fot. PAP/Tytus Żmijewski

Bezprawie władzy. Pozew resortu kultury oparty na kłamstwie miał zablokować działalność Fundacji Lux Veritatis i Muzeum „Pamięć i Tożsamość”

Ministerstwo kultury nie uzupełniło zwróconego przez sąd pozwu przeciwko Fundacji Lux Veritatis i Muzeum „Pamięć i Tożsamość”. „Wszystko wskazuje na to, że sąd nie będzie go rozpatrywał” – precyzuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” mec. Karol Prawda, pełnomocnik Fundacji Lux Veritatis. Z kolei prof. Janusz Kawecki zaznaczył, że „w tej całej sprawie nie chodzi o żadne nieprawidłowości związane z utworzeniem tego Muzeum. Chodzi o to, żeby prowadzić nieustanną nagonkę na o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR i na dzieła, które powstały przy Radiu Maryja”.

Uprawomocnienie się zarządzenia o zwrocie pozwu zamknie sprawę tego konkretnego pozwu. Jak zaznacza mec. Karol Prawda, „nastąpi to niebawem”.

– Ale czy to zamyka kwestię prób zniszczenia Muzeum „Pamięć i Tożsamość”? – pyta.

Eksperci alarmują, że trzeba być gotowym na to, że proces niszczenia Muzeum i Fundacji przez ekipę Donalda Tuska wkrótce może przybrać na sile.

– Przecież w tej całej sprawie nie chodzi o żadne nieprawidłowości związane z utworzeniem tego Muzeum. Chodzi o to, żeby prowadzić nieustanną nagonkę na o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR i na dzieła, które powstały przy Radiu Maryja. Dlatego ich celem jest zniszczenie Muzeum, które jest ważne dla budowania prawdy o naszej historii – mówi prof. Janusz Kawecki.

Poseł prof. Marcin Warchoł nie ma wątpliwości, że pozew złożony przez ministerstwo, który w sposób ewidentny opiera się na kłamstwie, powinien być wystarczającym argumentem do złożenia dymisji przez szefową resortu.

Przypomnijmy, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego złożyło do Sądu Okręgowego w Warszawie pozew przeciwko Fundacji oraz Muzeum o ustalenie nieważności umowy o utworzeniu instytucji kultury. W pozwie podano nieprawdziwe informacje, jakoby Muzeum, jako państwowa instytucja kultury, straciło prawo do tego, aby użytkować nieruchomość, w której działa. Dokument został zwrócony przez sąd pozywającemu, ale nie ze względu na obnażone kłamstwa, lecz ze względu na braki formalne. Czas, jaki prawo przewiduje na złożenie uzupełnień, minął 21 stycznia. Ministerstwo tego nie zrobiło. Dlaczego? Prawdopodobnie resort został zaskoczony natychmiastową reakcją Fundacji Lux Veritatis, która nagłośniła kłamstwa zawarte w pozwie.

– Spodziewaliśmy się ruchu ze strony ministerstwa, ponieważ od wielu miesięcy zapowiadano złożenie pozwu. Kiedy się zapoznaliśmy z jego treścią, okazało się, iż stan faktyczny w istotnej części został wskazany niezgodnie z prawdą. Zostało to nagłośnione w mediach. Dlatego, kiedy sąd wytknął uchybienia formalne w pozwie, ministerstwo stanęło przed dylematem, jak podejść do tego, że część informacji była nieprawdziwa. Prawdopodobnie z tego powodu zdecydowano, aby nie uzupełniać braków formalnych. To był duży falstart, tym bardziej że od kilku miesięcy wskazywano medialnie, iż pozew jest przygotowywany – podkreśla mec. Karol Prawda.

To całe zamieszanie nasuwa oczywiste pytanie o motywy formułowania wniosku opartego na kłamstwie.

– Gdyby nie to, że pozew zawierał błędy, to sąd rozpatrzyłby ten pozew. Być może wydałby postanowienie o zabezpieczeniu żądania o zapłatę, którą pozywający określili na 210 mln złotych. Taki wpis – zajęcie hipoteki – byłby zwykłą wzmianką w dokumentach, która po wygraniu sprawy zostałaby wykreślona. Jednak kluczowe w ewentualnym postanowieniu sądu byłoby stwierdzenie, że żądanie pozywającego jest uprawdopodobnione. I nawet jeśli Fundacja wywalczyłaby w sądzie dowiedzenie prawdy, to w okresie obowiązywania takiego postanowienia inne organy państwa zyskałyby dodatkową „legitymację” do działania – wyjaśnia prawnik.

Perfidny plan

Profesor Marcin Warchoł, prawnik, poseł PiS, jest przekonany, że resort kultury realizuje bardzo precyzyjnie i perfidnie przygotowany plan.

– Trudno uwierzyć, że od grudnia nowe kierownictwo MKiDN nie jest w stanie ustalić sytuacji prawnej związanej z funkcjonowaniem Muzeum „Pamięć i Tożsamość”. Gdyby tak było, to mielibyśmy z kolei dowód na gigantyczną kompromitację tego resortu. Choć z drugiej strony, czego można się spodziewać po tej ekipie? – akcentuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że niezłożenie do sądu przez resort kultury wszystkich umów oraz wskazywanie przez ministerstwo w treści pozwu, iż Muzeum utraciło prawo do nieruchomości, w której działa, spowodowało, iż doszło do pogwałcenia polskiego prawa.

– Ministerstwo złamało art. 3 Kodeksu postępowania cywilnego (kpc), który stanowi, że strony i uczestnicy postępowania obowiązani są dokonywać czynności procesowych zgodnie z dobrymi obyczajami, dawać wyjaśnienia co do okoliczności sprawy zgodnie z prawdą i bez zatajania czegokolwiek oraz przedstawiać dowody. Tymczasem MKiDN zataiło przed sądem kluczowe dowody. Ministerstwo i sama pani minister powinni ponieść konsekwencje tego podeptania prawa – ocenia prof. Marcin Warchoł.

Polityczna ustawka

Poseł nie ma wątpliwości, jakie są prawdziwe cele resortu kultury.

– Wszystko, co do tej pory miało miejsce, układa się w pewną całość. Nikt nie ma wątpliwości, że pozew opierał się na kłamstwie. Jednak być może chodziło o to, aby sąd, nie znając wszystkich dowodów w sprawie, wydał to postanowienie o uprawdopodobnieniu. Oczywiście, kłamstwo wyszłoby na jaw, ale już po orzeczeniu. I to chciano osiągnąć tym pozwem. Aby uprawdopodobnienie żądania pociągnęło za sobą lawinę kolejnych pozwów, a być może nakazów zatrzymania o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR w areszcie. Chodziło więc prawdopodobnie o zrobienie show, które miałoby uderzyć w kapłana i całą społeczność Radia Maryja. To polityczna ustawka, która miała w dalszych konsekwencjach zablokować działalność Muzeum – nie ma wątpliwości prof. Marcin Warchoł.

W tym kontekście trzeba przypomnieć, że dokumenty przedłużenia umowy o użytkowaniu nieruchomości zostały przesłane do MKiDN w formie elektronicznej – z potwierdzeniem odbioru 31 maja 2023 roku.

– Z dokumentacji tej ministerstwo miało obowiązek skorzystać oraz złożyć ją do sądu, a to się nie stało – wyjaśnia mec. Karol Prawda.

Zniszczenie Fundacji

Rozmówcy „Naszego Dziennika” dodają, że przesłaniem pozwu w imieniu ministerstwa zajęła się prywatna kancelaria prawna, mimo że ministerstwo powinno być reprezentowane przez Prokuratorię Generalną. Zarząd Fundacji zwracał już na to uwagę w wydanym oświadczeniu dotyczącym tej sprawy.

„W przypadku zaangażowania Prokuratorii Generalnej przygotowanie pozwu trafiłoby na ’szersze forum’. Ponadto sprawa przekazana byłaby do prawników, którzy na etapie podpisywania umowy o utworzeniu Muzeum prawdopodobnie analizowali tę sprawę i mieli na jej temat wyrobiony pogląd. Zaangażowanie Prokuratorii Generalnej było by zatem potrzebne dla obiektywnej oceny sprawy” – czytamy [w oświadczeniu Fundacji].

Jednak mimo oczywistych powodów, które przemawiały za zaangażowaniem w sprawę Muzeum „Pamięć i Tożsamość” Prokuratorii Generalnej, ta przekazała ją ministerstwu, a z kolei resort wynajął prawników, którzy go reprezentują.

– Myślę, że ten zabieg prawny zwrócenia sprawy przez Prokuratorię Generalną do MKiDN był również wpisany w ten perfidny plan. Prokuratoria nie zrobiłaby takich pozorowanych błędów jak prywatna kancelaria. Ponadto jako instytucji państwowej można by jej patrzeć na ręce. Kiedy sprawę prowadzi prywatna kancelaria, to po pierwsze, można jej za to sowicie zapłacić, a po drugie, łatwiej wtedy ukryć swoje rzeczywiste zamiary, którymi są nie dowiedzenie prawdy, ale zniszczenie Fundacji – argumentuje prof. Marcin Warchoł.

Takich motywacji nie wyklucza również prof. Janusz Kawecki, przewodniczący Zespołu Wspierania Radia Maryja.

– Przecież w tej całej sprawie nie chodzi o żadne nieprawidłowości związane z utworzeniem Muzeum. Chodzi o to, żeby prowadzić nieustanną nagonkę na o. dr. Tadeusza Rydzyka, na dzieła, które powstały przy Radiu Maryja. Chcą zniszczyć jego, ale też chcą zaatakować katolików. Chcą, aby poprzez opluwanie i oczernianie kapłana Polacy odwrócili się od Kościoła. To jest cała machina opiłowywania katolików – zaznacza rozmówca.

Pełnomocnik Fundacji zauważa, że fakt nieuzupełnienia braków formalnych w pozwie złożonym do sądu w żadnym razie nie oznacza, że ministerstwo zrezygnuje z tej sprawy.

– To jest dopiero początek walki o Muzeum. Aktualnie prawdopodobnie resort zastanawia się, jak zmodyfikować ten pozew – podsumowuje mec. Karol Prawda.

Urszula Wróbel/”Nasz Dziennik”

drukuj