Atak niewykluczony

Rosjanie ściągają coraz więcej wojsk na granicy z Ukrainą. Wczoraj m.in. siły powietrzne rosyjskiego Południowego Okręgu Wojskowego rozpoczęły ćwiczenia na poligonie w Kraju Krasnodarskim.

W manewrach biorą udział samoloty szturmowe Su-25SM3. W ciągu dwóch dni przeprowadzą one około 50 ataków na cele naziemne w warunkach zakłóceń radiowych generowanych przez umownego przeciwnika. Piloci ćwiczą sposoby unikania systemów obrony przeciwlotniczej przeciwnika, a na wysokościach od 150 do 1500 metrów wykonują trudne elementy pilotażu. Loty zaplanowane są zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy.

Mamczur na wolności

Reprezentacja armii Rosji na Krymie, określana przez Moskwę mianem „samoobrony Krymu”, uwolniła wczoraj sześciu oficerów sił zbrojnych Ukrainy porwanych przed kilkoma dniami w czasie szturmu na tamtejszą bazę lotnictwa. Jak poinformował przedstawiciel ukraińskiego ministerstwa obrony na Półwyspie Krymskim Władysław Selezniow, wśród uwolnionych jest pułkownik Julij Mamczur, dowódca Sewastopolskiej Brygady Lotnictwa Taktycznego w Belbeku koło Sewastopola. Wraz z nim wolność odzyskało pięciu innych oficerów. Według Selezniowa, po oswobodzeniu przewieziono ich do miejscowości Czonhar na granicy między Krymem a obwodem chersońskim na południu Ukrainy. Przewodniczący parlamentu i pełniący obowiązki prezydent Ukrainy Ołeksandr Turczynow stwierdził, że wszyscy zatrzymani wykazali się ogromną odwagą, dlatego zostaną awansowani.

Pułkownik Mamczur uważany jest na Ukrainie za bohatera, który bez użycia broni kilka tygodni stawiał opór wojskom Rosji. Gdy w ostatnich dniach lutego Rosjanie weszli na ukraińskie lotnisko w Belbeku, podwładni Mamczura z nim na czele poszli do Rosjan z ukraińską flagą i sztandarem wojskowym i wymogli, by wpuszczono ich na należący do nich teren. W minioną sobotę jednostka Mamczura zmuszona była ustąpić. Na jej teren wdarli się wtedy rosyjscy żołnierze, którzy – używając transporterów opancerzonych – przebili się przez mur otaczający bazę.

Doradca prezydenta USA Baracka Obamy Ben Rhodes poinformował, że Stany Zjednoczone oraz inne kraje NATO w związku z rosyjską agresją planują jeszcze bardziej wzmocnić wojskową obecność u sojuszników w Europie Wschodniej, wysyłając tam siły lądowe i morskie. Jak wyjaśnił, celem tych nowych rotacji ma być osiągnięcie ciągłej obecności, która ma uspokoić sojuszników Ameryki w Europie Wschodniej. Rhodes przyznał, że chodzi zarówno o wysłanie dodatkowego sprzętu, jak i personelu wojskowego, ale nie podał, jak liczne będą to siły. Według oceny Pentagonu, wzdłuż granicy z Ukrainą jest obecnie rozlokowanych ponad 20 tys. rosyjskich żołnierzy z różnego rodzaju sprzętem.

Media za oceanem twierdzą, że atak Rosji na wschodnią Ukrainę wydaje się obecnie bardziej prawdopodobny niż jeszcze kilka dni temu. Jedna z korespondentek stacji telewizyjnej CNN, powołując się na nowy raport służb wywiadowczych USA, poinformowała, że w ciągu ostatnich trzech, czterech dni pojawiły się „niepokojące sygnały” mogące świadczyć o przygotowaniach Rosji do dalszej agresji na Ukrainę. Według tego dokumentu koncentracja wojsk rosyjskich przypomina sytuację przed wcześniejszymi inwazjami na Czeczenię i Gruzję, zarówno pod względem liczby jednostek, jak i ich możliwości.

Łukasz Sianożęcki

drukuj