fot. twitter.com/DGeneralneRSZ

Amerykańska obecność w Polsce

Jest komunikat Biura Bezpieczeństwa Narodowego w związku z amerykańską obecnością żołnierzy w Polsce. Wynika z niego, że brygadę pancerną, której relokację odwołał Waszyngton, mogą zastąpić żołnierze przesunięci z Niemiec. Temat dalej wywołuje emocje polityczne; opozycja oczekuje, że premier zacznie częściej gryźć się w język.

Dyskusję o amerykańskiej obecności w Polsce na nowo rozpalił premier Donald Tusk oskarżeniami wobec Jarosława Kaczyńskiego.

„Kaczyński próbuje zrzucić na Polskę winę za decyzje Waszyngtonu o zmniejszeniu amerykańskiego zaangażowania w Europie – napisał na platformie „X” Donald Tusk, premier RP.

Premierowi odpowiedział ten, który chce go zastąpić – Przemysław Czarnek – i pokazał w sieci słynną fotografię, na której Donald Tusk celuje w plecy amerykańskiego prezydenta.

„PiS robił to zdjęcie?” – pytała Przemysław Czarnek.

Prawo i Sprawiedliwość uważa, że rząd robi za mało dla polskiego bezpieczeństwa, a sam premier, po decyzji Waszyngtonu o redukcji wojsk w Niemczech, powinien zabiegać o ich relokację do Polski, zamiast używać haseł o niepodbieraniu. Nagranie na temat tego, co powinien premier, a czego nie robi, zamieścił w sieci Mateusz Morawiecki.

„Rzeczpospolita nie może mieć premiera, który w tak fundamentalnej sprawie zachowuje się jak rzecznik interesów innych stolic” – wskazał Mateusz Morawiecki, poseł, wiceprezes PiS, b. premier.

PiS mówi o chaosie komunikacyjnym i nieudolności rządu, po tym, jak światło dzienne ujrzały doniesienia medialne o zatrzymaniu w USA brygady, która miała trafić do Polski. Kolejne komunikaty szefa resortu obrony, że liczba żołnierzy amerykańskich, jakich gościmy u siebie, nie spadnie, nie przecięła ostatecznie dyskusji o tym, co się dzieje. Szczegółowy wpis na ten temat zamieścił w sieci szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego i – jak wyjaśnił- łączna liczba żołnierzy USA w Polsce nie jest stała; oscyluje w granicach 10 tys. i możemy spodziewać się zmiany stanu ilościowego na czas rotacji sił amerykańskich w naszej części Europy.

Jak napisał Bartosz Grodecki, w ocenie BBN, w Polsce docelowo nie będzie redukcji, będzie w Niemczech i to tam jest jednostka, która może być przesunięta nad Wisłę.

„Po wycofaniu z Niemiec jednostka ta może zostać przewidziana do zastąpienia części wcześniej planowanej do Polski Brygadowej Grupy Pancernej” – wyjaśnił Bartosz Grodecki.

W ostatnich dniach relokacja została jednak anulowana. Według wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, Polska nie czeka bezczynnie na to, co zrobią Amerykanie.

„W ramach bieżących rozmów, biorąc pod uwagę amerykańskie plany, od dawna proponujemy zwiększenie obecności stałej, kosztem obecności rotacyjnej” – zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej.

Szef BBN, Bartosz Grodecki, przekonuje, że temat relokacji wojsk, gdzie pojawiła się niejednoznaczność, to temat dla resortu obrony.

„MON nie pozyskało wyprzedzających informacji w zakresie zmian w harmonogramie przemieszczenia sił USA do Polski, co utrudnia zaangażowanie Ośrodka Prezydenckiego we wsparcie MON w negocjacjach z naszym partnerem strategicznym” – podkreślił Bartosz Grodecki.

Być może tę niejednoznaczność przetnie planowana na środę wizyta w Polsce gen. Dana Caine’a; jednego z głównych doradców prezydenta Stanów Zjednoczonych.

TV Trwam News

drukuj