fot. PAP/EPA

Amerykańskie F-16 do wtorku w Polsce

W poniedziałek lub wtorek w Polsce powinny pojawić się pierwsze amerykańskie samoloty F-16 oraz co najmniej 300-osobowy personel – zapowiedział minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.

Jak zaznaczył, cały czas trwają uzgodnienia dotyczące przylotu do Polski amerykańskich myśliwców. Celem przylotu samolotów będą wspólne polsko-amerykańskie ćwiczenia lotnicze. Misja ta zbiega się w czasie z wydarzeniami na Krymie i potrzebie wzmocnienia ochrony powietrznej naszego kraju.

Poseł Michał Jach z sejmowej komisji obrony mówi, że to cenna inicjatywa naszego sojusznika Ameryki. Każde takie ćwiczenie, które podnosi poziom wyszkolenia i współpracy w czasie działań sił powietrznych jest bardzo ważne dla polskich sił zbrojnych.

– Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że to jest tylko ćwiczenie, ale to podnosi również poziom koordynacji, poziom współdziałania, a również umiejętności naszych sił powietrznych. Dlatego takie decyzje przyjmujemy z wielkim zadowoleniem. Oczywiście będziemy bardziej zadowoleni, jeżeli Stany Zjednoczone, czy też wojska NATO zdecydują się na umieszczenie w Polsce na stałe komponentów swoich sił zbrojnych. To będzie oznaczało jednoznaczne określenie się USA i NATO, co do tego że Polska jest trwałym elementem demokratycznego Sojuszu Północnoatlantyckiego i UE – zauważa poseł Michał Jach.

Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak nie widzi jednak powodu, by w związku z sytuacją na Ukrainie, Polska starała się o przyspieszenie rozmieszczenia w kraju elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej.

Tymczasem zwiększa się rosyjska obecność wojskowa na Krymie. Jak wynika z informacji Służby Granicznej Ukrainy znajduje się tam około 30 tysięcy rosyjskich żołnierzy.

NATO zaapelowało do Rosji, by wycofała do baz swoje siły na Krymie. Sojusz zapewnił, że niezmiennie opowiada się za integralnością terytorialną Ukrainy.

Kanada wyprosiła natomiast dziewięciu rosyjskich wojskowych, przebywających na jej terytorium w ramach programu wymiany między resortami obrony. Rozporządzenie o wstrzymaniu wszelkich kontaktów z rosyjską armią wydał premier.

Sytuacja na Krymie potwierdza słowa śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego – ocenił poseł Michał Jach.

– Już w 2008 roku Lech Kaczyński twierdził, że: dzisiaj Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze kraje bałtyckie, a w przyszłości być może Polska. I  niestety w tej chwili ten scenariusz jest realizowany. Prezydent Kaczyński doskonale przewidział cele działania geostrategicznego Putina. Polska jako kraj musi wyciągnąć poważne wnioski z tej sytuacji na Krymie. Bo jeżeli Polska i NATO pozwolą Putinowi zrealizować jego plan, to będzie dla niego jasny sygnał, że w jakiejś perspektywie będzie mógł swój plan realizować wobec Polski – mówi poseł Michał Jach.

Wczoraj Stany Zjednoczone nałożyły sankcje wizowe na wysokiej rangi rosyjskich i ukraińskich urzędników i inne osoby odpowiedzialne za zagrożenie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy. UE zawiesiła jedynie rozmowy z Rosją o liberalizacji wizowej oraz nowej umowie o partnerstwie i współpracy.

RIRM 

drukuj