Argentyna: protesty i starcia z policją przed siedzibą Kongresu; są ranni i zatrzymani
Przed siedzibą argentyńskiego Kongresu doszło w czwartek do starć pomiędzy policją a grupą protestujących przeciwko projektowi ustawy o prawie własności. Policja użyła gumowych kul i gazów łzawiących, a demonstranci rzucali kamienie i podpalali kontenery na śmieci.
Podczas starć zatrzymano 12 osób. Obrażenia odniosło czworo funkcjonariuszy – podały argentyńskie media. Według lewicowego dziennika „Pagina 12” jedna z fotoreporterek została trafiona w głowę gumową kulą i przewieziono ją do szpitala.
Demonstranci, głównie ze środowisk lewicowych, od rana zbierali się w okolicach siedziby Kongresu, gdzie nad projektem obradował w czwartek Senat. Po południu policja rozpoczęła operację rozganiania protestu przy użyciu armatek wodnych, gazów łzawiących i gumowych kul.
Starcia trwały do wieczora. Protestujący podpalali kosze na śmieci i rzucali w stronę funkcjonariuszy fragmenty kostki chodnikowej. Wybito szyby w kilku radiowozach.
Projekt ustawy, lansowany przez rząd libertariańskiego prezydenta Javiera Mileia, przewiduje między innymi ułatwianie eksmisji niechcianych lokatorów oraz ograniczenie możliwości wywłaszczania nieruchomości i gruntów przez państwo.
Pierwotnie projekt zakładał również zniesienie ograniczeń nabywania gruntów rolnych w Argentynie przez obcokrajowców, ale rząd zdecydował się na wykreślenie tego rozdziału, przewidując, że nie uzyskałby on wystarczającego poparcia w Kongresie.
Zgodnie z obecnymi przepisami w rękach kapitału zagranicznego nie może się znajdować więcej niż 15 proc. gruntów rolnych w kraju, a także na niższych szczeblach – w danej prowincji czy gminie. Przedstawiciele żadnej narodowości nie mogą posiadać więcej niż 30 proc. ziemi w ramach tego limitu.
Propozycja zniesienia tych ograniczeń wywołała w Argentynie burzliwą dyskusję. Związki zawodowe i opozycja wzywały do protestów ulicznych pod hasłem „ojczyzna nie jest na sprzedaż”. Sprzeciw wobec takich planów wyraziło też wiele osób publicznych, w tym niektórzy aktorzy, muzycy i piłkarze.
PAP



