fot. PAP/Piotr Nowak

A. Szelągowska: Dialog zarządu LOT ze związkami trwa; oczekujemy konkretów

Zgodnie z porozumieniem zawartym między stroną związkową a zarządem jest prowadzony dialog, atmosfera jest miła, ale oczekujemy konkretów – powiedziała w środę wiceprzewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego Agnieszka Szelągowska.

Na środowym posiedzeniu sejmowej Komisji Infrastruktury, poświęcone PLL LOT w kontekście skutków strajku pilotów i pracowników personelu pokładowego, posłowie zwrócili się do przedstawicieli związków zawodowych działających w LOT o przedstawienie opinii o powodach i przebiegu strajku w spółce, a także o stanie rozmów prowadzonych z zarządem.

Chodzi o strajk w LOT, który zorganizował Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy, wybrany spośród zarządów dwóch związków zawodowych: Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego na czele oraz Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych PLL LOT. Związkowcy strajkowali od 18 października do 1 listopada, kiedy to w nocy ogłoszono koniec strajku i zawarto porozumienie między zarządem spółki a protestującymi związkowcami. W wyniku strajku LOT musiał odwoływać niektóre loty, co spowodowało skutki finansowe dla przewoźnika oraz utrudnienia dla pasażerów.

W porozumieniu zarząd LOT m.in. zobowiązał się do wszczęcia prac odnośnie regulaminu płac. Rozmowy rozpoczęły się 7 listopada.

„O trwającym dialogu nie chcę się za dużo wypowiadać, ale ogólnie powiem, że dialog trwa i jest to ładnie PR-owo opakowane przez stronę informującą. Ale pamiętajcie państwo, żeby rozwiązać konflikt, trzeba coś drugiej stronie dać. Nie da się dojść do porozumienia, nie dając nic, a samemu mówiąc, że się coś dało. To ogólna uwaga, jak dialog jest prowadzony. Jest miła atmosfera, ale to nie zastąpi tego, że obie strony muszą wnieść jakieś koncesje” – powiedziała Agnieszka Szelągowska.

W imieniu zarządu spółki rozmowy ze stroną społeczną prowadzi oddelegowany w październiku przez radę nadzorczą do zarządu spółki Bartosz Piechota, który prowadził też w trakcie strajku negocjacji z protestującymi związkami zawodowymi.

Obecny na posiedzeniu komisji sejmowej prezes PLL LOT Rafał Milczarski powiedział, że w spółce istnieje już nowy regulamin wynagradzania. Przypomniał, że w październiku spółka podpisała w trybie przewidzianym prawem wiążący i legalny regulamin wynagradzania z dwoma związkami zawodowymi: Związkiem Zawodowym Pracowników PLL LOT i Związkiem Zawodowym NSZZ „Solidarność”.

„W tym momencie negocjujemy ze związkami zawodowymi ewentualne zmiany do regulaminu. Oczywiście chcemy, żeby pracownicy (…) współuczestniczyli swoim sukcesem w sukcesie firmy”- powiedział Rafał Milczarski.

Dodał, że negocjacje prowadzi wiceprezes Piechota, który próbuje wypracować najlepsze rozwiązania dla obu stron.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Anna Paluch zauważyła, że LOT jeszcze niedawno miała kłopoty finansowe, a podejmując strajk, związkowcy działają na szkodę spółki, która dopiero co wyszła na prostą.

W odpowiedzi wiceprzewodnicząca Agnieszka Szelągowska poinformowała, „że rozmowy z zarządem LOT trwają od wielu lat, ale nie ma dialogu, to jest tylko monolog zarządu, a postulaty pracowników nie są brane pod uwagę”.

„To nie jest tak, że my się buntujemy, bo nie dostaliśmy pieniędzy, owszem dlatego też, ale uważamy, że firma, która zarobiła 300 mln zł powinna podzielić się tymi zyskami z pracownikami, niestety firma podzieliła się tylko z zarządem. Zarząd spółki dostał 2,5 mln zł, a pracownicy nie dostali ani podwyżek, ani żadnych udziałów w zyskach” – dodała przedstawicielka strony społecznej.

Zdaniem Agnieszki Szelągowskiej odpowiedzialność za strajk i straty z nim związane, które oszacowano na ok. 15 mln zł, ponosi w całości prezes zarządu LOT.

„Jeszcze dzień przed strajkiem, ani prezes, ani nikt z zarządu nie podjął prób porozumienia. Ten dialog nie istniał” – powiedziała.

Wiceprzewodnicząca ZZPPiL dodała również, że problemem są nadal umowy śmieciowe.

„Nowi pracownicy przychodzą do LOT i mają do wyboru, albo umowę śmieciową, albo nic. To nie jest równe traktowanie strony, o czym przekonuje prezes. Na tych umowach pracownicy odprowadzają minimalne składki na ZUS i podatki. To jest oszukiwanie Skarbu Państwa. Proszę to wziąć pod uwagę” – dodała przedstawicielka związkowa.

Strajkujący domagali się powrotu do regulaminu wynagrodzeń z 2010 roku oraz gwarancji bezpieczeństwa, że zarząd LOT nie obciąży organizatorów strajku kosztami, jakie spółka poniosła z powodu strajku, jeśli okazałoby się, że sąd uzna ten strajk za nielegalny. Sąd Okręgowy 20 listopada oddalił we wtorek powództwo PLL LOT przeciwko związkom zawodowym działającym w spółce. Sędzia Monika Sawa w uzasadnieniu zwróciła jednak uwagę, że nie rozstrzyga o legalności strajku i referendum związkowców.

PAP/RIRM

drukuj