fot. pixabay.com

Biały Dom: Maroko zawrze umowę o normalizacji stosunków z Izraelem

Maroko zawrze umowę o normalizacji stosunków z Izraelem, wynegocjowaną przez Waszyngton, który w związku z tym uzna suwerenne prawo tego kraju do Sahary Zachodniej – poinformował w czwartek Biały Dom. Maroko jest czwartym państwem arabskim, które uzna Izrael.

W ramach porozumienia, którego stroną są też Stany Zjednoczone, prezydent Donald Trump zgodził się uznać prawo Maroka do całej Sahary Zachodniej, gdzie od dziesięcioleci tli się konflikt z popieranym przez Algierię Frontem Polisario, walczącym o ustanowienie niezależnego państwa na tym terytorium.

Według wysokiej rangi przedstawiciela administracji USA, Donald Trump przypieczętował tę umowę w rozmowie telefonicznej z królem Maroka Muhammadem VI. Wkrótce po ogłoszeniu informacji o porozumieniu przez Biały Dom monarcha oznajmił, że uznanie zwierzchności Maroka nas Saharą Zachodnią przez Waszyngton jest wydarzeniem historycznym.

Służby prasowe króla podały, że Maroko „odnowi kontakty oficjalne z państwem żydowskim”, a USA otworzą konsulat na Saharze Zachodniej. Pałac królewski poinformował też nieco później, że w rozmowie z prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem, Muhammad VI zapewnił go, że Maroko nadal popiera dwupaństwowe rozwiązanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

Król dodał, że negocjacje między Izraelem i Palestyńczykami to jedyna droga do wypracowania finalnego i trwałego rozwiązania tego konfliktu.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył, że umowa o normalizacji stosunków z Marokiem to „kolejne światło pokoju” i zapowiedział, że oba kraje ustanowią bezpośrednie połączenia lotnicze.

Izraelski minister gabinetowy Rafael Perec nazwał zawarcie porozumienia z Marokiem „historycznym i radosnym” wydarzeniem.

„Moi rodzice, którzy wyemigrowali z Maroka (…), zawsze mówili o pokoju i dobrych relacjach z arabskimi sąsiadami w Maroku” – oznajmił Rafael Perec na Twitterze.

„Nadszedł czas, byśmy robili to samo” – dodał.

Przedstawiciel Frontu Polisario w Europie oznajmił, że „z dużym ubolewaniem” przyjmuje decyzję USA w sprawie Sahary Zachodniej, którą uznaje za „dziwną, ale nie zaskakującą”.

„To nie zmieni rzeczywistości konfliktu nawet o cal, ani prawa ludu Sahary Zachodniej do decydowania o sobie”, a Polisario będzie kontynuować walkę – podkreślił.

„Kolejny HISTORYCZNY przełom dzisiaj! Nasi dwaj WIELCY przyjaciele Izrael i Królestwo Maroka uzgodnili pełne relacje dyplomatyczne – wielki przełom dla pokoju na Bliskim Wschodzie!” – napisał na Twitterze Donald Trump.

Izrael i Maroko „otworzą natychmiast swe przedstawicielstwa w Rabacie i Tel Awiwie, z zamiarem otworzenia ambasad. Będą też promować współpracę gospodarczą marokańskich i izraelskich firm” – powiedział agencji Reutera doradca i zięć Donalda Trumpa Jared Kushner.

Komunikat Białego Domu głosi, że porozumienie wynegocjowane przez Waszyngton „wzmacnia bezpieczeństwo Izraela, tworząc zarazem sposobność dla Maroka i Izraela, by pogłębić więzi gospodarcze i poprawić jakość życia ich populacji”.

Associated Press przypomina, że w Maroku, przed powstaniem Izraela, mieszkała duża mniejszość żydowska, a w latach 90. oba kraje ustanowiły dyplomatyczne stosunki niskiego szczebla, które zostały zawieszone po wybuchu drugiej palestyńskiej intifady w 2000 roku. Później jednak państwa te nawiązały z powrotem nieformalną współpracę.

W październiku porozumienie o normalizacji stosunków z Izraelem zawarł Sudan, który dzięki temu zostanie przez Waszyngton usunięty z listy państw sponsorujących terroryzm. Wcześniej uczyniły to Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn.

Pod koniec października Trump zapowiedział, że w najbliższym czasie jeszcze co najmniej pięć państw arabskich uzgodni umowy o normalizacji stosunków z Izraelem.

Trump oznajmił, że jednym z tych krajów być może będzie Arabia Saudyjska, ale Rijad wysyła jasne sygnały, że nie jest gotowy na normalizację stosunków z Izraelem – pisze Reuters.

Jak komentuje agencja, ważnym powodem, dla którego podpisano serię porozumień między Izraelem a państwami arabskimi, wynegocjowanych przez USA, jest próba przeciwstawienia się rosnącym wpływom Iranu w regionie.

PAP

drukuj