fot. twitter.com/Br_Nowak

B. Nowak o ankietach w V LO w Krakowie: Konkretne osoby, z konkretnymi adresami, przyszły i poprosiły, żeby zająć się sprawą, która bardzo ich bulwersowała

Osoby konkretne, z konkretnymi adresami, przyszły i poprosiły, żeby zająć się sprawą, która bardzo ich bulwersowała, a do tej pory nie miały okazji, aby złożyć skargę. Czują się już bezpieczne, bo są poza szkołą. Nie chcą, żeby ich koledzy tak samo byli traktowani (…) Bardzo prosili nas, żebyśmy się zajęli sytuacją, bo te sprawy, które nam przekazywali, według nich były bardzo bulwersujące i powodowały ogromne zaniepokojenie, wręcz zagrożenie ich bezpieczeństwa w szkole – mówiła małopolska kurator oświaty Barbara Nowak w wywiadzie dla TVN24. Zapis tej rozmowy, której stacja nie wyemitowała, Barbara Nowak opublikowała m.in. na swoim profilu na Twitterze.

W V Liceum Ogólnokształcącym w Krakowie pod koniec października przeprowadzona została ankieta. W anonimowej ankiecie zapytano uczniów placówki m.in. o to, czy nauczyciele manifestują swoje poglądy polityczne, opowiadają o swoim życiu prywatnym czy też przeklinają. Niektóre media próbowały nadać sprawie taką narrację, aby zasugerować odbiorcy, iż ankieta ma na celu „donoszenie przez uczniów na własnych nauczycieli”.

Barbara Nowak w wywiadzie, którego TVN nie zdecydował się opublikować, wyjaśniła, że ankieta była reakcją kuratorium na skargę na to, co dzieje się w V LO.

– Tak, jak zawsze, reagujemy na każdą skargę, a skarga była poważna, bo była informacja, że dzieci w szkole, w tym liceum, do którego skierowaliśmy ankietę, czują się zagrożone, czują się prześladowane, a nawet były takie sytuacje, które wskazywały, że ich potrzeby związane z chorobą nie są respektowane w tej szkole – tłumaczyła.

Skargę złożyli absolwenci krakowskiej placówki – wskazała małopolska kurator oświaty.  

– Osoby konkretne, z konkretnymi adresami, przyszły i poprosiły, żeby zająć się sprawą, która bardzo ich bulwersowała, a do tej pory nie miały okazji, aby złożyć skargę. Czują się już bezpieczne, bo są poza szkołą. Nie chcą, żeby ich koledzy tak samo byli traktowani, a jeżeli tak, no to proszą o wgląd w tę sprawę. Bardzo prosili nas, żebyśmy się zajęli sytuacją, bo te sprawy, które nam przekazywali, według nich były bardzo bulwersujące i powodowały ogromne zaniepokojenie, wręcz zagrożenie ich bezpieczeństwa w szkole – zaznaczyła.

Rozmówczyni TVN24 zwróciła uwagę, że kilkudziesięciu uczniów „odpowiedziało na tę ankietę tak, jak wymaga przyzwoitość”.   

– Odpowiedzieli nam bardzo konkretnie, co ich niepokoi w szkole, wskazywali konkretne sytuacje, nawet – co było dla mnie przykre – wskazywali konkretne wypowiedzi nauczycieli. A potem, faktycznie (…) został włączony program bot i on generował już bardzo wiele ankiet. Przyszło ponad 8 tysięcy odpowiedzi. Nie wiem, czy to uczniowie, czy to może nauczyciel czy może jakiś absolwent tej szkoły to zrobił. (…) Można było nie odpowiadać na te ankiety i taka informacja była na samym początku w założeniu zapisana. Nikt nie był zmuszony do odpowiadania. Ta ankieta przecież była ankietą anonimową. Jeżeli uczniowie, czy też ktokolwiek inny, uznał, że można sobie w tym momencie kpić z sytuacji, która jest bardzo poważna, która przecież mogła powodować zagrożenie bezpieczeństwa ucznia – to rzecz zupełnie inna – akcentowała Barbara Nowak.

Małopolska kurator oświaty zapewniła, że nie będzie wyciągać żadnych konsekwencji z faktu, że ogromna większość odpowiedzi w ankietach została wygenerowana przez program bot, gdyż to nie jest dla niej ważne.  

– Ja w ogóle nie będę dochodzić do tego, kto napisał ten program, kto ściągnął ten program. (…) Nie zamierzam takich rzeczy robić. Mnie nie chodzi o to, żeby powiedzieć, że ktoś źle zrobił, bo napisał program czy wprowadził program bot. Dla mnie ważne jest bezpieczeństwo dziecka. Ja muszę sprawdzić, czy temu dziecku nie stała się krzywda. To jest mój cel. Nie jest dla mnie problemem, że ten program został stworzony, że funkcjonuje. (…) Naprawdę, to nie jest dla mnie rzecz istotna. Tym niech się zajmują pan dyrektor, nauczyciele w szkole, jeśli mają taką ochotę. Ja muszę sprawdzić, czy naprawdę te dzieci są bezpieczne w tej szkole. To jest moje zadanie – zaznaczyła.

Odnosząc się do treści jednego z pytań zawartego w ankiecie Barbara Nowak przypomniała, że lekcja nie jest miejscem wyrażania poglądów politycznych.

– Jeszcze raz mówię: te pytania, które tam były zawarte, miały swoją genezę w ankiecie. Być może nie chodzi też o to, że nauczyciel wyrażał poglądy polityczne, ale np. że dyskryminował za poglądy polityczne uczniów. Po to była ta ankieta, traktując ją jako pewien wstęp, żebyśmy też pewne rzeczy wyjaśnili, a nauczyciel poza swoim miejscem pracy jest taką samą osobą, jak każda inna – jak lekarz, jak sędzia – i ma prawo do różnego rodzaju poglądów. Natomiast będąc na lekcji, musi w dużej mierze pilnować statusu osoby neutralnej, bo on ma do przekazania wiedzę, rzetelną wiedzę, ma być pewną osobowością, autorytetem, a nie powodować, że uczeń np. gorzej się poczuje, bo ma zupełnie inny pogląd polityczny. (…) Lekcja to nie jest miejsce, gdzie się prezentuje swoje poglądy polityczne – podsumowała kurator.

radiomaryja.pl   

drukuj