Andrzej Duda spotkał się z przywódcą Tatarów krymskich

O sytuacji Tatarów krymskich i formach pomocy, której może udzielić im Polska, rozmawiali dziś w Belwederze prezydent Andrzej Duda i przywódca Tatarów krymskich Mustafa Dżemilew. Informację podał prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

Minister przekazał, że prezydent Andrzej Duda i Mustafa Dżemilew zgodzili się, iż niezwykle ważne jest, aby utrzymać jedność Zachodu w kwestii sankcji nałożonych na Rosję w odpowiedzi na nielegalną aneksję Krymu. Przywódcy zgodzili się także co do kwestii, że utrzymywanie tych sankcji to ważny element nacisku i podkreślania niezgody na siłowe zmiany granic.

Rozmowa dotyczyła także form pomocy, których Polska może udzielić środowiskom Tatarów krymskich m.in. programów stypendialnych dla studentów pochodzenia tatarsko-krymskiego w Polsce.

Prezydencki minister poinformował, że Mustafa Dżemilew przedstawił prezydentowi trudną sytuację Tatarów krymskich, którzy podlegają represjom na terytorium Krymu.

„Podziękował za to, że Polska trwa przy wspieraniu terytorialnej jedności Ukrainy i przy wsparciu dla krymskich Tatarów” – powiedział Krzysztof Szczerski. Minister dodał, że prezydent Andrzej Duda potwierdził, iż Polska nigdy nie zaakceptowała aneksji Krymu, a o sytuacji Tatarów krymskich wielokrotnie wspominał na forum międzynarodowym.

Tatarzy krymscy, stanowiący 12-15 proc. ludności dwumilionowego Krymu, zbojkotowali przeprowadzone w marcu 2014 roku referendum w sprawie przyłączenia półwyspu do Rosji.

Na początku lipca Unia Europejska formalnie przedłużyła sankcje gospodarcze wobec Rosji do 31 stycznia 2017 roku. Sankcje wprowadzono 31 lipca 2014 roku w odpowiedzi na eskalację konfliktu na wschodzie Ukrainy i wspieranie przez Moskwę prorosyjskich rebeliantów.

We wrześniu 2014 roku restrykcje zaostrzono. Obejmują one ograniczenia w dostępie do kapitału dla rosyjskich banków państwowych i firm naftowych, ograniczenia sprzedaży zaawansowanych technologii dla przemysłu naftowego, sprzętu podwójnego zastosowania oraz embargo na broń.

PAP/RIRM

drukuj