Amber Gold kompromitacją państwa

Andrzej Seremet nie przeniesie śledztwa w sprawie Amber Gold do innej prokuratury. Biegły za opinię w sprawie zażyczył sobie dwa miliony złotych.

Najprawdopodobniej Prokurator generalny Andrzej Seremet nie przeniesie śledztwa w sprawie  Amber Gold do innej prokuratury. Postępowanie w sprawie będzie nadal prowadzić Prokuratura Okręgowa w Gdańsku – wynika z ustaleń jednej ze stacji radiowych.

Jednocześnie Seremet zapewnia, że postępowanie jest dobrze zabezpieczone. Poseł Krystyna Pawłowicz mówi, że mamy do czynienia z pewnym układem władzy, w którym nic nie funkcjonuje normalnie, a sprawa i prowadzenie śledztwa nie jest dobrze zabezpieczone.

-Wszystko wskazuje na to, że istnieje układ władzy, który uniemożliwia funkcjonowanie w sposób niezależny. Nawet gdyby od strony formalnej przepisy zabezpieczały, czy stwarzały mechanizmy które uniemożliwiałyby  działanie, które uniemożliwi z kolei poprawne przeprowadzenie śledztwa i wyświetlenie prawdy to jednak tam wszędzie są ludzie i nie można mieć do nich zaufania. Afera Amber Gold pokazała, że ani prokuratura ani sądy ani władze państwa nie funkcjonują. Tam po prostu nic nie funkcjonuje normalnie. Prowadzenie śledztwa nie jest dobrze zabezpieczone. -powiedziała posłanka Krystyna Pawłowicz.

Sporo kontrowersji budzi także kwestia opinii biegłego w sprawie Amber Gold, który za swoją pracę zażyczył sobie dwa miliony złotych. Śledczy jednak nie wyrazili na to zgody.

Takie działania kompromitują publiczne struktury państwa. Trzeba więc utworzyć zespół biegłych, który wyjaśniłby aferę Amber Gold. – dodaje poseł Krystyna Pawłowicz.

– Nie chce mi się wierzyć, żeby jednak to była tego typu kwota, ale są chyba jakieś służby publiczne – zespół, który w ramach swojej pracy tego typu działania mógłby podjąć. Tylko w obszarze, obrocie prywatnym  są osoby które umieją liczyć i wiedzą z jakiego konta i na jakie konto płyną te pieniądze? To jest kolejny element, który świadczy o tym, że państwo nie zdaje egzaminu, nie funkcjonuje. To znaczy, że nie ma osoby biegłej, która potrafiłaby prześledzić pieniądze w firmie, która tak długo nie działała. To oczywiście kompromituje władze i struktury publiczne państwa, które nie posiadają zespołu biegłych, nie potrafią skompletować zespołu biegłych, którzy w ramach pracy wykonali by takie działanie. – wyjaśniła posłanka.

Tymczasem spółka żony Marcina P. Katarzyny z kapitałem 100 tysięcy złotych założona przez nią 1 sierpnia miała przejąć 35 milionów złotych z pożyczek, które należały się Amber Gold.

 

 

Wypowiedź posł. Krystyny Pawłowicz

Audio MP3
Pobierz

 

RIRM

 

drukuj