fot. PAP/Darek Delmanowicz

Milionowe straty LOT-u skutkiem strajków pracowników

Prezes PLL LOT mówi o milionowych stratach, a strajkujący domagają się jego odwołania. Strajk personelu pokładowego i pilotów narodowego przewoźnika trwa już od tygodnia.

Strajk prowadzą dwa związki zawodowe działające w PLL LOT. Związkowcy pikietują na terenie siedziby spółki w Warszawie. LOT z powodu strajku musiał odwołać 28 rejsów. Trudności z tego powodu – według spółki – dotknęły około 1,5 tys. pasażerów.

Związkowcy domagają się przywrócenia do pracy Moniki Żelazik, szefowej jednego ze związków, która została dyscyplinarnie zwolniona. Chcą też przywrócenia, również zwolnionych dyscyplinarnie, 67 osób oraz dymisji prezesa PLL LOT. Oczekują interwencji premiera.

Wczoraj w siedzibie spółki pojawili się politycy PO, którzy stanęli po stronie protestujących.

– Nie można upolityczniać tej sprawy – komentuje poseł PiS Tadeusz Cymański.

– Tak naprawdę chciałbym wierzyć, że jest to problem praw pracowniczych, ale diabeł tkwi w szczegółach. Dowiaduję się również, że sytuację śledzi premier Mateusz Morawiecki. Trzeba powiedzieć, że chodzi o szczególną firmę. To jeden z naszych ostatnich narodowych skarbów. Górę powinno wziąć poczucie odpowiedzialności. Wierzę, że w najbliższym czasie dojdzie do trudnego, ale jednak porozumienia – mówi Tadeusz Cymański.

Zarząd LOT wskazuje, że strajk jest nielegalny. LOT uzyskał sądowe zabezpieczenie powództwa w postaci zakazu strajkowania do czasu rozpatrzenia przez sąd sprawy o legalności referendum strajkowego. Sąd sprawą ma się zająć w listopadzie.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj