fot. pixabay.com

Batalia o polską suwerenność

Unia, gdzie jest europejska oligarchia, karząca słabszych, to nie Unia, do której wchodziliśmy – podkreślił dziś w Sejmie premier Mateusz Morawiecki. W czwartek posłowie zajmą się specjalną uchwałą, która określa polskie stanowisko w sprawie unijnych negocjacji. Jeszcze w trakcie trwającego posiedzenia uchwała trafi pod głosowanie.

Premier Mateusz Morawiecki przedstawił w Sejmie informację na temat weta, jakie Polska zgłosiła w trakcie prac nad unijnym budżetem. Podkreślił, że wszystkie państwa powinny być w Unii Europejskiej traktowane równo. Mechanizm, jaki zaproponowała prezydencja niemiecka, określił jako próbę obejścia traktatów poprzez rozporządzenie. [czytaj więcej] 

– Domagamy się przede wszystkim tego, żeby Unia Europejska nie była Unią podwójnych standardów, żeby była Unią równych, a nie równych i równiejszych – mówił Mateusz Morawiecki.

Premier wskazywał, że pojęcie praworządności w nowym mechanizmie mogłoby być dowolnie interpretowane. W konsekwencji – w jego ocenie – taki mechanizm mógłby prowadzić do rozpadu całej Wspólnoty. Mógłby zostać dowolnie użyty przeciwko dowolnemu państwu członkowskiemu.

– Unia, gdzie jest europejska oligarchia, która karze tych dzisiaj słabszych i wciska ich do kąta, to nie Unia, do której my wchodziliśmy. To nie jest UE, która ma przed sobą przyszłość – powiedział premier.

Polska zgłosiła weto do unijnego budżetu najpierw na poziomie ambasadorów, później także na poziomie spotkania ministrów ds. europejskich. Prezydencja niemiecka zapowiedziała, że będzie szukała pola do porozumienia. Na rząd naciska opozycja. Chce, by premier poparł nowy mechanizm. Chce zobowiązać szefa rządu do poparcia mechanizmu poprzez przyjęcie specjalnej uchwały.

– Dzisiaj każdy, kto grozi wetem w stosunku do dobrego budżetu dla Polski, zdradza polski interes narodowy – stwierdził Borys Budka, lider Platformy Obywatelskiej.

Prezes PSL-u, Władysław Kosiniak-Kamysz, wytykał premierowi, że nie potrafił przekonać do swojego stanowiska szerszej grupy państw.

– Nazywa pan zasadę praworządności „tzw. zasadą praworządności”, ale dlaczego nie przekona pan całej Grupy Wyszehradzkiej, dlaczego nie przekonał pan Czech i Słowacji do tego, że pan ma rację? – pytał Władysław Kosiniak-Kamysz.

Z kolei przewodniczący klubu Lewicy, Krzysztof Gawkowski, mówił, że to polski rząd dzisiaj namawia do konfliktu, a interesy próbuje załatwiać poprzez „pohukiwanie”.

– Potraficie zjednywać sobie, szanowni panowie z PiS, panie premierze, wrogów. Szukacie nieporozumień, a za swoich partnerów wyznaczacie tych, którzy są największymi podpalaczami UE – zaakcentował Krzysztof Gawkowski.

Tutaj Krzysztof Gawkowski miał na myśli Węgry i premiera Victora Orbana. Premier odpowiadał na zarzuty. Przekonywał, że w interesie Unii Europejskiej jest odrzucenie mechanizmu: pieniądze za praworządność. Mówił, że budżet można kontrolować, ale nie w sposób łączący go z praworządnością. Do tego służy artykuł 7 w unijnym traktacie.

– Uważam, że nie wolno otwierać tej puszki Pandory – mówił Mateusz Morawiecki.

Premier zapowiedział przygotowanie uchwały, którą w czwartek będzie procedował Sejm.

– Wtedy jestem przekonany, że czarno na białym będzie wiadomo, jakie mechanizmy służą utrwalaniu siły UE, a jakie mechanizmy grożą jej rozpadem – podsumował Mateusz Morawiecki.

Premier wielokrotnie powtarzał w trakcie swojego wystąpienia, że gra o budżet to gra o polską suwerenność.

 

TV Trwam News

drukuj