karlsruhe. Interpretacja, jaka została narzucona wtedy, może zostać wykorzystana po to, by również tym razem uniknąć słowa „przepraszam”.

Drogą do tego, by zmienić wykładnię, jest skierowanie sprawy Karola Tendery do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

– TSUE nada nową wykładnię. Powie, że orzeczenie narusza przepisy prawa europejskiego – wskazuje mec. Lech Obara.

W tej sprawie Stowarzyszenie Patria Nostra zwracało się do premiera. Do ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego wnioskował resort sprawiedliwości. Ewentualny wyrok TSUE może wskazywać, że określenie „polskie obozy zagłady” to narzędzie do przerzucania winy.

– To są negatywne skutki, które odnoszą się później do oceny Polski, naszej historii, a więc tzw. zasada przerzucenia sprawstwa – mówi mec. Lech Obara.

Określenie „polskie obozy zagłady” i publikacje oskarżające naród polski o wymordowanie milionów Żydów regularnie pojawiają się w prasie zagranicznej. Najnowszy przykład to amerykańska gazeta „The New Yorker”.

„Aby oczyścić naród z zarzutu zamordowania trzech milionów Żydów, polski rząd posuwa się do ścigania za zniesławienie dwojga naukowców” – napisał „The New Yorker”.

Publikacja amerykańskiej gazety staje w obronie Jana Grabowskiego i Barbary Engelking, którzy w swojej książce posłużyli się manipulacją i oszczerstwem.

Skandaliczne publikacje nie omijają polskiej prasy. Przykładem jest „Kurier Lubelski”. Publikacja gazety pokazywała żołnierzy Wermachtu, którzy mieli „pilnować porządku”. W tekście nie było mowy, że chodzi o Niemców; tych, którzy zaatakowali Polskę.

– Czemu służy tego rodzaju publikacja? Czego z tej publikacji dowiaduje się młody człowiek? Czego z tej publikacji mogą dowiedzieć się uczniowie? – pyta lubelska kurator oświaty, Teresa Misiuk.

Aby młodzi lepiej poznali historię, i potrafili odróżnić manipulacje historyczną, jak ta w „Kurierze Lubelskim”, resort edukacji i nauki chce zmieniać podręczniki do historii. Na błędy wskazuje minister Przemysław Czarnek.

– Jako przykład podam ciągłe używanie nazwy „naziści”, a nie Niemcy, co rzeczywiście nie wpływa na jasność przekazu wiedzy z zakresu historii – zauważa minister edukacji i nauki, Przemysław Czarnek.

Używanie nazwy naziści z pominięciem słowa Niemcy to pisanie historii na nowo. Niemcy, choć przyznawały się już do odpowiedzialności moralnej za zbrodnie II wojny światowej, jak ognia unikają odpowiedzialności materialnej. I to na wielu poziomach, nie tylko reparacji.

– Ofiary II wojny światowej; osoby, które poniosły ciężki uszczerbek na zdrowiu, straciły majątek, one nie miały i nadal nie mają żadnej procedury prawnej, ścieżki sądowej do dochodzenia swoich roszczeń – zauważa poseł Arkadiusz Mularczyk.

Poseł PiS przypomina, że Niemcy do tej pory wypłacają emerytury i renty żołnierzom Wermachtu; tym, którzy stali za zbrodnią. W przypadku ofiar przeciągają sprawy w nieskończoność, a ci, którzy walczą o prawdę, odchodzą. Karol Tendera zmarł w 2019 roku.

 

TV Trwam News

drukuj